Były dyrektor FBI oraz specjalny prokurator w sprawie Donalda Trumpa, Robert Mueller, niespodziewanie ogłosił, że cierpi na chorobę Parkinsona i „nie jest w stanie zeznawać” przed komisją Kongresu badającą działania FBI wobec Jeffreya Epsteina.
Co ciekawe, tę informację podał New York Times w niedzielę wieczorem, lecz artykuł został po cichu zmodyfikowany, a oficjalnego sprostowania nigdy nie wydano – co samo w sobie wzbudza podejrzenia. Tak czy inaczej, diagnoza pojawiła się krótko po ogłoszeniu wezwania Muellera do zeznań przez Komisję ds. Nadzoru i Reform Rządu Izby Reprezentantów. Przewodniczący komisji, James Comer (R-KY), podkreślił w liście do Muellera, że jako ówczesny dyrektor FBI posiada kluczową wiedzę dla śledztwa w sprawie Epsteina.
Sprawdź także: 5 największych kłamstw w nagraniach celi Jeffreya Epsteina

CYNICZNYM OKIEM: Choroba Parkinsona – wygodne alibi? Zwłaszcza że tak zwane kłopoty zdrowotne Mueller’a pojawiły się nagle, w momencie, gdy jego zeznania miały obnażyć niewygodne fakty.
Historia Epsteina – umowy, które szokowały i wzburzały
W 2008 roku prokurator USA w Miami, Alexander Acosta, wynegocjował kontrowersyjną umowę, dzięki której Epstein uniknął poważniejszych zarzutów. Choć przyznał się do nakłaniania nieletniej do prostytucji, spędził na wolności część czasu w luksusie – pracując w swoim biurze sześć dni w tygodniu, choć formalnie był w więzieniu.
Po ponownym postawieniu Epsteinowi zarzutów w 2019 roku, krytyka umowy z 2008 roku urosła do gigantycznych rozmiarów. Dokumenty sądowe wykazały, że nadużycia trwały latami, a pytanie, jaką rolę odegrał Mueller w tym śledztwie, pozostaje otwarte.
NYT rozciąga dla czytelników obraz schorowanego Mueller’a, powołując się na relacje byłego prokuratora generalnego Billa Barra. W swoich pamiętnikach Barr zanotował, że podczas kluczowych spotkań w 2019 roku Mueller miał „drżące ręce” i „drżący głos”, co wzbudziło podejrzenia, że cierpi na poważną dolegliwość.
Barr cytuje rozmowy z ówczesnym zastępcą prokuratora generalnego, Rosensteinem, w których pojawiła się obawa o zdrowie Muellera. „Wow, Bob stracił krok” – miał oznajmić.
Może Cię zainteresować: Jeffrey Epstein i banki z Wall Street wywołały finansowy kryzys 2008?
CYNICZNYM OKIEM: Ktoś naprawdę cierpi na chorobę, a kto w elicie politycznej gra kartą zdrowotną, by unikać niewygodnych zeznań? Zdarzało się już, że w polityce choroby „magiczne pojawiają”, gdy trzeba zasłonić afery.
Komu jeszcze chodzi o zeznania? Wielka lista na celowniku Comera
Opinia Jamesa Comera jest jasna – chcąc wyjaśnić aferę Epsteina, potrzebne są zeznania – i to nie tylko Muellera, ale także:
- James Comey (były dyrektor FBI),
- Hillary i Bill Clintonowie,
- Eric H. Holder Jr., Merrick B. Garland, Alberto R. Gonzales, Jeff Sessions, Bill Barr – wszyscy byli prokuratorzy generalni.
Ironią losu są też doniesienia o złym stanie zdrowia Billa Clintona, widywanego często z defibrylatorem – co nie przeszkadza mu w dalekich podróżach i aktywności politycznej, ale rodzi pytania, czy on i inni na liście będą zdolni do złożenia zeznań.
Autor poleca: Bill Clinton „głównym podejrzanym” w śledztwie ws. Jeffreya Epsteina
CYNICZNYM OKIEM: Obrońcy status quo mają całkiem długą listę „chorych pacjentów” – chyba idealną do odwołania przesłuchań. Czy to przypadek, czy celowy scenariusz? Kto naprawdę boi się prawdy?
Całość tego spektaklu przypomina, że nie chodzi tylko o zdrowie dyrektora FBI, lecz o całą machinę ochrony interesów potężnych osób i struktur. Brak pełnej transparentności oraz brak zdecydowanych działań w sprawie jasno wskazywanych luk, które pozwalały Jeffrey’emu Epstein’owi na działalność przez lata, budzi niepokój.
A w tym procederze milczenie i skrywanie prawdy jest jednym z najgorszych sojuszników zła.
Czy Robert Mueller naprawdę jest zbyt chory, by odpowiedzieć na pytania o Epsteina, czy też służy jako polityczna wymówka? W cieniu tajemnic i niejasności wciąż pozostaje pytanie: kto naprawdę pociąga za sznurki w jednej z największych afer współczesności?


