Globalny rynek skroplonego gazu ziemnego przeżywa najpoważniejszy kryzys podażowy od lat, a scenariusz pogarsza się z dnia na dzień. Dwa tygodnie temu irańskie ataki powietrzne uszkodziły instalacje w katarskim Ras Laffan – największym zakładzie LNG na świecie – wstrzymując 17 procent światowego wydobycia. Świat zwrócił wzrok ku Australii jako alternatywnemu źródłu dostaw. Tymczasem natura postanowiła dopisać własny rozdział do tego kryzysu.
Cyklon tropikalny Narelle uderzył w australijskie wybrzeża, zakłócając pracę kluczowych obiektów LNG wzdłuż północnych i zachodnich wybrzeży kontynentu. Według Reutersa przerwy objęły instalacje odpowiadające za ponad 30 milionów ton metrycznych produkcji rocznie. Saul Kavonic, analityk MST Marquee, podsumował skalę problemu jednoznacznie – w połączeniu z szokiem bliskowschodnim zakłócenia dotknęły ponad jedną czwartą globalnej podaży LNG.

CYNICZNYM OKIEM: Rynek LNG planował awaryjne scenariusze na wypadek wojny i osobno na wypadek kataklizmu – ale nikt nie pomyślał, że dostaną oba naraz jak w promocji „dwa w cenie jednego”.
Wheatstone Chevrona – tygodnie do pełnej sprawności
Szczególnie dotkliwe okazały się uszkodzenia w zakładzie gazowym Wheatstone firmy Chevron w Australii Zachodniej. Chevron potwierdził w oświadczeniu, że „instalacja gazowa Wheatstone w pobliżu Onslow doznała uszkodzeń sprzętu w wyniku gwałtownej pogody, co wpłynęło na działania związane z ponownym uruchomieniem”.
Firma dodała, że „powrót produkcji do pełnej wydajności zajmie prawdopodobnie kilka tygodni, aby umożliwić bezpieczne zakończenie napraw”. Wheatstone to projekt o wydajności 8,9 miliona ton rocznie, składający się z dwóch linii produkcyjnych, z czego około 15 procent przeznaczono na rynek krajowy.
Nieco lepsze wieści dotyczą zakładu Gorgon. Chevron poinformował w niedzielę, że instalacja eksportowa o wydajności 15,9 miliona ton oraz zakład krajowy pracują na pełnych obrotach, a wszystkie trzy linie produkcyjne powróciły do pełnej sprawności.

Woodside również w tarapatach
Sztorm nie oszczędził konkurencji. Infrastruktura zasilająca zakład North West Shelf należący do Woodside Energy Group również została uszkodzona. Firma przekazała, że pracuje nad wznowieniem normalnych operacji.
Wydobycie w zakładach Macedon i Pluto jest kontynuowane, a załadunek statków w Pluto LNG wznowiono po sobotnim otwarciu portu Dampier. Według firmy badawczej EnergyQuest zakłady Gorgon, Wheatstone i North West Shelf odpowiadały w zeszłym miesiącu za prawie połowę australijskiego eksportu, co stanowi około 8,4 procent światowego handlu.
CYNICZNYM OKIEM: Australia awansowała na drugiego eksportera LNG na świecie dokładnie wtedy, gdy jej infrastruktura postanowiła wziąć przymusowy urlop zdrowotny – timing godny scenariusza filmowej katastrofy.
Krajem, który odczuje konsekwencje najdotkliwiej, są Chiny – zmuszone po ogłoszeniu stanu siły wyższej w Katarze do polegania na australijskich dostawach w znacznie większym stopniu. Teraz, gdy oba kluczowe źródła jednocześnie zawodzą, Pekin stoi przed perspektywą poważnych niedoborów na rynku, który nie toleruje próżni.



