Czterej jeźdźcy giełdowej apokalipsy – co ukrywają media?

Nadchodzi gwałtowna korekta wycen i masowa emisja pieniądza, która wprowadzi świat w nową falę inflacji i niepewności

Jarosław Szeląg
5 min czytania

W ostatnim wywiadzie z Adamem Taggartem z Thoughtful Money jeden z ekspertów finansowych przedstawił bezkompromisowe spojrzenie na świat makroekonomii, rynków finansowych oraz psychologii inwestorów – klucza do zrozumienia całej tej sytuacji. Przez ponad godzinę mówił prosto w twarz to, czego większość mediów finansowych unika, a co nagle staje się palącym tematem – zwłaszcza gdy rynki zaczną się walić, a eksperci będą uciekać z newsroomów.

Wszystkie wykresy i dane dotyczące tych tez są dostępne tutaj, jednak kluczowe było podkreślenie obecnego stadium rynku i mechanizmów, które na nim funkcjonują.

CYNICZNYM OKIEM: Wielki show finansowych „ekspertów” działa najdłużej, gdy wszystko świeci i rośnie. A gdy zaczyna się walić? Kolejki po wyjścia i role „proroków zagłady”.

Rekordowo napompowane wyceny – bańka pękająca na naszych oczach

Mamy rynek akcji na rekordowych poziomach wyceny – czy to kapitalizacja do PKB, wskaźnik Shillera PE czy inne tradycyjne mierniki sugerują, że albo już jesteśmy na szczycie, albo bardzo blisko.

Tyle że to już nie fundamenty, ale golfowa, górnolotna gra mechanizmów kapitałowych i pasywnego przepływu środków pociąga za sznurki.

Wąskie grono gigantów – Nvidia, Tesla, Amazon, Microsoft – decyduje o losach indeksów. Eksplozja opcji call powoduje, że dealerzy muszą kupować akcje bazowe, podtrzymując ten sztucznie wywindowany impet.

Młodzi inwestorzy znają tylko jeden język – opcje. WallStreetBets naszpikowany jest meme’ami i postami o zyskach i stratach wyrażonych w opcjach, co sprawia, że rynek wygląda jak gigantyczna maszyna „kupująca akcje”, ponieważ masowo nabywane opcje call wymuszają zakupy bazowych papierów.

Do tego dorzućmy 20 lat luzowania polityki pieniężnej i mamy mentalność, gdzie „nic nie może się złego stać”.

Szokujące dane o rynku pracy – pierwsze pęknięcia

Najświeższe dane z amerykańskiego rynku pracy są pierwszym poważnym sygnałem, że gospodarka zaczyna hamować.

To nie tylko kwestia ekonomii – spadek zatrudnienia oznacza, że ludzie sięgają po oszczędności na rachunkach i funduszach emerytalnych dla płynności.

Wiele funduszy nie ma gotówki na wypłaty i przemienia się w sprzedawców akcji, co może odwrócić tę maszynę kupującą i wyzwolić lawinę wyprzedaży.

Wyceny nagle zaczną mieć znaczenie, gdy wymuszone wyprzedaże zrobią „huragan” po rynkach. Każdy wtedy zacznie przypominać sobie, że historyczna średnia wskaźnika PE to bliżej 16, a nie 38.

pe

CYNICZNYM OKIEM: Dopóki płynność szła tylko w górę, każdy mógł udawać, że wzrost jest zdrowy. Ale gdy przeleje się przez krawędź, bańka rozbryzga się na milion kawałków.

Realne stopy procentowe – bomba zegarowa pod nogami świata

Pozytywne realne stopy procentowe to jak tykająca bomba. Działają z opóźnieniem, ale w końcu dochodzi do rozsadzenia wydatków dyskrecjonalnych, opóźnień w spłatach kart kredytowych, kredytach samochodowych, a na końcu w nieruchomościach.

Do tego wszystkiego w USA kredyty studenckie są dodatkową zmorą – ich nieterminowości gwałtownie rosną.

Gospodarka jak wieża Jenga – klocki lecą jeden po drugim

System gospodarczy to dom, który przez dziesięciolecia dobudowywano coraz większymi, niestabilnymi klockami. Teraz jest tylko jeden luźny element od zawalenia – nieruchomości komercyjne i banki regionalne finansujące ten segment.

Mamy w tym mnóstwo subprime’u, którego nikt nie widział lub udawał, że nie widzi.

Przykład banku Sillicon Valley jako przestroga, jak szybko może runąć zaufanie i cały system.

Nadchodzi moment, gdy rynek obligacji runie, a Rada Rezerwy Federalnej będzie zmuszona do interwencji – skupowania obligacji, wskrzeszania luzowania ilościowego lub kontroli rentowności.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy Fed zaczyna drukować znacznie mocniej, a ludzie już mają memy o maszynce do drukowania brrr, znaczy to, że scenariusz robi się bardzo poważny.

Psychologia rynku – prawdziwy motor kryzysu

Wielkim ryzykiem jest nie sama ekonomia, lecz psychologia inwestorów. 30% spadek, a potem dekada stabilizacji oznacza „psychiczną śmierć” dla wielu. Ludzie odzwyczaili się od kryzysów i mogą tego nie znieść.

Najlepsza strategia to posiadanie złota, srebra, ich producentów, trochę Bitcoina i nieruchomości jako fundamentu dywersyfikacji. Nie jest to rada finansowa, lecz filozofia inwestycyjna: „jeśli nie rozumiesz czegoś, nie inwestuj w to.”

CYNICZNYM OKIEM: Największa pułapka to rozpuszczenie psychiczne inwestorów, którzy przyzwyczaili się do politycznych wakacji i krótkich wygranych.

Jesteśmy w punkcie bez precedensu: realne stopy procentowe idą w górę, nieterminowości kredytowe rosną, rynek akcji balansuje na cienkiej linii między snem, a koszmarem.

Gospodarka hamuje, ale rynki wymuszają perfekcyjny scenariusz. Szykujemy się na gwałtowną korektę wycen i masową emisję pieniądza, która wprowadzi świat w nową falę inflacji i niepewności.

Czas na chłodną głowę, realistyczną strategię i świadomość, że nie ma darmowych obiadów – zwłaszcza na rynku finansowym.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *