Po raz pierwszy od ponad roku De Beers – największy producent diamentów na świecie – obniżył ceny surowca, oficjalnie przyznając, że branża znalazła się w najgłębszym kryzysie od dwóch dekad. Jak poinformował Bloomberg, decyzja kończy trwającą od miesięcy strategię „utrzymania cen za wszelką cenę”.
W praktyce oznacza to koniec złudzeń: globalny popyt na diamenty naturalne załamał się, a nawet tak potężny gracz jak De Beers nie był w stanie dalej stabilizować rynku. Połączenie trzech czynników – słabnących wydatków luksusowych w Chinach, ekspansji tańszych diamentów laboratoryjnych oraz amerykańskich ceł na indyjskie towary jubilerskie – okazało się niszczące.
Według Diamond Standard Index, który mierzy wartość diamentów inwestycyjnych, ceny spadły o ponad połowę od szczytu w 2022 roku. To najniższy poziom od momentu rozpoczęcia pomiarów w 2002 roku.

CYNICZNYM OKIEM: Diamenty miały być „na zawsze”, ale jak widać – nawet wieczność traci wartość w starciu z inflacją i sztucznym kamieniem z laboratorium.
Botswana bez swojego klejnotu
Największym przegranym tej dekoniunktury nie jest jednak De Beers, lecz Botswana, której gospodarka od dekad żyje z wydobycia diamentów. To właśnie tam firma wydobywa ponad połowę swojego surowca. Teraz kraj ostrzega przed dramatycznym spadkiem dochodów budżetowych.
Ministerstwo Finansów Botswany prognozuje, że przychody z diamentów w roku budżetowym 2025–26 wyniosą zaledwie 10,3 miliarda pula (ok. 744 miliony dolarów) – mniej niż połowę średniej z poprzednich lat. W oficjalnym raporcie zapisano otwarcie: „Odzyskanie wpływów z minerałów będzie długotrwałe, a całkowity powrót do wcześniejszych poziomów może już nigdy nie nastąpić.”
Dla kraju, w którym wydobycie stanowi jedną trzecią PKB i ponad połowę eksportu, to cios w sam fundament gospodarki.
CYNICZNYM OKIEM: Botswana zrozumiała właśnie, że opieranie gospodarki na diamentach przypomina grę w ruletkę – tylko zamiast kulki, po stole toczy się globalna moda.
De Beers nie ujawnił, jak duża jest skala obniżek, ale sama decyzja – pierwsza od 2024 roku – ma znaczenie symboliczne. Dla branży to sygnał kapitulacji wobec nowych realiów rynku luksusu: młodsi konsumenci coraz częściej wybierają „zielone” kamienie z laboratoriów, uznając je za etyczne i znacznie tańsze.
Dla Botswany ten trend oznacza jedno – koniec diamentowej ery dobrobytu. Kiedyś perła Afryki, dziś kraj musi szukać planu B dla swojej gospodarki, zanim błysk kamieni ostatecznie zgaśnie.
CYNICZNYM OKIEM: Diamenty były symbolem wieczności, ale w XXI wieku wieczne okazują się tylko podatki i spadki koniunktury.


