Co kupić przed kryzysem na rynku obligacji skarbowych USA?

Jak wyglądałby prawdziwy kryzys obligacji?

Jarosław Szeląg
5 min czytania
Co kupić przed kryzysem na rynku obligacji skarbowych USA?

Przez dziesięciolecia inwestorzy traktowali amerykańskie obligacje skarbowe jako ostateczną bezpieczną przystań. Niemal podczas każdej większej paniki pieniądze napływały w kierunku obligacji rządowych, a nie od nich uciekały. To założenie stało się jednym z fundamentów całego globalnego systemu finansowego.

Ostatnio jednak coś zaczęło się zmieniać. Wyprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych przez zagranicznych inwestorów w warunkach już i tak rosnących rentowności zwróciła uwagę obserwatorów rynku. W obliczu rosnących deficytów, zwyżkujących kosztów obsługi odsetek oraz słabnącego zagranicznego popytu część inwestorów zaczęła zadawać nowe pytanie – jakie aktywa poradziłyby sobie najlepiej, gdyby to sam rynek obligacji znalazł się pod silną presją.

CYNICZNYM OKIEM: Świat finansów odkrywa, że najbezpieczniejsza przystań też ma dziurawe dno. Dopiero gdy zagraniczni inwestorzy zaczynają sprzedawać, ktoś pyta, co właściwie zostaje w portfelu.

Jak wyglądałby prawdziwy kryzys obligacji?

Trzeba od razu zaznaczyć, że taki scenariusz pozostaje mało prawdopodobny. Cały globalny system finansowy opiera się na założeniu, że dług rządu USA pozostaje stabilny, dlatego jego załamanie traktuje się jako sytuację skrajną.

Mimo to warto rozumieć, że kryzys obligacji nie przypominałby zwykłej recesji ani spadków na giełdzie. Wiązałby się raczej z kombinacją gwałtownie rosnących rentowności, kryzysu płynności i wyprzedaży ze strony inwestorów zagranicznych. Do tego doszłyby zaburzenia na rynku transakcji repo oraz kryzysowe interwencje Rezerwy Federalnej.

W takim otoczeniu zawiodłyby tradycyjne założenia budowy portfela. Aktywa, które zazwyczaj równoważą spadki na rynku akcji, mogłyby nagle zacząć poruszać się w tym samym kierunku co giełda. Inwestorzy poszukiwaliby wówczas czegokolwiek odizolowanego od niestabilności długu państwowego lub ryzyka inflacyjnego.

Które aktywa wypadają najmocniej?

Złoto jest zazwyczaj pierwszym aktywem, o którym wspomina się w tym kontekście, i to z uzasadnionych powodów. Nie zależy ono od wiarygodności fiskalnej żadnego rządu i nie niesie ryzyka kontrahenta. Historycznie radziło sobie najlepiej w okresach niestabilności monetarnej, ujemnych realnych stóp procentowych lub spadku zaufania do walut fiducjarnych.

Gdyby decydenci zareagowali na kryzys masowym drukiem pieniądza lub tłumieniem rentowności, złoto mogłoby zyskać na fali obaw przed inflacją. Nie oznacza to jednak, że jego cena wzrosłaby natychmiast w trakcie samego kryzysu. W momentach nagłej paniki płynnościowej inwestorzy często wyprzedają dosłownie wszystko, co tylko mogą.

W dłuższej perspektywie wielu inwestorów makroekonomicznych postrzega złoto jako jedno z najbardziej jednoznacznych zabezpieczeń przed niestabilnością długu państwowego. Dla uzyskania ekspozycji przez rynek akcji autor wskazuje fundusze giełdowe skupiające spółki wydobywcze, takie jak GDX i GDXJ, a dla ekspozycji na sam metal – fizyczne sztabki i monety.

CYNICZNYM OKIEM: Złoto chwalą za to, że nie ufa żadnemu rządowi, a potem w panice sprzedają je jako pierwsze. Zabezpieczenie idealne, dopóki nie potrzebujesz gotówki natychmiast.

Dobrze mogłyby też wypaść aktywa powiązane z surowcami, gdyby presja na obligacje przełożyła się na wyższą inflację lub słabszego dolara. Producenci energii, metale przemysłowe, aktywa rolne oraz infrastruktura historycznie utrzymywały się lepiej niż aktywa czysto finansowe w okresach inflacyjnych. Logika jest prosta – gdy rządy stabilizują zadłużone systemy przez ekspansję monetarną, aktywa rzeczowe skuteczniej chronią siłę nabywczą.

To oczywiście nie gwarantuje doskonałych wyników, zwłaszcza gdyby kryzys wywołał głęboką recesję. Mimo to twarde aktywa należą do nielicznych obszarów, które według wielu inwestorów mogłyby wyjść silniejsze z przedłużającego się pogorszenia sytuacji fiskalnej.

Kluczowe okazałoby się też rozróżnienie między długiem krótko- a długoterminowym. Inwestorzy często myślą o obligacjach jak o jednej kategorii, tymczasem wrażliwość na zmiany stóp procentowych ma tu ogromne znaczenie. Papiery długoterminowe mocno ucierpiałyby, gdyby rynek zaczął żądać wyższej rekompensaty za inflację lub ryzyko państwowe.

Z kolei krótkoterminowe instrumenty gotówkowe zapadają szybko i można je znacznie prędzej wycenić na nowo. W poważnym kryzysie inwestorzy nadal pożądaliby płynności i bezpieczeństwa, lecz unikaliby blokowania kapitału na niskich, stałych stopach na całe dekady. Problemem nie musi więc być sam dług rządowy, lecz posiadanie ekspozycji na jego długoterminowy wariant.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *