Polski rynek pracy ma swoich weteranów, którzy nie zamierzają oddawać pola. Na koniec 2025 r. 879,5 tys. osób jednocześnie pobierało emeryturę i wykonywało pracę zawodową, co stanowi 13,7 proc. wszystkich uprawnionych do świadczenia. Odsetek ten od trzech lat tkwi w miejscu, jakby ktoś przykleił go do tablicy statystycznej i zapomniał odkleić.
Liczby bezwzględne opowiadają jednak zupełnie inną historię. W ciągu dekady grono pracujących emerytów urosło o 53 proc., bo w 2015 r. liczyło zaledwie 575 tys. osób. Ten imponujący przyrost nie podniósł wskaźnika zatrudnienia emerytów, ponieważ równolegle pęczniała populacja samych pobierających świadczenia.
Lekarze, sprzedawcy i sześćdziesięciolatki na pierwszej linii
Wśród pracujących w wieku emerytalnym większość gra na dwa fronty. Na koniec 2025 r. po świadczenie sięgnęło 76 proc. pracujących kobiet oraz 91 proc. pracujących mężczyzn w wieku emerytalnym. Reszta kontynuowała pracę bez pobierania emerytury.
Najliczniejsi są ci, którzy ledwie przekroczyli ustawowy próg. Wśród pracujących emerytek 45 proc. stanowiły kobiety w wieku 60-64 lata, a wśród mężczyzn 51 proc. to panowie między 65. a 69. rokiem życia.
Branżą, która najchętniej sięga po doświadczonych pracowników, jest opieka zdrowotna i pomoc społeczna z wynikiem 17,2 proc. wszystkich pracujących seniorów. Dalej uplasowały się handel (12,5 proc.), przetwórstwo przemysłowe (10,5 proc.) oraz edukacja (10,1 proc.). Listę domyka administrowanie i działalność wspierająca z 7,5 proc.

CYNICZNYM OKIEM: System najpierw wręcza emeryturę, a potem prosi tych samych ludzi, by łatali dziury w szpitalach i przy sklepowych kasach. Zasłużony odpoczynek to luksus dla tych, których nikt już nie potrzebuje.
Dlaczego pobieranie emerytury obniża jej wartość?
Wydłużanie aktywności zawodowej co do zasady powiększa przyszłą emeryturę, ale efekt zależy od dwóch czynników. Pierwszym jest to, czy od wynagrodzenia odprowadzane są składki emerytalno-rentowe.
W 2025 r. niemal dwie trzecie pracujących emerytów podlegało ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu. Pozostała, nieco ponad jedna trzecia, opłacała wyłącznie obowiązkową składkę zdrowotną. Te osoby nie powiększają zgromadzonego kapitału o nowe składki.
Drugim czynnikiem jest moment rozpoczęcia pobierania świadczenia. Osoba pracująca i jednocześnie pobierająca emeryturę dostanie niższe świadczenie niż ktoś, kto z wypłatą się wstrzymał.
Powód jest techniczny, ale dotkliwy dla portfela. Po sięgnięciu po emeryturę corocznej waloryzacji podlega już tylko samo świadczenie oraz nowo wpłacone składki, a nie kapitał zebrany wcześniej. Wskaźnik waloryzujący kapitał bywa zazwyczaj wyższy niż ten dotyczący samej emerytury.
Do tego dochodzi prosta arytmetyka czasu. Odłożenie decyzji skraca przewidywaną liczbę lat pobierania świadczenia, co dodatkowo podbija jego wysokość. Tylko nieznaczna część seniorów decyduje się na takie odroczenie, choć to właśnie ono jest finansowo najkorzystniejsze.



