Cieśnina Ormuz nie jest zamknięta – po prostu nie akceptuje już dolarów

Petrodolar od 1971 roku - jak działa i dlaczego właśnie traci grunt pod nogami?

Jarosław Szeląg
7 min czytania
petrodolar dedolaryzacja yuan cieśninaOrmuz złoto

Statki płyną. Ropa płynie. Handel trwa. Tylko waluta się zmieniła – i to jest dokładnie ten moment, w którym większość ludzi powinna zacząć się niepokoić. Iran nie zablokował Cieśniny Ormuz, przez którą każdego dnia przepływa mniej więcej jedna czwarta światowej ropy. Zrobił coś znacznie sprytniejszego – pobiera opłaty za przepływ w chińskich juanach, elegancko omijając dolara amerykańskiego jak przeszkodę na drodze, która przestała komukolwiek imponować. Jak zauważa Taylor Kenney z kanału ITM Trading w swoim najnowszym materiale wideo, to nie jest historia o ropie. To historia o dolarze – i o wszystkim, co jest w nim denominowane.

Kenney, analityczka ITM Trading – firmy specjalizującej się w metalach szlachetnych i ochronie majątku – rozkłada sytuację na czynniki pierwsze z chirurgiczną precyzją. Jej punkt wyjścia jest prosty: system petrodolara, czyli porozumienie zapewniające wycenę ropy w dolarach, od 1971 roku stanowił ukryty fundament globalnej dominacji amerykańskiej waluty. W momencie, gdy świat przestanie potrzebować dolarów do zakupu ropy, fundament samego dolara zacznie pękać – ostrzega wprost. I trudno się z nią nie zgodzić, patrząc na to, co dzieje się na rynku obligacji.

dolar

CYNICZNYM OKIEM: System petrodolara przez pół wieku działał jak genialny mechanizm uzależnienia – cały świat musiał kupować dolary, żeby kupić ropę, a Ameryka drukowała te dolary ile chciała. Teraz dealer traci monopol, a klienci odkryli, że mogą się zaopatrywać gdzie indziej.

Schemat Ponziego w skali globalnej

Kenney nie boi się mocnych porównań. W swoim materiale zestawia obecny system dolarowy ze schematem Ponziego – i zanim ktoś uzna to za przesadę, warto posłuchać argumentacji. W schemacie Ponziego starzy inwestorzy są opłacani pieniędzmi nowych inwestorów, co wymaga stałego napływu funduszy – tłumaczy analityczka. W sekundzie, gdy to zaczyna zwalniać, cała struktura zaczyna się walić.

Mechanizm jest brutalnie prosty. USA emitują nowy dług, żeby spłacić stary. To wymaga stałego popytu na obligacje skarbowe. Gdy popyt spada, rentowności rosną. Wyższe rentowności oznaczają wyższe odsetki od długu. Wyższe odsetki zmuszają do emisji jeszcze większego długu – i koło się zamyka.

dług

Ta pętla zagłady nie jest teoretyczna, lecz dzieje się tu i teraz i może trwać tylko do pewnego momentu – podkreśla Kenney. Dowody? W zeszłym tygodniu aukcje dwu-, pięcio- i siedmioletnich obligacji skarbowych wykazały słaby popyt, wymuszając wzrost rentowności. To nie jest kryzys, który nadejdzie kiedyś. On już puka do drzwi.

Nawet agencja Bloomberg przyznała, cytując za Kenney, że świat wciąż nie pojął powagi sytuacji. Jeśli Bloomberg – instytucja, która zwykle tonuje nastroje – mówi coś takiego, warto się zatrzymać i posłuchać.

Infrastruktura omijania dolara już istnieje

Najważniejsze w całej tej układance jest to, że dedolaryzacja nie zaczęła się wczoraj. Chiny budują alternatywną infrastrukturę finansową od lat, cierpliwie i konsekwentnie. W 2018 roku uruchomiły kontrakt pro-yuan na Szanghajskiej Międzynarodowej Giełdzie Energii, umożliwiając Rosji, Wenezueli i Iranowi wycenę ropy w juanach.

Kenney zwraca uwagę na system płatności CIPS, który w samym 2025 roku przetwarza transakcje o wartości około 220 bilionów juanów – ze wzrostem rzędu 40% rok do roku. Do tego dochodzi Project Mbridge, oparta na blockchainie sieć rozliczeniowa tworzona przez państwa BRICS jako bezpośrednia przeciwwaga dla zachodniego systemu Swift.

Ponieważ Stany Zjednoczone używały dolara jako broni przeciwko innym narodom, te zjednoczyły się, by wyjść spod kontroli USA i teraz mogą to zrobić w znaczący sposób – mówi analityczka ITM Trading. Jest w tym gorzka ironia – sankcje, które miały karać przeciwników, ostatecznie zmotywowały ich do stworzenia własnego systemu.

Jest jeszcze wątek złota. Chiny budują tak zwany złoty korytarz – serię skarbców rozmieszczonych w całej Azji. Jeden z nich powstaje właśnie na terytorium Arabii Saudyjskiej. Tej samej Arabii Saudyjskiej, która była filarem porozumienia o petrodolarze. Symbolika jest tak wymowna, że nie wymaga komentarza.

CYNICZNYM OKIEM: Arabia Saudyjska buduje skarbce złota dla Chin na ziemi, na której przyrzekała wierność dolarowi. To jak wynajmowanie sypialni nowemu partnerowi, zanim stary zdążył się wyprowadzić. W geopolityce lojalność trwa dokładnie tak długo, jak długo się opłaca.

Iran oświadczył, że jednym z warunków zakończenia wojny jest utrzymanie suwerenności nad Cieśniną Ormuz. Kenney słusznie zauważa, że to nie jest przejściowa sytuacja – to trwała zmiana strukturalna. Każdy dzień, w którym ropa przepływa przez cieśninę za juany, a nie za dolary, jest kolejnym ciosem w fundament systemu.

Dla polskiego czytelnika te wydarzenia mogą wydawać się odległe – w końcu Warszawa nie handluje ropą przez Ormuz. Ale konsekwencje dotkną każdego, kto ma oszczędności powiązane z globalnym systemem finansowym. Spadek wartości dolara oznacza wzrost cen surowców, dwucyfrową inflację i destabilizację rynków, na których operują polskie fundusze emerytalne i inwestycyjne.

Widzieliśmy to w Wenezueli, Argentynie, Meksyku czy Republice Weimarskiej – przypomina Kenney. Wszystkie waluty fiducjarne ostatecznie wracają do swojej wartości wewnętrznej, czyli zera. Nie dzieje się to z dnia na dzień, ale gdy punkt krytyczny zostanie osiągnięty, ludzie będą gorączkowo szukać odpowiedzi i wtedy będzie już za późno.

ITM Trading naturalnie proponuje rozwiązanie w postaci metali szlachetnych – złota i srebra jako zabezpieczenia przed resetem walutowym. Kenney powołuje się na raport firmy analizujący sto lat resetów walutowych, które – jak twierdzi – zawsze przebiegają według tego samego schematu. Czy złoto rzeczywiście uratuje portfele? Historia sugeruje, że przynajmniej częściowo tak. Ale jedno jest pewne – siedzenie i czekanie z nadzieją to strategia, która jeszcze nigdy się nie sprawdziła.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *