Wielka Brytania przechodzi kolejną fazę politycznej walki z mężczyznami i tym, co się niegdyś określało po prostu jako męskość. Przez lata feministyczna narracja bombastycznie podkreślała gigantyczne i uciążliwe molestowania uliczne kobiet przez „niekontrolowanych mężczyzn”. Feministyczni aktywiści, często występujący w prowokujących strojach, starali się złapać takie incydenty na kamerę, jednak efekty były umiarkowane, a żarty z pułapek na mężczyzn krążyły w mediach społecznościowych jako przykład manipulacji i głupoty.
Brytyjskie „pułapki na gwizdaczy”. Podwójne standardy i społeczna hipokryzja
Na fali tych nieudolnych prób bojowych, brytyjskie władze posunęły się dalej – zaczęły wysyłać umundurowane policjantki w cywilu do patrolowania ulic, polowania na mężczyzn, którzy mogą dopuścić się „gwizdania”, dłuższego spojrzenia czy nawet powiedzenia czegoś kobiecie. Każdy, kto wyda się nie na miejscu, może zostać przez tajny patrol zatrzymany lub upomniany. Są nawet przypadki, gdy samochody takich „przestępców” zostały skonfiskowane.
Female cops in the UK are jogging around in tight clothing, so they can arrest the men who catcall them. 😭
pic.twitter.com/IfTRzP3GRd
— Tiffany Fong (@TiffanyFong_) August 13, 2025Co intrygujące, ten agresywny, selektywny nadzór dotyczy przede wszystkim dzielnic, gdzie do 90% mieszkańców stanowią rdzenni biali. Prawdopodobieństwo, że podobne prowokacje organizowane byłyby w rejonach zamieszkałych przez migrantów, jest znikome – i słusznie, ponieważ mogłyby zakończyć się przemocą wobec funkcjonariuszek.
Yet another migrant who assaults a woman when she says no…
Mass deportation now! pic.twitter.com/WwavP14nn4
— Grifty (@TheGriftReport) July 5, 2025To klasyczny europejski podwójny standard: miejscowi obywatele poddawani są hiperkontroli za drobne przewinienia, podczas gdy przestępstwa takie jak gwałty, przemoc czy grooming w migrantów enklawach są ignorowane lub tuszowane przez policję i polityków.
African migrant slaps white woman in the face after she refuses his perverted advances, another migrant then kicks her from behind. They all laugh. These are very sick people. https://t.co/kTr5xbfBAr
— iamyesyouareno (@iamyesyouareno) January 12, 2024Gdy kobiety zgłaszają molestowanie przez cudzoziemców – odpowiedź? Polityczna korekta języka
Tymczasem kobiety zgłaszające incydenty molestowania czy napaści przez cudzoziemców często spotykają się z naciskami na stosowanie „właściwej mowy politycznej”, czyli zmniejszaniem widoczności problemu. To zupełnie zaburza społeczne zaufanie do doniesień o przemocy, osłabia gotowość obywateli do współpracy i rodzi frustrację.
A migrant attacked and spat at a British woman. She described him, understandably, to the police as a "filthy migrant".
She gets a lecture on her choice of language. pic.twitter.com/NhUqcJnQCt
— David Atherton (@DaveAtherton20) September 10, 2024Policja i polityka na pograniczu prawa – „praktyczny terror”
W rezultacie wielu ludzi przestaje poważnie traktować doniesienia o „gwizdaniu”, ponieważ prawo jest egzekwowane wybiórczo i na podstawie wyobrażeń władzy, a nie faktycznych regulacji. Mężczyźni, którzy „robią co chcą” w praktyce bywają chronieni, podczas gdy ci, którzy wypowiedzą jedno słowo albo skierują niewinne spojrzenie, mogą zostać uznani za „potwory” i ukarani.
Brytyjska policja oficjalnie przyznaje, że nie ma specjalnych przepisów dotyczących gwizdania czy krótkich spojrzeń, ale politycy i służby często stosują dochodzenia oraz kary, ignorując formalną legitymizację.
Mówiąc prościej: jeśli władze zdecydują, że twoje zachowanie jest niepożądane – możesz zostać aresztowany, niezależnie od tego, co mówi prawo.
Szersze tło represji i cenzury
Na liście aresztowanych znalazły się osoby za:
- publikowanie memów,
- ciche modlitwy przy klinikach aborcyjnych,
- powiewanie flagi brytyjskiej w pobliżu migrantów.
To część szerszego trendu – kampanii indoktrynacyjnej, która ma na celu deprawację wizerunku białych mężczyzn, przedstawianych jako główni sprawcy przemocy i molestowania. Tymczasem przestępstwa popełniane w dużej mierze przez migrantów na kobietach są tuszowane, a tożsamość sprawców zakrywana.
CYNICZNYM OKIEM: Mamy do czynienia z teatralnym widowiskiem „polityki represyjnej” – niszczenia obrazka tradycyjnego europejskiego mężczyzny umieszczając go w miejscu oprawcy, podczas gdy prawdziwe problemy przemocy i bezpieczeństwa są ukrywane za zasłoną politycznej poprawności i komfortu elit. To jak malowanie ściany świeżą farbą, podczas gdy fundamenty się sypią i nikt nie chce tego zobaczyć.
Brytyjskie działania to nie tylko walka z zachowaniami społecznymi – to manifestacja głębokiej politycznej wojny z męskością i tradycyjnymi wartościami. Przy selektywnym egzekwowaniu prawa i wysoce ideologicznym podejściu, rośnie ryzyko polaryzacji społecznej i utraty zaufania do wymiaru sprawiedliwości.
Obserwując rozwój wydarzeń, nie sposób nie dostrzec, że prawdziwym problemem nie jest „gwizdanie”, lecz system represji, który karze niewinnych, a zaniedbuje prawdziwą przemoc. To polityczne granie na emocjach, które nie sprzyja ani bezpieczeństwu, ani sprawiedliwości.
W świecie pełnym tzw. „walki o równość” i „postępu” nie zapominajmy, że prawdziwe bezpieczeństwo i sprawiedliwość wymagają uczciwości, a nie wykluczeń i podwójnych standardów.


