Stany Zjednoczone uruchomiły wojskową blokadę Cieśniny Ormuz, a Donald Trump osobiście ostrzegł, że wszelkie irańskie jednostki pływające, które znajdą się w pobliżu obszaru operacji, zostaną „natychmiast wyeliminowane”. To nie retoryka na potrzeby mediów – to realna zmiana układu sił na jednym z najważniejszych szlaków morskich świata, przez który przepływa znaczna część globalnych dostaw ropy naftowej.

Decyzja weszła w życie wczesnym wieczorem czasu lokalnego, a blokadę egzekwuje ponad 15 amerykańskich okrętów wojennych rozmieszczonych w Zatoce Omańskiej i na Morzu Arabskim. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) wydało komunikat nie pozostawiający złudzeń: „Każda jednostka wpływająca na obszar blokady lub opuszczająca go bez upoważnienia podlega przechwyceniu, zmianie kursu i przejęciu”. Brytyjska agencja UKMTO doprecyzowała, że ograniczenia dotyczą statków dowolnej bandery – bez wyjątków – jeśli tylko współpracują z irańskimi portami, terminalami naftowymi lub obiektami przybrzeżnymi.

CYNICZNYM OKIEM: Trump porównuje eliminację irańskich łodzi do walki z handlarzami narkotyków – bo nic tak nie podnosi sondaży jak przeniesienie retoryki z Karaibów na Zatokę Perską.
Islamabad: rozmowy zakończone fiaskiem, a przepaść pozostała ogromna
Zanim blokada stała się faktem, trwały intensywne negocjacje. Jak ujawnił izraelski dziennikarz Amit Segal z Kanału 12, rozmowy w Islamabadzie były najbardziej zaawansowanymi kontaktami dyplomatycznymi od 47 lat – a mimo to zakończyły się porażką. Wiceprezydent JD Vance i jego zespół opuścili Pakistan wczesną niedzielą, nie ustalając nawet terminu kolejnej rundy. Segal ujawnia, że Amerykanie zaoferowali uwolnienie części zamrożonych funduszy i zakończenie działań wojennych – w zamian żądając 20-letniego zamrożenia wzbogacania uranu, usunięcia wzbogaconego materiału z terytorium Iranu oraz swobodnej żeglugi przez Cieśninę Ormuz bez irańskich opłat.
Portal Axios, powołując się na amerykańskiego urzędnika, potwierdził, że żądanie 20-letniego wstrzymania programu nuklearnego jest już złagodzoną wersją pierwotnego stanowiska – wcześniej Biały Dom domagał się trwałego i bezwarunkowego zakończenia wszelkiego wzbogacania. Iran odpowiedział kontrpropozycją „jednocyfrowego” okresu – mniej niż dziesięciu lat. Dystans między stronami pozostaje ogromny, a Teheran wprost oskarża Waszyngton o powrót do „niemożliwych do zaakceptowania maksymalistycznych żądań”.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi opisał sytuację na platformie X z ledwo skrywaną goryczą: Iran i USA były jego zdaniem o „cale” od podpisania „Memorandum z Islamabadu” – dokumentu, który mógł zakończyć wojnę. „Napotkaliśmy maksymalizm, przesuwanie słupków bramki i blokadę” – napisał Araghchi, podsumowując lapidarnie: „Zero wyciągniętych lekcji. Dobra wola rodzi dobrą wolę. Wrogość rodzi wrogość”.
Rynki reagują, a Teheran drwi z blokady
Irańska strona nie pozostała bierna wobec ogłoszenia operacji. Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf zaadresował Amerykanów z sarkastyczną nonszalancją, doradzając im, by „cieszyli się obecnymi cenami na dystrybutorach” i zapewniając, że wkrótce będą z nostalgią wspominać benzynę po 4-5 dolarów za galon. To nie jest zwykła retoryka – to sygnał, że Teheran jest gotów na eskalację kosztów energetycznych jako narzędzie nacisku.

Rynki finansowe zareagowały natychmiast: cena ropy naftowej spadła po doniesieniach, że irańscy urzędnicy rozważają częściową rezygnację z wzbogacania uranu jako warunek porozumienia – co Reuters uznał za wystarczający powód do korekty cen. W ciągu pierwszych kilku godzin od wprowadzenia blokady nie doszło do żadnych incydentów zbrojnych, a sytuacja pozostaje w fazie impasu.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy cena ropy spada na wieść o możliwym kompromisie, rynki mówią wprost to, czego politycy nie powiedzą: jedynym porozumieniem, którego wszyscy naprawdę chcą, jest to, które chroni dostawy paliwa – reszta to szczegóły.
Uzgodnione wcześniej dwutygodniowe zawieszenie broni nadal formalnie obowiązuje, choć rozmowy w Pakistanie nie przyniosły żadnych rezultatów. Jedynym obszarem aktywnych działań zbrojnych pozostaje linia Izrael-Liban, gdzie Hezbollah przeprowadził nową falę ataków na północny Izrael, a Izraelskie Siły Obronne (IDF) odpowiedziały silnymi uderzeniami na południowy Liban od niedzielnego wieczoru. Wiele krajów regionu wciąż aktywnie pracuje nad znalezieniem formuły mediacji – bo obie strony, mimo oficjalnie nieprzejednanego tonu, już odstąpiły od swoich najbardziej ekstremalnych pozycji wyjściowych, co sugeruje, że przestrzeń do rozmów – choć wąska – jeszcze nie zniknęła całkowicie.



