Niedawny raport „Financial Times” wskazuje, że Unia Europejska przygotowuje się do „potencjalnych” przyszłych rozmów z Rosją i prezydentem Władimirem Putinem, i to w momencie skrajnych wątpliwości zarówno co do zaangażowania militarnego Stanów Zjednoczonych, jak i rzeczywistych zamiarów Rosji wobec Ukrainy. Sygnał płynący z Brukseli oznacza wyraźną zmianę dotychczasowej polityki izolowania Kremla.
Sam Putin podczas swojego sobotniego przemówienia z okazji Dnia Zwycięstwa po raz pierwszy zasugerował, że konflikt może „dochodzić do końca”. W rozmowie z dziennikarzami przyznał wprost: „Myślę, że sprawa zbliża się do końca”, odnosząc się do wojny rosyjsko-ukraińskiej, opisywanej jako najkrwawszy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej.

Putin stawia warunki spotkania z Zełenskim
Rosyjski przywódca zaznaczył jednak, że byłby skłonny spotkać się z Zełenskim dopiero po ustaleniu warunków porozumienia pokojowego, a nie w trakcie samych negocjacji.
Kreml odrzucił ofertę prezydenta USA Donalda Trumpa z sierpnia 2025 roku dotyczącą zorganizowania trójstronnego spotkania z udziałem Zełenskiego, Putina i Trumpa. „To powinien być punkt końcowy, a nie same negocjacje” – stwierdził Putin po obchodach Dnia Zwycięstwa, który upamiętnia zwycięstwo Rosji nad nazistowskimi Niemcami w 1945 roku.
Również w sobotę António Costa, przewodniczący Rady Europejskiej, powiedział na konferencji prasowej, że UE porozmawia z Putinem dopiero we „właściwym momencie”. Costa ostatecznie widzi „potencjał” dla bezpośredniego zaangażowania Brukseli w rozmowy z Kremlem.
CYNICZNYM OKIEM: Bruksela latami zaklinała, że z Putinem się nie rozmawia, a teraz cierpliwie czeka na „właściwy moment”. Geopolityka okazała się sztuką elastycznych zasad, które kończą się tam, gdzie zaczyna się rachunek za gaz.
„Musimy we właściwym momencie przeprowadzić rozmowy z Rosją, aby zająć się naszymi wspólnymi kwestiami dotyczącymi bezpieczeństwa” – powiedział przewodniczący Rady Europejskiej. Costa podkreślił przy tym, że Bruksela nie chce zakłócać inicjatywy prowadzonej obecnie przez prezydenta Trumpa, dystansując się od bezpośredniej konkurencji z Waszyngtonem.
Costa wypowiadał się podczas obchodów „Dnia Europy” w Brukseli, mówiąc także o przygotowaniach mających na celu bycie „gotowym do zrobienia tego, co musimy zrobić” w zakresie bezpieczeństwa Europy. Z kolei anonimowy urzędnik UE ujął sprawę dosadniej: „Nadejdzie moment, w którym UE będzie musiała porozmawiać z Rosją, ponieważ jest to kwestia egzystencjalna dla Europy. Teraz nie jest na to czas”.
„Papierowy tygrys” NATO i 5000 żołnierzy mniej w Niemczech
Prezydent Trump skrytykował ostatnio NATO jako „papierowego tygrysa”, przy czym nie był to pierwszy raz, gdy posłużył się tym sformułowaniem wobec sojuszu. Krytyka padła w kontekście konkretnej decyzji wojskowej, która wstrząsnęła europejskimi stolicami.
Amerykański prezydent zapowiedział, że Stany Zjednoczone wycofują 5000 żołnierzy z Niemiec, redukując tym samym obecność militarną na kontynencie europejskim. Sygnał dla Berlina i innych stolic NATO jest jednoznaczny.
W odpowiedzi rządy europejskie przyspieszyły dyskusje na temat głębszej koordynacji wojskowej UE, w tym wspólnych inicjatyw obronnych, które omijają ochronę ze strony Stanów Zjednoczonych. Po raz pierwszy od dekad mówi się o europejskiej architekturze bezpieczeństwa pomyślanej bez Waszyngtonu jako filaru.
Tymczasem trzydniowe zawieszenie broni na Ukrainie, ogłoszone i wspierane przez prezydenta Trumpa, wydaje się utrzymywać przez cały weekend. Nie odnotowano żadnych ataków dronów na Moskwę ani inne części Rosji, co stanowi pierwszy taki epizod od dłuższego czasu.
Trump przedstawił obecny rozejm jako okno i okazję do osiągnięcia trwalszego porozumienia. Putin bez wątpienia wykorzystuje tę inicjatywę, choć z pewnością dąży do ostatecznego porozumienia zgodnego z celami Kremla na Ukrainie, traktując amerykańską mediację jako narzędzie do realizacji własnej agendy terytorialnej i politycznej.



