Konserwatywny komentator Tucker Carlson wstrząsnął amerykańską sceną medialną sobotnim monologiem, w którym zarzucił CIA monitorowanie jego prywatnych wiadomości tekstowych i przygotowywanie skierowania sprawy karnej do Departamentu Sprawiedliwości. Biały Dom natychmiast zaprzeczył, ale szczegóły przedstawione przez Carlsona – potwierdzone przez niezależnego dziennikarza Glenna Greenwalda – rysują obraz znacznie bardziej złożony niż standardowa teoria spiskowa.
Carlson spotkał się w piątek rano z Greenwaldem i oświadczył, że kilka wysoko postawionych źródeł wewnątrz administracji Trumpa przekazało mu informację o przygotowywanym zawiadomieniu karnym. „Któregoś dnia dowiedziałem się, że CIA przygotowuje jakąś formę zawiadomienia karnego przeciwko mnie, raport o przestępstwie do Departamentu Sprawiedliwości na podstawie rzekomego czynu, który popełniłem. Co to za przestępstwo? Cóż, rozmawianie z ludźmi w Iranie przed wojną. Czytali moje sms-y” – powiedział Carlson.
FARA z 1938 roku jako narzędzie politycznej zemsty?
Według Carlsona rzekome naruszenie dotyczy ustawy o rejestracji agentów zagranicznych – FARA – z 1938 roku, która wymaga, aby osoby działające w imieniu obcych rządów rejestrowały się w Departamencie Sprawiedliwości i ujawniały swoją działalność. Przedmiotem zainteresowania CIA miały być rozmowy, które Carlson rzekomo prowadził z irańskimi urzędnikami przed wybuchem wojny – a sugestia była jednoznaczna: komentator dopuścił się aktów dywersji, a nawet zdrady stanu.
Carlson stanowczo zaprzeczył jakimkolwiek wykroczeniom, podkreślając, że nigdy nie przyjmował pieniędzy ani instrukcji od żadnej obcej potęgi. Opisał inwigilację jako motywowaną politycznie zemstę wymierzoną w krytyków oficjalnej narracji w polityce zagranicznej.
Przypomniał również głośny incydent z 2021 roku z czasów pracy w Fox News, kiedy – jak twierdzi – NSA przechwyciła i ujawniła jego wiadomości tekstowe w czasie, gdy starał się o wywiad z Władimirem Putinem. Wiadomości te trafiły z rąk amerykańskiego wywiadu do New York Timesa, co Carlson nazwał próbą zdyskredytowania go i doprowadzenia do anulowania jego programu.
CYNICZNYM OKIEM: Dziennikarz rozmawiający z obcokrajowcami to agent zagraniczny, ale politycy sprzedający dostęp do władzy za datki kampanijne to obrońcy demokracji. FARA działa najskuteczniej wtedy, gdy cel ma mikrofon i niepokorną opinię.
Glenn Greenwald, który sam wielokrotnie doświadczał nacisków ze strony służb wywiadowczych, stanął po stronie Carlsona bez wahania. „Znam go od wielu lat, spędziłem dużo czasu rozmawiając z nim zarówno przed kamerą, jak i poza nią, i nigdy ani razu mnie nie okłamał ani nie wprowadził w błąd” – napisał Greenwald, dodając, że nie ma „cienia wątpliwości”, iż Carlson mówił prawdę o tym, co usłyszał od swoich źródeł.
Tymczasem „wysocy urzędnicy administracji” przekazali Marcowi Caputo z serwisu Axios, że doniesienia są fałszywe. Najnowsze spekulacje sugerują jednak wersję jeszcze bardziej niepokojącą – jakoby Trump wykorzystał Carlsona jako „użytecznego idiotę” i nieformalny kanał komunikacji, aby zmylić Irańczyków i sprawić, by myśleli, że relacje dyplomatyczne są poprawne.
Laura Loomer świętuje – „przypisuję sobie zasługę”
Rewelacje Carlsona natychmiast wywołały reakcję proizraelskiej i prowojennej aktywistki Laury Loomer – zagorzałej zwolenniczki Trumpa i wieloletniej krytyczki komentatora, który prezentuje postawę antywojenną. Loomer wielokrotnie oskarżała Carlsona o sympatie proislamskie i bycie „zjadliwym nienawistnikiem Żydów”.
„Jeśli Tucker Qatarlson zostanie oskarżony o naruszenie FARA i/lub wyciek informacji do Rosji, Arabii Saudyjskiej, Iranu lub Kataru, przypiszę sobie za to zasługę” – napisała na platformie X.
Loomer otwarcie przyznała się do lobbowania u przedstawicieli Partii Republikańskiej, organów ścigania i DOJ w sprawie rzekomych naruszeń FARA przez Carlsona. „Nie macie pojęcia, jak nieustępliwa byłam” – chwaliła się, dodając: „Modlę się, aby moje wysiłki zakończyły się sukcesem”.
Przypomniała nagranie z lutego 2026 roku przedstawiające Carlsona w Arabii Saudyjskiej z bratem Buckleyem i dyrektorem generalnym Tucker Carlson Network Neilem Patelem, sugerując, że materiał dowodzi niewłaściwych obcych wpływów.
Drwiła również: „Gdybym była zagranicznym agentem i robiła coś, czego nie powinnam, ja również wymyśliłabym skomplikowaną historię o tym, jak CIA mnie ściga”.
CYNICZNYM OKIEM: W jednym obozie politycznym Carlson jest bohaterem wolności słowa prześladowanym przez głębokie państwo, w drugim – zdrajcą na usługach Teheranu. Prawda zapewne jest nudniejsza niż obie wersje, ale nudna prawda nie generuje klików.
Sprawa rozwija się w kontekście napięć po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem, a Carlson od tygodni prezentuje stanowisko otwarcie antywojenne – co czyni go naturalnym celem zarówno dla służb wywiadowczych szukających kozła ofiarnego, jak i dla prowojennego skrzydła Partii Republikańskiej szukającego sposobu na uciszenie krytyka. Niezależnie od tego, czy zarzuty okażą się prawdziwe, sam fakt ich pojawienia się wysyła jednoznaczny sygnał – w Ameryce prowadzącej wojnę rozmowa z „niewłaściwymi” ludźmi może wystarczyć, by z dziennikarza uczynić podejrzanego.


