Cyfrowa rewolucja trwa, ale w Polsce przebiega z wyraźnym podziałem na tych, którzy już ją rozumieją – i tych, którzy dopiero uczą się korzystać z klawiatury. Najnowszy raport GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce 2021–2025” pokazuje, że intensywność cyfrowa przedsiębiorstw systematycznie rośnie, lecz tempo adopcji zaawansowanych technologii – zwłaszcza sztucznej inteligencji – pozostaje daleko poniżej europejskich ambicji.
Polska cyfryzuje się, ale nierówno
Odsetek firm o bardzo niskiej intensywności cyfrowej spadł z 58,7 proc. w 2021 roku do 30 proc. w 2024, by w 2025 znów wzrosnąć do 38,7 proc.
Paradoksalny skok w dół i w górę nie oznacza regresu – to raczej efekt różnic w metodologii. Jednak faktem jest, że aż cztery na dziesięć polskich firm wciąż funkcjonują technologicznie w poprzedniej dekadzie.
Na drugim biegunie znajdują się najbardziej „cyfrowe” przedsiębiorstwa. Ich liczba rośnie powoli, ale konsekwentnie – z 1,9 proc. w 2021 roku do 6,3 proc. w 2025.
Gdyby cyfryzację mierzyć temperaturą, Polska gospodarka dopiero się rozgrzewa.
CYNICZNYM OKIEM: Polskie firmy chcą być cyfrowe – ale najlepiej na papierze.
Sztuczna inteligencja – technologia dla wybranych
Wskaźnik intensywności cyfrowej to suma 12 elementów: od dostępu do internetu, przez sprzedaż online, po użycie AI w analizie danych. To właśnie ten ostatni czynnik pokazuje największą przepaść między biznesami.
W 2025 roku z technologii AI korzystało zaledwie 8,7 proc. wszystkich przedsiębiorstw, wobec 5,9 proc. rok wcześniej. Wzrost widoczny, ale nadal skromny. Prawdziwie cyfrowe są głównie duże korporacje – 42 proc. z nich stosuje AI, podczas gdy w sektorze średnich firm to tylko 15,6 proc., a w małych zaledwie 6,1 proc.
O mikrofirmach raport GUS milczy, choć dane z Polskiego Instytutu Ekonomicznego sugerują, że to właśnie najmniejsze biznesy – startupy, freelancerzy, e‑commerce – częściej eksperymentują z AI niż tradycyjne średniaki.

Sztuczna inteligencja w sektorach: ICT pędzi, fabryki zasypiają
Z raportu wynika jasno: adopcja AI w Polsce to wyścig, w którym startują głównie firmy z branży ICT. Tam 36,1 proc. przedsiębiorstw korzysta już z rozwiązań AI – od generowania tekstu i głosu (24,9 proc.) po uczenie maszynowe (16,0 proc.) i systemy wspomagania decyzji (15,5 proc.).
Dla porównania:
- branża nauki i techniki – 23,2 proc. firm korzysta z AI,
- przetwórstwo przemysłowe – 7,8 proc.,
- przemysł spożywczy – 5,0 proc.
Różnica pomiędzy ICT, a przemysłem ciężkim to niemal 30 punktów procentowych – przepaść, która zamiast maleć, z roku na rok rośnie.
CYNICZNYM OKIEM: Jedni trenują algorytmy, drudzy wciąż walczą z włącznikiem maszyny.
Wysoka technologia, niska skala
Choć cyfrowa dojrzałość biznesu rośnie, proces ten koncentruje się w wąskiej grupie sektorów i dużych firm.
To oznacza, że innowacyjność polskiej gospodarki rozwija się nierównomiernie, a małe i średnie przedsiębiorstwa wciąż nie wykorzystują technologicznego potencjału do poprawy produktywności i konkurencyjności.
Eksperci wskazują, że barierą nie jest technologia, lecz mentalność.
W wielu firmach AI wciąż postrzegana jest jako „zabawka dla informatyków”, a nie jako narzędzie usprawniające sprzedaż, logistykę czy obsługę klienta.
Polska cyfryzuje się, ale asymetrycznie – zbyt wolno dla gospodarki opartej na wiedzy i zbyt szybko dla tych, którzy wciąż działają w analogowym trybie.
Rządowe i unijne programy modernizacji pomagają, lecz bez szerszej zmiany kompetencji i kultury organizacyjnej, sztuczna inteligencja pozostanie zjawiskiem elitarnym.
AI w Polsce rośnie, ale wciąż raczej w chmurze niż w biurach.
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli cyfryzacja ma być nową rewolucją przemysłową, to większość polskich firm wciąż czeka na iskierkę, żeby w ogóle ją rozpalić.


