W Seulu zakończono proces, który ponownie wstrząsnął południowokoreańską sceną polityczną. Prokurator specjalny zażądał kary śmierci dla byłego prezydenta Yoon Suk-yeola, oskarżonego o „dowodzenie rebelii” w związku z próbą wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 2024 roku.
Według aktu oskarżenia Yoon wydał rozkaz wojsku i policji, by zablokowały budynek Zgromadzenia Narodowego, uniemożliwiając posłom unieważnienie jego dekretu o stanie wojennym. Cała operacja – nieudolna i chaotyczna – trwała zaledwie kilka godzin, ale wystarczyła, by kraj pogrążył się w politycznym kryzysie. Parlament błyskawicznie odwołał Yoona z urzędu, a niedługo później były prezydent został aresztowany.

CYNICZNYM OKIEM: W Korei Południowej zamach stanu trwa krócej niż przeciętny odcinek serialu politycznego – ale skutki starczają na lata.
Najcięższy paragraf w kodeksie
Domaganie się kary śmierci wydaje się radykalne, lecz zgodne z południowokoreańskim kodeksem karnym – kierowanie rebelią może skutkować karą śmierci, dożywociem z przymusową pracą lub dożywociem bez niej.
Choć od 1997 roku w Korei Południowej nie wykonano żadnego wyroku śmierci, żądanie prokuratury ma ogromny ciężar symboliczny. Jak podkreślono w mowie końcowej: „Największymi ofiarami tej zdrady są obywatele kraju. Nie istnieją żadne okoliczności łagodzące – wymiar kary musi być surowy.”
Cienie historii – prezydenci za kratami
Sprawa Yoona wpisuje się w długą listę procesów, które dowodzą, że koreańska polityka często kończy się w sądzie.
- W 1996 roku Chun Doo-hwan, były generał i prezydent, został skazany na śmierć za rebelie, zdradę i korupcję – później ułaskawiony w imię „narodowego pojednania”.
- Jego następca Roh Tae-woo usłyszał karę 22 lat więzienia, skróconą do 17, i również został ułaskawiony.
- Kolejni prezydenci – Lee Myung-bak, Park Geun-hye – trafili za kratki za nadużycia władzy i korupcję. Ostatecznie wszyscy zostali złagodzeni przez decyzje następców.
CYNICZNYM OKIEM: Korea Południowa nie ma może monarchii, ale ma tradycję – nowy prezydent zawsze zna sposób, by unieważnić grzechy poprzednika.
Powrót traum i pytanie o demokrację
W ostatnich latach Południowa Korea wydawała się stabilna politycznie. Dlatego próba wprowadzenia stanu wojennego przez demokratycznie wybranego prezydenta wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała reakcję Zachodu.
Amnesty International potępiła działania Yoona i jego ludzi jako „atak na konstytucyjny porządek”, natomiast prokuratura określiła jego motywację jako „żądzę władzy, dążenie do dyktatury i rządów na dekady.”
Wyrok ma zapaść w najbliższych miesiącach. I choć ewentualna egzekucja byłego przywódcy wydaje się mało prawdopodobna, Korea Południowa ponownie staje przed pytaniem, które powraca niczym echo – czy w jej polityce istnieje granica między ambicją, a zdradą?


