Amerykańska opinia publiczna od dziesięcioleci jest karmiona pomysłowymi twierdzeniami propagandy wojennej, a media głównego nurtu konsekwentnie i chętnie uczestniczą w ich rozpowszechnianiu. Lista udokumentowanych kłamstw jest długa i ponura: oszustwo z „inkubatorami dla noworodków” podczas pierwszej wojny w Iraku, straszenie „grzybami atomowymi” nad amerykańskimi miastami podczas drugiej wojny w Iraku, czy oskarżenia o „masowe gwałty” dokonywane przez wojska Kaddafiego poprzez dystrybucję tabletek Viagry. Wydaje się, że nie ma końca tak dziwacznym narracjom płynącym z waszyngtońskich kręgów władzy.
Aktualnym kierunkiem natarcia stał się Iran, a kolejne tezy konkurują o palmę pierwszeństwa w kategorii absurdu. Nawet wiceprezydent J.D. Vance, o którym mówi się, że żywi cichy sceptycyzm wobec „Operacji Epic Fury” Donalda Trumpa, wysunął teorię, że Teheran mógłby wysłać terrorystów z „nuklearnymi kamizelkami samobójczymi”. Klasa medialnych „ekspertów” od Iranu poszła jednak o krok dalej i zaserwowała coś znacznie bardziej oryginalnego.
Jak CNN sprzedaje delfiny-samobójców?
Niedawno wyemitowany fragment programu CNN przyniósł twierdzenie, że Iran rzekomo rozważał użycie delfinów-samobójców do atakowania amerykańskich okrętów. Gospodyni programu Kaitlan Collins nie zrobiła nic, by zakwestionować to stwierdzenie, a sam rozmówca nie zadał sobie trudu, aby ustalić, czy Teheran kiedykolwiek posiadał taki program. Stacja głównego nurtu nadała absurdowi pozory wiarygodności, bo jakże by inaczej.
Faktem jest natomiast wieloletni amerykański program badawczy dotyczący wykorzystania delfinów do lokalizowania min morskich. Podczas wojny w Iraku w 2003 roku ssaki te pomagały zabezpieczać drogę wodną w Zatoce Perskiej, co odnotowywały ówczesne archiwalne artykuły prasowe. To istotna różnica wobec scenariusza z CNN, w którym zwierzęta miałyby pełnić rolę żywych torped.

Iran mógł przed laty eksperymentować z wykorzystaniem delfinów w operacjach obserwacyjnych, podobnie jak Rosja prowadząca własne nowatorskie programy. Nie wiadomo jednak, co się stało z ewentualnymi pracami Teheranu, a tego rodzaju przedsięwzięcie wymagałoby ogromnych nakładów finansowych oraz długoletniego zaangażowania zasobów ludzkich i naukowych.
CYNICZNYM OKIEM: Gdy Pentagon szkoli delfiny do rozbrajania min, to nauka. Gdy rzekomo robi to Iran, to terroryzm morski. Flipper zmienia barwy szybciej niż waszyngtoński konsultant zmienia klienta.
Mechanizm propagandowy w pełnej krasie
Narracja o delfinach-samobójcach została zgodnie z oczekiwaniami podchwycona przez Fox News, co domyka klasyczny obieg informacji w mediach głównego nurtu. Nigdy nie było dowodów na to, by jakiekolwiek państwo wysłało „delfiny-samobójców” w celu zniszczenia okrętów wroga, co nie przeszkadza komentatorom traktować takich rewelacji jako poważnego materiału publicystycznego.

Mechanizm rozpowszechniania tego rodzaju twierdzeń jest dobrze rozpoznany przez krytyków mediów. Wystarczy dodać frazę „według doniesień” i napisać, że dany reżim coś „rozważa”, by uczynić tezę formalnie niemożliwą do obalenia, a jednocześnie wystarczająco poważną, by trafiła do wieczornych serwisów.
Skuteczność tej metody opiera się na asymetrii uwagi i weryfikacji. Klasa komentatorów może w zasadzie wymyślić dowolne nikczemne oskarżenie wobec oficjalnych wrogów Waszyngtonu i nie spotka się to z niemal żadnym sprzeciwem ze strony głównego nurtu. Tylko najbardziej naiwni odbiorcy dają się nabrać na takie rewelacje, co niestety, jak ironicznie zauważają komentatorzy całej sprawy, dotyczy zbyt wielu Amerykanów.



