Wiele mówi się o cyfrowej tożsamości i jej roli w przyszłości państw, jednak brytyjski projekt BritCard to nie jest tylko kolejna innowacja – to operacja psychologiczna bait and switch (wystawianie przynęty i zmiana oferty), za którą kryje się znacznie więcej. Propozycja rządu laburzystowskiego Keira Starmera, sposób argumentacji, czas ogłoszenia i brak realnej potrzeby tego rozwiązania sugerują pewne poważne nieprawidłowości.
Głównym celem jest ustawienie ram debat publicznych na temat cyfrowej tożsamości. Ludzie mogą zaakceptować lub odrzucić BritCard, myśląc, że jest to cała infrastruktura cyfrowej tożsamości, podczas gdy prawdziwy system jest tworzony zupełnie inaczej.
Autor poleca: BritCard – cyfrowe ID, które zmieni życie każdego Brytyjczyka
Cyfrowa tożsamość – globalna agenda, której rządy są tylko pionkami
Projekt BritCard należy traktować jako element globalnej inicjatywy politycznej – Cel Zrównoważonego Rozwoju ONZ (SDG16), który do 2030 roku ma zapewnić każdemu prawną i cyfrową tożsamość, łącznie z rejestracją urodzeń.
Grupa ID2020, odpowiedzialna za tę agendę, jawnie mówi o budowaniu partnerstw publiczno-prywatnych opartych na technologii, by zapewnić legalną tożsamość każdemu człowiekowi na planecie.
To oznacza, że cyfrowa tożsamość nie będzie jedynie narzędziem administracji państwowej, lecz elementem kontroli realizowanym przez globalny system zarządczy, w którym kluczową rolę odgrywają właśnie partnerstwa publiczno-prywatne.
Brytyjski system cyfrowej tożsamości jest już rozwijany i zarządzany przez Office for Digital Identity Attributes. Firmy takie jak Deloitte i Mastercard wygrały przetargi na dostarczanie cyfrowych usług weryfikacyjnych.
BritCard, jak się okazuje, jest zbędnym tworem PR-owym, który nie wnosi nic istotnego do istniejącej interoperacyjnej platformy ID.
CYNICZNYM OKIEM: Petycja przeciwko BritCard z 2,8 mln podpisów została zignorowana – rząd odpowiada deklaracją wprowadzenia cyfrowej tożsamości na bazie starych rozwiązań, by potem sprzedać ją jako nowość. To jak wielki teatr manipulacji.
Palantir i inne korporacyjne monstra – sieć kontroli nad naszym życiem
Kluczowym graczem jest amerykański gigant danych i AI Palantir, partner WEF i brytyjskiego rządu, działa jako „maszyna do wydobywania danych”. Zarządza systemem zdrowia NHS i współpracuje z Deloitte, Accenture i Oracle nad implementacją cyfrowych usług na poziomie państwa.
System Palantir Gotham, wykorzystywany przez brytyjski rząd, łączy wszystkie dane, tworząc zaawansowaną sieć nadzoru i kontroli, zdolną do szczegółowej analizy i podejmowania decyzji z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
BIS i globalne banki promują model interoperacyjny, łączący rozproszone dane z całego świata w jeden zunifikowany system. Twój cyfrowy identyfikator e-ID będzie przekazywał autoryzowanym podmiotom informacje o twoich finansach, nieruchomościach, świadczeniach czy kwalifikacjach.
Każda transakcja finansowa za pomocą programowalnej waluty cyfrowej (PDC) będzie automatycznie sprawdzana i zatwierdzana przez system, a nawet ograniczana za pomocą smart kontraktów, które mogą decydować, co i kiedy kupisz.
Cyfrowa tożsamość = cyfrowa kontrola
Jak mówi dyrektor BIS, Agustín Carstens, centralne banki zyskają pełną kontrolę nad zasadami używania cyfrowej waluty, egzekwując je za pomocą technologii.
Programowalne waluty i e-ID to nie tylko wygoda – to narzędzia kontroli społecznej, pozwalające rządzącym i korporacjom ingerować w życie obywateli na niespotykaną skalę.
Rząd UK, choć oficjalnie promuje BritCard, tak naprawdę planuje użyć go jako rozmywacza opinii publicznej – jeśli obywatele odrzucą BritCard, myślą, że odrzucili cyfrową tożsamość. Tymczasem prawdziwy system cyfrowej identyfikacji powstaje w tle, sterowany przez tych samych graczy.
Louis Mosley z Palantira sam ma osobiste wątpliwości co do BritCard i twierdzi, że wystarczy poprawić „backend” rządowego systemu, by już istniejące karty i licencje mogły działać interoperacyjnie.
CYNICZNYM OKIEM: BritCard to bajka i gra na emocjach, dzięki której wprowadza się globalny system nadzoru pod przykrywką „cyfrowej tożsamości”. To plan zmuszający każdego z nas do powszechnej inwigilacji i kontroli – pod płaszczem wygody i bezpieczeństwa.
Warto pamiętać, że podatność na te triki nie oznacza, że musimy zaakceptować świat, w którym każde kliknięcie, każda transakcja i każdy ruch są skrupulatnie śledzone i kontrolowane przez gigantyczne korporacje i nieprzejrzyste sieci władzy.
Nie daj się nabrać na socjotechniczne sztuczki. BritCard jest tylko przynętą – prawdziwa pułapka leży głębiej, w globalnej cyfrowej sieci kontroli, która już zaczęła oplatać nasze życia.


