Ile kosztuje zablokowana cieśnina? Według analityków Bernstein Energy odpowiedź brzmi – to zależy wyłącznie od tego, jak długo pozostanie zamknięta. Neil Beveridge i jego zespół opracowali raport, który zastępuje tradycyjne modelowanie podaży i popytu jedną brutalnie prostą zmienną: czasem. Im dłużej Cieśnina Ormuz pozostaje zablokowana, tym bardziej astronomiczne stają się ceny ropy. W najczarniejszym scenariuszu – sześciomiesięcznej blokady – szczyt sięga 170 dolarów za baryłkę.
„To, jak wysoko wzrośnie cena ropy, zależy od czasu trwania blokady Cieśniny Ormuz” – piszą analitycy, sprowadzając cały globalny rynek energetyczny do jednego wąskiego gardła na mapie.

15 milionów baryłek dziennie znika z rynku
Skala zakłóceń jest bezprecedensowa. Całkowite zamknięcie cieśniny usuwa z rynku ponad 15 milionów baryłek dziennie, łącząc przepływy ropy naftowej, kondensatów i LPG. Dane z raportu pokazują załamanie morskich przepływów OPEC – spadek z około 25 do około 11 milionów baryłek dziennie.
Moce produkcyjne fizycznie istnieją, ale nie mogą opuścić systemu. Ropa staje się przepustowością ograniczoną przez geografię – surowiec uwięziony po niewłaściwej stronie mapy.

CYNICZNYM OKIEM: Świat wydał biliony na zieloną transformację, a jego los wciąż zależy od jednego morskiego korytarza szerokiego na 33 kilometry. Postęp cywilizacyjny w najlepszym wydaniu.
Bernstein opracował trzy scenariusze cenowe w zależności od czasu trwania blokady. Zakłócenie jednomiesięczne oznacza średnią cenę około 80 dolarów ze szczytem przy 100. Trzymiesięczna blokada winduje średnią do 100 dolarów, a szczyt do 140. Przy sześciu miesiącach średnia sięga 120 dolarów, a szczytowa cena dochodzi do 170 dolarów za baryłkę.
Co istotne, cena nie rośnie przez panikę rynkową czy nagłówki gazet. „Zapasy handlowe OECD i ceny ropy poruszają się w przeciwnych kierunkach” – wyjaśnia raport. To widoczne wyczerpywanie się zapasów napędza krzywą cenową.
Dlaczego rezerwy strategiczne nie uratują sytuacji?
Bernstein analizuje wszystkie dostępne bufory – magazynowanie na statkach i uwolnienie strategicznych rezerw ropy – szacując je łącznie na około 550 milionów baryłek potencjalnego złagodzenia. Brzmi poważnie, ale przy deficycie 15 milionów baryłek dziennie to zaledwie kilka tygodni oddechu.
„Upłynnienie zapasów na morzu i uwolnienie rezerw strategicznych… to wciąż za mało” – konkludują analitycy.

Zapasy mogą złagodzić trajektorię wzrostu cen, ale nie są w stanie zrównoważyć trwałej, strukturalnej utraty podaży. Wykresy w raporcie pokazują gwałtowny spadek zapasów handlowych OECD we wszystkich scenariuszach, z coraz głębszymi i bardziej długotrwałymi spadkami w wariantach trzy- i sześciomiesięcznym.
CYNICZNYM OKIEM: Strategiczne rezerwy ropy miały chronić przed katastrofą. Okazuje się, że to raczej apteczka pierwszej pomocy na wypadek amputacji – plaster jest, ale mało pomoże.
Równie bezlitosna jest strona popytowa. W krótkim terminie rynek nie równoważy się przez substytucję – nie ma czym zastąpić ropy. „Destrukcja popytu w 2026 roku może mieścić się w przedziale 0,3-2,3 MMb/d” – szacuje Bernstein. Cena staje się mechanizmem racjonowania – im dłużej trwa blokada, tym bardziej agresywnie rynek wymusza ograniczenie zużycia poprzez samą wysokość rachunków.


