Clintonowie dostali ostatnie ostrzeżenie ws. Epsteina. Grożą im sankcje

Albo stawią się na przesłuchanie, albo staną przed Kongresem pod zarzutami

Adrian Kosta
5 min czytania

W Waszyngtonie narasta napięcie wokół śledztwa dotyczącego kontaktów między rodziną Clintonów, a siecią Jeffreya Epsteina. Przewodniczący komisji nadzoru Izby Reprezentantów, James Comer, dał Billowi i Hillary Clintonom ostatnie ostrzeżenie – albo stawią się na przesłuchanie, albo staną przed Kongresem pod zarzutem obrazy władzy.

Clinton epstein

CYNICZNYM OKIEM: W polityce wszyscy wierzą w równość wobec prawa – dopóki wezwanie nie trafia na ich biurko.

Subpoeny, których nikt nie odbiera

Comer przypomniał, że wezwania do złożenia zeznań wysłano już w sierpniu, a terminy wyznaczono na październik: 9‑go dla Hillary i 14‑go dla Billa. Zamiast pojawić się w komisji, prawnicy Clintonów poprosili o odroczenie, a potem – jak relacjonują urzędnicy – „zniknęli całkowicie z radarów”. Od czterech miesięcy ani były prezydent, ani była sekretarz stanu nie ustalili nowej daty.

W oświadczeniu dla mediów Comer napisał jasno:
„Bill i Hillary Clinton otrzymali wezwania do składania zeznań w sprawie naszego śledztwa dotyczącego Jeffreya Epsteina i Ghislaine Maxwell ponad cztery miesiące temu. Od tego czasu ich postawa to zwlekanie, utrudnianie i lekceważenie wysiłków komisji.”

Przewodniczący postawił ultimatum: jeśli Clintonowie nie stawią się w przyszłym tygodniu ani nie zaproponują terminu na początku stycznia, komisja rozpocznie procedurę uznania ich winnymi obrazy Kongresu.

Rzecznik Comera potwierdził w rozmowie z Fox News, że kancelarii Clintonów przekazano bezpośrednio ostrzeżenie:
„Muszą pojawić się w przyszłym tygodniu lub wskazać datę na początek stycznia. Jeśli nie – ruszamy z postępowaniem o obrazę Kongresu. Przeciągają to już od czterech miesięcy. Czas się skończył.”

To już nie pierwsze ostrzeżenie. Comer w liście do prawnika Clintonów stanowczo odrzucił propozycję przesłuchań online, żądając osobistego stawiennictwa. Według jego współpracowników „Clintonowie zachowują się, jakby stali ponad prawem” i liczą, że polityczna presja wystarczy, by zniechęcić komisję do działania.

Cień Epsteina wraca do świata polityki

W ostatnich miesiącach śledczy republikańscy odkrywają kolejne ślady relacji między Billem Clintonem, a Jeffreyem Epsteinem. Były prezydent miał ponad 20 razy korzystać z jego prywatnego samolotu, odwiedzać jego wyspę i 17 razy gościć go w Białym Domu. Sam Clinton w swojej książce z 2024 roku Citizen: My Life After the White House przyznał, że korzystał z transportu Epsteina w ramach działalności Clinton Global Initiative, ale dodał: „Żałuję, że w ogóle go poznałem – nie było warto całego tego szumu.”

Comer nie przyjmuje tych wyjaśnień. Nazwał Clintona „głównym podejrzanym” w kwestii powiązań z siatką Epsteina i Ghislaine Maxwell, przypominając, że to nie są przypadkowe kontakty, lecz „czerwone flagi, które krzyczą o odpowiedzialność.

CYNICZNYM OKIEM: W polityce nie ma przyjaciół – są tylko znajomości, których najlepiej unikać po fakcie.

Trump: „Upublicznijmy wszystko”

Choć Donald Trump był również wymieniany przez media w kontekście Epsteina, były prezydent wezwał do całkowitego ujawnienia akt i nazwisk powiązanych z seksem i handlem ludźmi. Uznał całą aferę za „demokratyczny blef stworzony, by odwrócić uwagę od sukcesów Republikanów.”

Trump powiedział: „Nie mamy nic do ukrycia. Czas ujawnić wszystko i skończyć z tą farsą. To hoax wymyślony przez radykalną lewicę.” Jednocześnie ostrzegł republikanów, by „sprawa Epsteina nie przysłoniła politycznych zwycięstw GOP”.

Procedura o obrazę Kongresu

Jeśli Clintonowie nie spełnią wymogów, Izba Reprezentantów może formalnie uznać ich winnymi pogardy dla Kongresu, co otworzyłoby drogę do dalszych sankcji prawnych lub wymuszenia złożenia zeznań siłą. Źródła z otoczenia Comera twierdzą, że głosowanie w tej sprawie może odbyć się już na początku stycznia.

Subpoeny Comera obejmują także inne głośne nazwiska – byłych szefów FBI i Departamentu Sprawiedliwości: Roberta Muellera, Jamesa Comeya, Lorettę Lynch i Williama Barra. Komisja podejrzewa, że epsteińska siatka miała wpływy głębiej niż tylko w kręgach towarzyskich.

Milczenie Clintonów działa jak katalizator dla republikańskiej ofensywy. Dla części opinii publicznej ich unikanie przesłuchań wygląda jak arogancja władzy, dla innych – jak polityczna ustawka mająca odwrócić uwagę od błędów rządzących. Komisja ma jednak przewagę – oficjalne wezwania są prawnie wiążące.

„To test dla państwa prawa” – mówią członkowie komisji. „Nikt, nawet były prezydent, nie powinien uchylać się od odpowiedzialności.”

CYNICZNYM OKIEM: Historia zna wiele przykładów, gdy politycy stawali ponad prawem. Ale rzadko kiedy kończyło się to dobrze – zwłaszcza gdy na stole leżą listy pasażerów prywatnego odrzutowca.

Los Clintonów w tej sprawie jest prosty: albo zdecydują się mówić, albo Kongres zrobi z nich przykład. Wszystko zależy od tego, czy rzeczywiście wierzą, że równość wobec prawa kończy się na poziomie elity.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *