Globalny rynek robotów humanoidalnych wchodzi w fazę, którą inwestorzy nazywają „momentem dojrzewania technologii”. Jak wynika z danych platformy badawczej Tracxn, w 2025 roku do startupów zajmujących się humanoidyką wpłynęło 2,65 miliarda dolarów – więcej niż przez cały okres 2018–2024 razem wziętych.
To rekord, który pokazuje, że po latach wirtualnych obietnic i laboratoryjnych demonstracji, sztuczne „ludzkie” maszyny stają się realnym rynkiem – a nie tylko materiałem na pokaz.
Najwięcej nowych firm powstaje dziś w dwóch krajach, które zdominowały każdą erę technologicznego postępu: Chinach i Stanach Zjednoczonych. Według zestawienia Statista Chiny prowadzą z 23 startupami specjalizującymi się w robotach humanoidalnych, wyprzedzając minimalnie USA, gdzie działa 22 takich firm.

CYNICZNYM OKIEM: Ludzkość długo zastanawiała się, kto zwycięży w wojnie o przyszłość. Teraz wygląda na to, że rywalizacja odbędzie się między robotami, a my kupimy bilety na ich premierę.
Fabryki ludzi i ludzkie fabryki
Chińskie firmy, takie jak Unitree Robotics i Agibot, wytwarzają dziś po ponad 5 tysięcy humanoidów rocznie – więcej niż jakikolwiek kraj świata. Z kolei za oceanem Boston Dynamics i Tesla przygotowują się do skalowania produkcji swoich modeli Atlas i Optimus w 2026 roku.
Konkurencja nie ogranicza się do badań – to wyścig o przemysłowe standardy przyszłości. Roboty humanoidalne mają nie tylko pracować w magazynach i fabrykach, ale też zastępować brakujące ręce w sektorach usługowych i opiekuńczych.
Globalny ekosystem z dwoma centrami ciężkości
Za Chinami i USA uplasowały się Indie (12 startupów), a wśród europejskich liderów wyróżniają się Wielka Brytania (6) i Niemcy (5). Dalej są Francja i Australia (po 3 firmy), Japonia, Austria i Kanada (po 2).
Choć geografia inwestycji jest globalna, to prawdziwe jądro rozwoju humanoidów pozostaje skoncentrowane w dwóch biegunach świata – Pekinie i Kalifornii.
W Europie flagowe role odgrywają Engineered Arts z Wielkiej Brytanii i Neura Robotics z Niemiec, ale jak zauważają analitycy, brakuje im skali i kapitału, które mogłyby dorównać chińsko‑amerykańskim gigantom.
Rynek humanoidów wchodzi w decydującą dekadę: z prototypów stają się produktami, z laboratoriów – pełnoprawnymi branżami. A jeśli tempo inwestycji się utrzyma, w 2030 roku roboty nie będą już tylko naszymi pracownikami. Staną się nowymi konkurentami – na giełdach, w fabrykach i w idei, kim właściwie jest „człowiek pracy”.


