Akcje GoPro znajdują się pod presją już od zeszłej jesieni, gdy ceny pamięci zaczęły gwałtownie rosnąć. Budowa centrów danych dla sztucznej inteligencji ograniczyła globalną podaż pamięci i przekierowała moce produkcyjne z dala od elektroniki użytkowej. To właśnie ten mechanizm okazał się dla producenta kamer sportowych zabójczy.
Sygnał z firmy zabrzmiał wyjątkowo dramatycznie. W poniedziałek GoPro złożyła w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd formularz 8-K, ostrzegając przed „poważnymi wątpliwościami” co do swojej zdolności do kontynuowania działalności. Spółka zapowiedziała przy tym, że spodziewa się złożyć aktualizację swoich sprawozdań finansowych.
Jak nisko upadł dawny ulubieniec Wall Street?
Skala upadku jest uderzająca w zestawieniu z przeszłością. GoPro było niegdyś ulubieńcem Wall Street, wycenianym na ponad 12 miliardów dolarów po giełdowym debiucie w 2014 roku. Dziś spadło do poziomu spółki o mikrokapitalizacji, której całkowita wartość rynkowa wynosiła pod koniec poniedziałkowego popołudnia około 190 milionów dolarów.
Wyniki finansowe potwierdzają zapaść. W pierwszym kwartale przychody firmy spadły o 26 procent. Spółka musiała już ubiegać się o zwolnienia od kredytodawców po naruszeniu warunków umów kredytowych i nie spodziewa się spełnienia kilku przyszłych wymogów umownych.
Sama firma wprost wskazała źródło kłopotów. W zeszłym miesiącu jej komunikat ostrzegał przed „bezprecedensowym wzrostem i zmiennością kosztów komponentów pamięci”. Rynek ukarał akcje spółki już zeszłej jesieni, gdy tylko rozpoczął się gwałtowny wzrost cen pamięci.

CYNICZNYM OKIEM: Centra danych dla sztucznej inteligencji zjadły pamięć, z której żyła kamerka sportowa. Przyszłość pożarła teraźniejszość, a rachunek zapłacił ten, kto produkował zabawki dla narciarzy.
Co dalej z producentem kamer sportowych?
Presja na łańcuch dostaw tylko się nasila. Agencja Bloomberg zauważyła, że w kwietniu jeden z dostawców GoPro planował ograniczyć podaż pamięci, co uderzyło w prognozowaną sprzedaż firmy. Oznacza to wyższe koszty wejścia, słabsze marże oraz ograniczoną elastyczność cenową.

W obliczu kryzysu spółka szuka ucieczki do przodu. GoPro stara się odejść od rynku kamer konsumenckich i bada możliwości wejścia w sektor lotniczy oraz obronny. Te obszary mają stać się potencjalnymi nowymi rynkami i kategoriami produktów dla podupadającej firmy.
Cała ta walka o przetrwanie ma jednak gorzki kontekst rynkowy. Dla wielu odbiorców prostszym rozwiązaniem do sportów wyczynowych stały się okulary Meta RayBan. Konkurencja ze strony większych graczy dodatkowo osłabia pozycję dawnego pioniera kamer sportowych.



