Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad choroba Alzheimera stała się celem rosnącego niepokoju medycznego i społecznego w Stanach Zjednoczonych. Według najnowszego raportu Alzheimer’s Association, wskaźnik zgonów z powodu tej demencji podwoił się od roku 2000, kiedy na tę chorobę umierało średnio 17,6 osób na 100 000 mieszkańców, do 34 na 100 000 w 2023 roku.

Pandemia COVID-19 – katalizator niepokojących statystyk
Nie jest tajemnicą, że wiek jest dominującym czynnikiem ryzyka zachorowania na chorobę Alzheimera, a starzejąca się populacja naturalnie przekłada się na wzrost liczby zachorowań i zgonów. Jednak wzrost ten może również odzwierciedlać większą liczbę formalnych diagnoz lub ulepszoną skłonność lekarzy do rejestrowania Alzheimera jako przyczyny zgonu.
Analiza Anny Fleck ze Statista ujawnia, że skok zgonów z powodu demencji nastąpił gwałtownie w 2020 roku, gdy na około co dziesiątym zaświadczeniu o śmierci COVID-19 wymieniano również chorobę Alzheimera lub inną formę demencji jako jedną z przyczyn.
Co bardziej zatrważające, spośród osób powyżej 85 roku życia, które zmarły na COVID-19 w latach 2020-2021, niemal jedna czwarta miała na zaświadczeniu o śmierci zanotowaną też demencję.
Wczesne objawy choroby to często problemy z pamięcią krótkoterminową, jak trudności ze wspomnieniem niedawnych rozmów, imion czy wydarzeń. Towarzyszy temu apatia, izolacja oraz objawy depresyjne, które są często mylone lub bagatelizowane.
CYNICZNYM OKIEM: W erze, gdy medycyna rozwija się szybciej niż kiedykolwiek, międzynarodowe giganty farmaceutyczne zarabiają miliardy, a statystyki śmierci z powodu Alzheimera wzrastają w tempie alarmującym – kto tu naprawdę korzysta, a kto płaci cenę? Pacjenci i ich rodziny często zostają sami z koszmarem choroby.
Pandemia COVID-19 pokazała brutalną prawdę – nawet w nowoczesnych społeczeństwach chorzy na Alzheimera są jednymi z najbardziej bezbronnych, a słabość systemów opieki ujawnia się wtedy, gdy znikają statystyki i ludzkie życie liczy się tylko w liczbach.
Epidemia Alzheimera w USA to także wyzwanie dla systemu zdrowia publicznego i polityki społecznej – konieczne są inwestycje w opiekę nad chorymi, lepsza diagnostyka i przede wszystkim wsparcie rodzin i opiekunów.
Najgłębsza prawda jest taka, że choroba nie jest wyrokiem – wczesna diagnoza i odpowiednie wsparcie mogą znacząco poprawić jakość życia, zarówno chorego, jak i najbliższych.
Aby móc skutecznie przeciwdziałać, nie wystarczą same statystyki – potrzebny jest holistyczny, empatyczny i naukowo zaawansowany system.


