Materiały wybuchowe, zapasy krwi ze szpitali i plany zniszczenia własnej infrastruktury – to nie scenariusz zimnowojennego thrillera, lecz realne przygotowania duńskiej armii ze stycznia 2026 roku. Dania rozmieściła na Grenlandii ładunki wystarczające do zniszczenia kluczowych pasów startowych w pobliżu stolicy Nuuk oraz w byłej bazie lotniczej w Kangerlussuaq, aby uniemożliwić lądowanie amerykańskim samolotom w przypadku inwazji. Ujawnił to duński nadawca publiczny DR, powołując się na liczne wysokiej rangi źródła w rządzie, wojsku i służbach wywiadowczych Danii, Francji i Niemiec.
Z duńskich szpitali przetransportowano również zapasy krwi do opatrywania potencjalnych ofiar scenariuszy bojowych. Sojusznik z NATO przygotowywał się na wojnę z liderem NATO – trudno o bardziej wymowny obraz stanu zachodniego sojuszu.

CYNICZNYM OKIEM: Sojusz atlantycki osiągnął nowy poziom dojrzałości – członkowie NATO planują wysadzanie własnych pasów startowych, żeby inny członek NATO nie mógł na nich wylądować. Artykuł 5 nigdy nie wyglądał lepiej.
Europa stanęła murem za Kopenhagą
Francja i Niemcy aktywnie wsparły duńską strategię obronną, a jeden z europejskich urzędników podkreślił natychmiastową pomoc Paryża w opracowywaniu planów. „Francuzi byli niezwykle pomocni” – powiedział DR jeden z urzędników. „Od razu zrozumieli, że potrzebujemy planu”.
W styczniu Dania wraz z sojusznikami – Francją, Niemcami i krajami nordyckimi – rozmieściła wojska na Grenlandii pod pozorem zaplanowanych ćwiczeń wojskowych. Kopenhaga formalnie powiadomiła o nich Departament Obrony USA.
Prawdziwym celem było jednak przygotowanie obrony i zagwarantowanie, że każde przejęcie wyspy wymagałoby jawnej wrogości. Europejscy urzędnicy dążyli do drastycznego zwiększenia kosztów i ryzyka siłowego scenariusza.
Jeden z nich wyraził wówczas głębokie zaniepokojenie, mówiąc że obawiano się, iż „to wszystko pójdzie w naprawdę złym kierunku”. Obawy nasiliły się szczególnie po świeżej interwencji USA w Wenezueli, która obaliła prezydenta Nicolása Maduro.
Trump ostro zareagował na europejskie rozmieszczenie wojsk, grożąc Danii i zaangażowanym narodom dodatkowymi cłami. Jeden z urzędników zauważył, że po Wenezueli „niektórzy w Waszyngtonie zdawali się wierzyć, iż mogą działać bezkarnie”.
Kryzys uśpiony, ale nie zakończony
Premier Danii Mette Frederiksen nazwała sytuację „najgorszym kryzysem w polityce zagranicznej od czasów II wojny światowej”. Kryzys złagodniał dopiero po interwencji sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, który podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos przekonał Trumpa do zaakceptowania ram potencjalnego porozumienia z Danią.
Frederiksen wskazała, że rozmowy na wysokim szczeblu trwają, a celem jest kompromis zachowujący suwerenność Danii i Grenlandii. Wyraziła nadzieję na porozumienie, ale ostrzegła, że zainteresowanie Trumpa kontrolą nad wyspą nie słabnie.
Redakcja DR przeprowadziła wywiady z 12 wysokiej rangi urzędnikami z trzech krajów. Były duński minister podsumował sytuację jednym zdaniem: „Temat Grenlandii nie zniknął. On tylko śpi”.
CYNICZNYM OKIEM: Dania planowała wysadzić własne pasy startowe, żeby bronić się przed sojusznikiem. Ale spokojnie – temat tylko „śpi”. Jak materiały wybuchowe zakopane pod płytą lotniska.


