Prokuratura Europejska (EPPO) prowadzi dochodzenie przeciwko francuskiej prawicowej, antymigracyjnej partii Zjednoczenie Narodowe (RN) w związku z niewłaściwym wykorzystaniem funduszy unijnych. U podstaw sprawy leży skarga złożona w grudniu ubiegłego roku przez stowarzyszenie AC!! Anti-Corruption do Narodowej Prokuratury Finansowej (PNF) w Paryżu. Zarzuty zostały już zakwestionowane przez RN, ale partia musi teraz stawić czoła kontroli ze strony Brukseli, ponieważ zaangażowane środki obejmują pieniądze unijne. Konkretny zarzut dotyczy tego, że Zjednoczenie Narodowe nadużyło funduszy, przeznaczając pieniądze otrzymane na szkolenia medialne dla swojego lidera, Jordana Bardelli, nie na poczet jego pracy jako eurodeputowanego, lecz w celu przygotowania go do wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku. Inni członkowie partii zostali również wymienieni w związku z tym samym zarzutem, co znacząco rozszerza zakres podejrzeń o nieprawidłowości finansowe i ustawia całe ugrupowanie pod lupą europejskich śledczych.

Bardella odpiera zarzuty
Sam lider RN nie zamierza milczeć w obliczu oskarżeń. Bardella napisał w serwisie X, że śledztwo nie jest niczym nowym dla partii, określając zarzuty jako oszczerstwa motywowane politycznie. „Nie mamy sobie absolutnie nic do zarzucenia. Stowarzyszenie stojące za skargą to samozwańcza organizacja skrajnie lewicowa, której agresywne wypowiedzi pozostawiają niewiele wątpliwości co do ich intencji. Kilka tygodni temu złożyłem skargę dotyczącą oszczerczego pomówienia” – napisał lider RN, zapewniając jednocześnie, że on i jego partia będą w pełni współpracować z EPPO.
Polityczny kontekst tego śledztwa jest jednak nie do przeoczenia. Zjednoczenie Narodowe zajmuje pierwsze miejsce w ostatnich sondażach, mimo że jego była liderka, Marine Le Pen, została odsunięta na boczny tor przez podobną sprawę w zeszłym roku. Le Pen odwołuje się od tej decyzji, ale na razie jasno dała do zrozumienia, że to właśnie Bardella wystartuje w wyborach prezydenckich z listy RN.
CYNICZNYM OKIEM: Bruksela odkryła zaskakujący wzorzec – kolejni liderzy RN trafiają pod lupę śledczych dokładnie wtedy, gdy ich sondaże idą w górę. Najpierw Le Pen, teraz Bardella. Czysty zbieg okoliczności, oczywiście.
Francja w cieniu kryzysu migracyjnego
Popularność partii, z Le Pen czy bez niej, nie powinna dziwić jej rywali. Francja boryka się z szeregiem problemów wynikających z polityki masowej imigracji i opieszałych deportacji: gwałty na osobach starszych, prostytucja nieletnich, upadająca edukacja, napady, brutalne gwałty, obawy dotyczące prawa szariatu oraz morderstwa stały się elementami codziennej kroniki kryminalnej.
Tragedia rodzin ofiar nadaje statystykom ludzką twarz. Matka 18-letniego Théo, który został zadźgany na śmierć przez senegalskiego migranta ostatecznie uniknął więzienia, ujęła to gorzkim wyznaniem: „We Francji można zabijać bezkarnie”. Tymczasem media i lewica wolą nie zwracać uwagi na związek między wzrostem migracji a eskalacją przemocy, traktując tę korelację jako temat tabu.
Zmiana nastrojów społecznych przybiera coraz bardziej namacalne formy. Nowa strona internetowa i rozszerzenie do przeglądarki Chrome dla rynku nieruchomości oferują dane na temat poziomu imigracji, braku bezpieczeństwa i wskaźników islamizacji dzielnic dla potencjalnych nabywców mieszkań. To najnowszy sygnał, że francuska opinia publiczna jest poważnie zaniepokojona rekordową liczbą imigrantów i szuka praktycznych narzędzi do podejmowania życiowych decyzji.
Według niedawnego sondażu IFOP, 60 procent Francuzów uważa, że następuje „zastępowanie ludności francuskiej przez populacje pozaeuropejskie, głównie z kontynentu afrykańskiego”. Ten sam sondaż wykazał, że 66 procent respondentów postrzega to zjawisko jako zły rozwój wypadków, podczas gdy zaledwie 9 procent oceniło je pozytywnie – to miażdżąca przewaga obaw nad akceptacją.
CYNICZNYM OKIEM: Francuzi nie potrzebują już propagandowych ulotek, by zrozumieć rzeczywistość. Wystarczy im rozszerzenie do przeglądarki pokazujące, gdzie raczej nie warto kupować mieszkania. Demografia w wersji do pobrania.
Powyższe nastroje stanowią główny powód, dla którego Zjednoczenie Narodowe zyskuje w sondażach i dlaczego partie lewicowe oraz organizacje aktywistów zrobią wszystko, aby je obalić – najpierw celując w Le Pen, a teraz w Bardellę. Inni politycy partii i jej pracownicy zostali uwikłani w obie sprawy, co sugeruje skoordynowaną strategię osłabiania całego ugrupowania na różnych frontach jednocześnie.
Takie wysiłki nie są zresztą unikalne dla Francji. W Niemczech od lat trwają próby obalenia antymigracyjnej partii AfD, która również odnotowała ogromny wzrost popularności w sondażach mimo medialnej i instytucjonalnej kampanii wymierzonej w jej liderów. Wzorzec wydaje się powtarzać w całej Europie Zachodniej z chirurgiczną precyzją. W obliczu raportów wskazujących, że Francja wydaje ponad 2 miliardy euro rocznie na zakwaterowanie i opiekę zdrowotną dla osób ubiegających się o azyl i nielegalnych migrantów, rywale RN będą potrzebować czegoś znacznie więcej niż oskarżeń o niewłaściwe wykorzystanie funduszy europejskich, aby powstrzymać wyborców przed realizacją ich pragnienia zmian.




Przecież wybory we Francji są pod pełną kontrolą establishmentu. Mają tyle opcji do wykorzystania. Samo dopuszczenie Le Pen do startu na ostatnią chwilę doprowadziło by kandydaturę wystawianą przez Front Narodowy do ogromnego rozchwiania. W najbliższych dekadach nie będzie w się w Europie robiło lepiej. To normalne, że cykle potrzebują czasu.
Siema!
Chyba ogólnie zamysł wyborów na tym polega, że się trzyma nad nimi pełną kontrolę, a owieczkom daje poczucie decyzyjności