Bogaci omijają te 5 miejsc. Prawdziwy luksus to wolność wyboru

Konsumpcja jako symptom, nie przyjemność

Jarosław Szeląg
6 min czytania
bogaci networking galerie handlowe Ken Honda luksus

Ken Honda, japoński autor bestsellerów z dziedziny finansów osobistych i psychologii pieniądza, którego książki rozeszły się w nakładzie ponad ośmiu milionów egzemplarzy od 2001 roku, od lat analizuje nie tyle to, jak bogaci ludzie zarabiają, ile to, jak żyją. Jego obserwacje bywają nieoczekiwanie trzeźwe – i trochę niewygodne. Jeden z jego materiałów wideo krąży ostatnio z tezą, która z pozoru brzmi jak kolejny poradnik dla aspirujących: prawdziwie zamożni ludzie są niezwykle wybredni co do tego, gdzie spędzają swój czas – i konsekwentnie omijają całe kategorie miejsc, które większości z nas wydają się zupełnie normalne.

Nie chodzi o snobizm. Chodzi o coś bardziej pragmatycznego – o ochronę energii, czasu i uwagi przed środowiskami, które je pochłaniają bez żadnego zwrotu.

Hałas, plotki i złudzenie więzi

Pierwsza kategoria miejsc, których prawdziwie bogaci unikają, to głośne spotkania towarzyskie skoncentrowane wokół alkoholu i narzekania. Honda sięga po japoński przykład izakaya – lokalu w stylu pubu, gdzie rozmowy schodzą nieuchronnie na plotki, krytykę szefów i komentarze o znajomych. Jak zauważa:

„Nie chodzi tylko o hałas; przebywanie w otoczeniu tego rodzaju negatywnej energii może was naprawdę pociągnąć w dół.”

To nie jest odkrycie wymagające ośmiu milionów sprzedanych książek, ale warto zatrzymać się przy konkluzji. Zamiast takich spotkań zamożni preferują spokojne, eleganckie miejsca, gdzie rozmowy dotyczą pomysłów, projektów, doświadczeń – przestrzeni, z której wychodzi się z czymś, a nie tylko z kacem i złym nastrojem.

Podobna logika dotyczy wydarzeń networkingowych – i tu Honda jest szczególnie bezlitosny. Opisuje je jako areny, gdzie uczestnicy rywalizują o pozycję subtelnie lub wcale niesubtelnie: „Prowadzę tyle firm”, „kupiłem dom wakacyjny”, „moja firma ma X pracowników”. Dla kogoś, kto faktycznie osiągnął sukces finansowy, takie środowisko jest po prostu bezużyteczne. Ich biznesy już kwitną, kontakty już istnieją – nie ma potrzeby wchodzić w grę o status z nieznajomymi przy darmowych przekąskach.

CYNICZNYM OKIEM: Networking to sport dla tych, którzy nie mają jeszcze co sprzedać, albo dla tych, którzy nigdy nie będą mieli. Prawdziwie bogaci pojawiają się na prywatnych kolacjach po koncertach – reszta stoi przy stole z wizytówkami i udaje, że to to samo.

Jeśli już zamożni gdzieś się pojawiają, to na małych, zamkniętych spotkaniach – prywatna kolacja po koncercie, wernisaż w galerii, degustacja wina w wąskim gronie. Nie dlatego, że gardzą innymi, ale dlatego, że jakość środowiska ma dla nich wymierną wartość.

Konsumpcja jako symptom, nie przyjemność

Trzecia kategoria to galerie handlowe i wielkie centra komercyjne – miejsca zaprojektowane, jak wprost stwierdza Honda, po to, żeby wywoływać bezmyślną konsumpcję. Napisy „50% taniej” i przecenione kosze z okazjami przyciągają tych, którzy zakupy traktują jako formę regulacji nastroju. Prawdziwie bogaci – zdaniem Hondy – mają zupełnie inną relację z konsumpcją.

„Czy używacie tego jako sposobu na tymczasowe stłumienie stresu, który odczuwacie?”

To pytanie retoryczne, ale całkiem trafne. Zakupy jako mechanizm radzenia sobie z niepokojem to zjawisko dobrze udokumentowane psychologicznie – i drogie w skutkach. Zamożni nie kupują mniej dlatego, że są skąpi, ale dlatego, że dawno skończyli używać zakupów jako terapii.

bogaci networking galerie handlowe Ken Honda luksus

Czwarta kategoria jest może najciekawsza, bo dotyczy czegoś głębszego niż miejsca – dotyczy presji społecznej. Prawdziwie bogaci ludzie nie pozwalają sobie na bycie zmuszanym do uczestnictwa w wydarzeniu tylko ze względu na swoją pozycję czy zobowiązanie społeczne. Honda stawia to wprost: ich styl życia jest zaprojektowany wokół wolności wyboru. Nie idą na kolację, na którą nie chcą iść. Nie uczestniczą w wydarzeniu tylko dlatego, że wypada. To brzmi banalnie – ale ile razy w ostatnim miesiącu powiedzieliście „naprawdę nie chcę iść, ale muszę”?

CYNICZNYM OKIEM: Wolność od obowiązków towarzyskich to luksus, który większość ludzi kupuje dopiero wtedy, gdy przestaje go potrzebować do awansu społecznego. Wcześniej nazywamy to „networkingiem” i udajemy, że nam się podoba.

Ostatnia kategoria to miejsca, w których autentyczne „ja” jest niemile widziane – seminaria biznesowe o wysokiej presji, warsztaty samopomocy budowane na desperacji i rywalizacji. Honda zauważa, że zamożni nie gonią za celami z pozycji braku. Zamiast tego – degustacje, galerie, natura. „Istnieje pewien rodzaj energii, rodzaj uzdrowienia, który pochodzi z tych doświadczeń” – mówi Honda – „i dla prawdziwie bogatych ludzi to jest rodzaj pożywienia, którego szukają, a nie tymczasowy haj płynący z plotek czy krytyki.”

Całość można podsumować jedną obserwacją, którą Honda przemyca między wierszami: zamożność to nie tyle stan konta, co system wartości wyrażający się w tym, gdzie i z kim spędzasz czas. A ten system zaczyna się od decyzji, których miejsc konsekwentnie unikać.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *