Waszyngton ma swoje rytuały. Jednym z nich jest przesłuchanie prominentnego polityka przed komisją kongresową, podczas którego pada seria pytań, których nikt nie lubi zadawać, i seria odpowiedzi, w które nikt nie wierzy. 26 lutego Hillary Clinton zasiadła przed Komisją Nadzoru Izby Reprezentantów i wykonała ten rytuał z wprawą wieloletniego gracza.
„Nie miałam pojęcia o ich działalności przestępczej. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek spotkała pana Epsteina. Nigdy nie leciałam jego samolotem ani nie odwiedziłam jego wyspy, domów czy biur” – oświadczyła była pierwsza dama i sekretarz stanu w swoim oświadczeniu wstępnym. Formuła „nie przypominam sobie” to waszyngtońska klasyka – wystarczająco kategoryczna, by brzmiała jak zaprzeczenie, wystarczająco elastyczna, by nie stała się zeznaniem fałszywym.
CYNICZNYM OKIEM: „Nie przypominam sobie” to w waszyngtońskim dialekcie zdanie o tej samej wartości informacyjnej co „piąta poprawka”, z tą różnicą, że brzmi uprzejmiej i nie wymaga adwokata w pobliżu.
Zeznania złożone pod presją obrazy Kongresu
Państwo Clinton nie stawili się przed komisją z własnej, nieprzymuszonej woli. Izba Reprezentantów przygotowała się do pociągnięcia ich do odpowiedzialności za obrazę Kongresu po tym, jak pierwotnie odmówili odpowiedzi na pytania w tej sprawie. Dopiero groźba poważniejszych konsekwencji skłoniła oboje do współpracy.

Bill Clinton miał zeznawać osobno. Jego udział w tej sprawie jest dokumentacyjnie bogatszy – rejestry lotów i fotografie potwierdzają, że korzystał z samolotu Epsteina w 2002 i 2003 roku, a dokumenty sądowe wskazują na wizyty na wyspie, gdzie według władz Epstein wielokrotnie wykorzystywał nieletnie osoby.
Ghislaine Maxwell, skazana w 2022 roku na 20 lat więzienia, powiedziała zastępcy prokuratora generalnego Toddowi Blanche’owi w 2025 roku, że była zaprzyjaźniona z Billem Clintonem i że były prezydent nigdy nie był na wyspie. „Nigdy, absolutnie nigdy tam nie pojechał. Mogę być tego pewna, ponieważ nie było możliwości, żeby się tam udał” – stwierdziła, dodając, że nie wierzy, by Clinton łączyła z Epsteinem niezależna przyjaźń bez jej pośrednictwa.
Rzecznik Billa Clintona wielokrotnie przedstawiał wersję wydarzeń, w której były prezydent latał samolotem Epsteina wyłącznie w celach związanych z pracą Fundacji Clintonów, krótko odwiedził nowojorski dom Epsteina i spotkał się z nim w biurze. „Nie rozmawiał z Epsteinem od ponad dekady” – zapewniał rzecznik. Epstein tymczasem odwiedzał Biały Dom wielokrotnie za prezydentury Clintona, a Maxwell uczestniczyła w ślubie jedynej córki Clintonów w 2010 roku. Rzecznik Billa Clintona charakteryzował Epsteina w 2002 roku dla magazynu New York jako „odnoszącego sukcesy finansistę i oddanego filantropa z wyczuciem rynków globalnych”.
Pytania, na które komisja czeka od lat
Przewodniczący komisji, deputowany James Comer z Kentucky, był ostrożny w sformułowaniach – zaznaczył wyraźnie, że nikt w tej chwili nie oskarża państwa Clinton o wykroczenia, ale komisja szuka odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące Epsteina. W tym na pytanie, jak zgromadził tak ogromny majątek i czy pracował dla jakiegoś rządu.
„Naród amerykański ma wiele pytań” – powiedział Comer dziennikarzom. „Zgodnie z moją wiedzą, państwo Clinton nie odpowiedzieli na zbyt wiele pytań, o ile w ogóle na jakieś, dotyczących ich wiedzy lub powiązań z Epsteinem i Maxwell”.
W liście do Hillary Clinton ustawodawcy wskazali dodatkowy wątek – jako była sekretarz stanu mogła posiadać wiedzę na temat wysiłków rządu federalnego w zwalczaniu międzynarodowego handlu ludźmi, prowadzonego na skalę, którą reprezentowała sieć Epsteina. To pytanie jest w gruncie rzeczy szersze i bardziej niepokojące niż kwestia osobistych znajomości – sugeruje, że komisja bada nie tylko towarzyskie kontakty, lecz potencjalne systemowe zaniedbania lub coś jeszcze poważniejszego.
Jeffrey Epstein zmarł w 2019 roku w celi więzienia federalnego, czekając na proces pod zarzutem handlu ludźmi w celach seksualnych. Oficjalnie – samobójstwo. Okoliczności jego śmierci pozostają źródłem pytań, na które odpowiedzi wciąż nie padły. Maxwell odbywa wyrok 20 lat więzienia.
CYNICZNYM OKIEM: Człowiek z listą kontaktów obejmującą prezydentów, książąt i miliarderów „umiera” w federalnym więzieniu przy wyłączonych kamerach i niedziałającym systemie alarmowym. Trudno o bardziej czytelny sygnał, że niektóre pytania są zbyt niewygodne, by ktokolwiek naprawdę chciał na nie odpowiedzi.
Hillary Clinton zaznaczyła w swoim oświadczeniu, że była „przerażona” dowiadując się o zbrodniach Epsteina i rozczarowana wyrokiem zaledwie 13 miesięcy więzienia, jaki otrzymał w 2008 roku po przyznaniu się do nakłaniania nieletniej do prostytucji. Wyrok, dodajmy, który do dziś budzi pytania o to, jak i dlaczego ówczesny prokurator federalny zdecydował się na tak łagodne porozumienie z człowiekiem, którego sieć dotykała tak prominentnych nazwisk.
Przesłuchanie przed komisją to nie proces i nie wyrok – to narzędzie dochodzeniowe, które zbiera zeznania pod przysięgą i dokumentuje odpowiedzi lub ich brak. Odpowiedzi Clinton wpisują się w schemat znany z tysięcy podobnych przesłuchań w Waszyngtonie: szczegółowe zaprzeczenia w kwestiach, które można zweryfikować, i starannie zawoalowane niepamięci w tych, których zweryfikować trudniej.
Naród amerykański ma wiele pytań – jak powiedział Comer. Historia pokazuje jednak, że Waszyngton ma własne metody dbania o to, by zbyt wiele odpowiedzi nigdy nie padło.



