Firma Wood McKenzie opublikowała raport, z którego wynika, że same wydatki Stanów Zjednoczonych na urządzenia do wytwarzania energii dla centrów danych mogą do 2030 roku sięgnąć 65 miliardów dolarów, co stanowi ponad trzykrotność kwoty 20 miliardów dolarów odnotowanej w ubiegłym roku. Przewiduje się, że moc centrów danych osiągnie 110 GW do końca dekady, przy czym Bloomberg komentuje również, że całkowite wydatki amerykańskie na wyposażenie elektrowni mogą wzrosnąć do 215 miliardów dolarów. Zwiększone wydatki na rynku ciężkiego sprzętu elektrycznego brzmią obiecująco, ale niestety na rynku krajowym brakuje sprzętu, który można by kupić.
Łańcuch dostaw uzależniony od Chin
Czas oczekiwania na transformatory, rozdzielnice i powiązany osprzęt wynosi od 18 do 36 miesięcy, a znaczna część niedoborów jest uzupełniana przez import z Chin. Naraża to łańcuch dostaw na to samo ryzyko geopolityczne, z którym – jak twierdzi Waszyngton – próbuje on walczyć.
Silna zależność od importu tych kluczowych dla sieci elementów doprowadziła do masowego wydawania nakazów w ramach ustawy o produkcji obronnej przez administrację w kwietniu. To krok desperacki, pokazujący skalę problemu.
Dane Sightline Climate wskazują, że prawie połowa z około 16 GW mocy amerykańskich centrów danych, których budowa miała rozpocząć się w 2026 roku, stoi obecnie w obliczu opóźnień lub całkowitego anulowania. Tylko około 5 GW znajduje się w aktywnej budowie.
CYNICZNYM OKIEM: Waszyngton mówi o uniezależnieniu się od Chin, a jednocześnie kupuje od nich transformatory, żeby zasilać swoją rewolucję AI. Wojna handlowa kończy się tam, gdzie zaczyna się brak gniazdka.
Eksplozja popytu na energię w centrach danych AI trwa już od lat – od gorączkowych starań PJM o pozyskanie 15 gigawatów nowych dostaw dla obciążeń hiperskalowych, po drastyczne skoki cen na aukcjach mocy, do których przyczyniły się centra danych.

Dwa trendy, które zmienią rynek
Po pierwsze, dostawcy usług hiperskalowych coraz częściej zwracają się ku rozwiązaniom typu poza opomiarowaniem sieciowym, czyli małym reaktorom jądrowym lub generacji gazowej bezpośrednio na miejscu. Takie podejście pozwala im ominąć wieloletnie oczekiwanie na przyłączenie do sieci. Przykłady obejmują przedsięwzięcie Brookfield związane z chmurą opartą na energii jądrowej, badania nad modułowymi reaktorami Nano Nuclear oraz bezpośrednie przyłącza Talen Energy.
Po drugie, presja kosztowa nakładana na gospodarstwa domowe przyciąga uwagę Waszyngtonu. Modernizacje sieci wymagane przez rozbudowę sztucznej inteligencji stały się głównym czynnikiem napędzającym prognozowane podwyżki stawek za energię elektryczną. Zwykli odbiorcy płacą rachunek za rewolucję, której nie zamawiali.
W marcu podpisano zobowiązanie do ochrony płatników, które skłoniło hiperskalerów do budowania, dostarczania lub kupowania własnej energii oraz pokrywania każdego dolara wydanego na nową infrastrukturę przesyłową i dystrybucyjną. To próba przerzucenia kosztów z konsumentów na technologicznych gigantów.
CYNICZNYM OKIEM: Najpierw obiecują rewolucję AI dla wszystkich, potem domagają się własnych elektrowni jądrowych. Demokratyzacja technologii kończy się tam, gdzie zaczyna się prywatny reaktor za płotem serwerowni.
Biały Dom uznał również szybką rozbudowę infrastruktury sztucznej inteligencji za imperatyw bezpieczeństwa narodowego, co prowadzi do konfliktu interesów między zapotrzebowaniem na nowe centra danych, a unikaniem przeciążania sieci lub konsumentów. Sztuczna inteligencja została powszechnie uznana przez Biały Dom za niezbędną dla bezpieczeństwa kraju i stanowi nowy współczesny wyścig zbrojeń.



