Chiński „Big Short” – miliarder postawił fortunę przeciwko srebru

450 ton srebra na "short" to największa pozycja w historii giełdy

Jarosław Szeląg
6 min czytania

W świecie metali szlachetnych, gdzie każda decyzja warta jest miliardy, Bian Ximing stał się postacią, o której mówi dziś cały sektor. Rezydujący głównie w Gibraltarze chiński miliarder, zbudował swoje imperium na ryzykownych, lecz spektakularnych zakładach giełdowych – od złota po miedź. Teraz zaskoczył wszystkich, otwierając największą w historii Szanghajskiej Giełdy Towarowej krótką pozycję na srebrze.

ximing

W kraju, który nadal czci kult planowania i ostrożności, Bian gra w stylu Wall Street. Z humorem nazywany jest już „anty-braćmi Hunt” – nawiązaniem do amerykańskich miliarderów z lat 70., którzy próbowali przejąć kontrolę nad światowym rynkiem srebra, co skończyło się ich finansową ruiną.

Kurs srebra na tygodniowym interwale czasowym
Kurs srebra na tygodniowym interwale czasowym

Od złota do miedzi

Bian Ximing urodził się w 1963 roku w Zhuji w prowincji Zhejiang – w epoce chaosu kulturalnej rewolucji. Zaczynał od inwestycji towarowych, a przełom nastąpił w 2003 roku, gdy kupił Zhongcai Futures Co., firmę, która stała się jego głównym narzędziem do spekulacji na rynkach metali.

W 2022 roku zarobił niemal 3 miliardy dolarów na kontraktach terminowych na złoto w Szanghaju. Rok później postawił wszystko na miedź – metal uznawany za surowiec przyszłości: niezbędny dla przemysłu zbrojeniowego, elektryfikacji i technologii zielonej energii. W internecie krążyły plotki, że jego pozycja odpowiada 90 tysiącom ton miedzi – ilości, która mogłaby pokryć roczne zapotrzebowanie średniej wielkości kraju.

To wystarczyło, by Ximing trafił na listę „niewidzialnych potentatów” Komunistycznej Partii Chin – biznesmenów, którzy działają na granicy polityki i gospodarki, ale wolą pozostać poza centrum uwagi Pekinu.

CYNICZNYM OKIEM: W Chinach tylko ci naprawdę bogaci żyją jak duchy – niewidzialni, bezpieczni, skuteczni.

Buntownik kontra srebrna gorączka

W połowie 2025 roku Bian znów przeszedł do historii – tym razem stawiając przeciwko srebru. Gdy rynek ogarnęła euforia, a ceny osiągały rekordy, miliarder zaczął otwierać pozycję krótką – obstawiając spadek.

Od sierpnia zarobił 1,3 miliarda juanów na wzrostach, ale w listopadzie zmienił kierunek. Wbrew powszechnym nastrojom uznał, że rynek jest przegrzany. Zaczął budować gigantyczną pozycję short, z której pełną skalę ujawniły dopiero dane z końca stycznia:

  • 28 stycznia Zhongcai Futures posiadało 18 tysięcy kontraktów krótkich;
  • Dwa dni później liczba ta wzrosła do 30 tysięcy – 450 ton srebra.
srebro

W momencie, gdy metal osiągnął rekordowe poziomy w Szanghaju, Bian trzymał nerwy na wodzy. Nie zamknął pozycji, lecz ją zwiększył.

I jak zwykle – fortuna sprzyjała odważnym. Kiedy rynek załamał się w pierwszym tygodniu lutego, srebro spadło o ponad 40% w tydzień. Papierowy zysk Biana sięgnął 2 miliardów juanów (ok. 288 mln dolarów). Po uwzględnieniu wcześniejszych strat – na czysto ok. 1 miliarda juanów.

Strategia „anty-Hunt”. Rynek w epoce chińskiego ryzyka

W 1979 roku bracia Nelson i William Hunt z Teksasu kupowali srebro na potęgę, by zmonopolizować rynek. Ich spekulacja doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen – a potem spektakularnego krachu, znanego jako Silver Thursday. Bian działa odwrotnie: nie gromadzi, lecz sprzedaje, odwracając reguły gry.

hunt
Bracia Hunt

Jego cel – zyskać na panicznym odwrocie inwestorów. Tymczasem srebro wciąż tanieje. Dla jednych to dramat, dla Biana – matematyka.

CYNICZNYM OKIEM: Huntowie chcieli mieć całe srebro świata. Bian chce, żeby należało do niego tylko ich bankructwo.

Bian jest symbolem nowej ery chińskiego kapitalizmu – bardziej agresywnego i mniej zależnego od państwa. Jego spółka Zhongcai Futures to obecnie jedno z największych prywatnych biur maklerskich w Azji. W odróżnieniu od kontrolowanych przez Pekin funduszy, działa samodzielnie, często w kontrze do polityki Komunistycznej Partii.

Jego sukces to też ryzyko systemowe. Tak duża pozycja krótkoterminowa może zachwiać rynkiem, zwłaszcza w Azji, gdzie srebro to nie tylko metal inwestycyjny, ale surowiec przemysłowy i element kulturowy.

Nie brakuje głosów, że Bian gra z ogniem: jeśli rynek odbije, jego straty mogą być równie widowiskowe jak zyski. A rynek srebra – znany z nagłych zwrotów – potrafi spalić największych.

Czy „tłum” uderzy w miliardera?

Niektórzy analitycy ironizują, że teraz wystarczy grupa drobnych inwestorów, by zrobić z Biana nowego „short squeeze’a”. Tak jak w przypadku akcji GameStop, gracze detaliczni mogliby zjednoczyć się przeciw jego pozycji, windując ceny metalu do góry.

Na razie jednak nic na to nie wskazuje. Bian utrzymuje pozycję z żelazną konsekwencją, dywersyfikuje kontrakty i gra długim terminem. Jego analitycy twierdzą, że nadpodaż srebra i stagnacja popytu przemysłowego dadzą mu przewagę w kolejnych kwartałach.

Srebro w ostatnich tygodniach spadło o ponad 40%, a Bian – przynajmniej chwilowo – wygrał swój zakład. Ale w świecie towarów zwycięstwa są tymczasowe. Nawet ten miliarder dobrze wie, że każdy „Big Short” kończy się historią o tym, kto został za długo przy stole.

W epoce, gdy chińskie władze próbują kontrolować kapitał i rynek, jego samotna gra przeciw tłumowi ma w sobie coś z buntu – i autodestrukcji. Czy Bian Ximing zapisze się w historii jako strateg, czy hazardzista, okaże się, gdy rynek wykona kolejny zwrot.

Na razie można powiedzieć jedno: gry z losem w Azji nie wygrywa się rozsądkiem, lecz odwagą. A Bian ma jej tyle, że pewnie będzie grał dalej – dopóki srebro nie zamieni się w mit.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *