Pierwszy tydzień września 2025 roku zapisze się w annałach rynkowej nieprzewidywalności jako jeden z najbardziej kuriozalnych okresów ostatnich lat. Mimo silnych spadków i rozczarowań na osi makroekonomicznej, rynki obligacji, złota i kryptowalut doświadczyły fala wzrostów, która zdaje się przeczyć zdrowemu rozsądkowi.
Indeks S&P 500 po raz trzeci w krótkim czasie spadł poniżej 21-dniowej wykładniczej średniej kroczącej, co historycznie wskazuje na krótkoterminowy szczyt dołka. Ale dziś rynek zdaje się mówić jednym głosem: „złe wieści to dobre wieści” – przynajmniej dla obligacji i aktywów bezpiecznych.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy gospodarka zdycha, a rynek rośnie jak na drożdżach, można śmiało powiedzieć, że inwestorzy mają kompleks Mesjasza – najsłabsze dane traktują jak sygnał na wypchanie kolejnych kart gry.
Inflacja, zatrudnienie i Fed w pułapce oczekiwań
Na kluczowe wydarzenia składa się rozczarowująco słaby raport o zatrudnieniu w USA – który zaostrzył spekulacje co do trzykrotnego obniżania stóp procentowych FED do końca 2025 roku. Obniżki te są już praktycznie w pełni „wbudowane” w rynkowe wyceny.

Jednocześnie inflacja, choć powoli hamuje, pozostaje przyklejona na wyższym niż oczekiwano poziomie, co nakłada dodatkowy dysonans na interpretacje inwestorów.
Obligacje skarbowe i złoto: azyl i świętym Graalem inwestorów
Rentowności obligacji rządowych w USA zanotowały gwałtowny spadek – o 7-9 punktów bazowych tylko w ciągu jednego dnia, a w całym tygodniu aż 11-16 punktów. Ten ruch był szczególnie widoczny na długim końcu krzywej, gdzie tendencje sugerują rosnące obawy co do przyszłego wzrostu gospodarczego.

Złoto eksplodowało na niebotyczne poziomy, po raz pierwszy przekraczając barierę 3600 USD za uncję. W ujęciu realnym, po skorygowaniu o inflację, ceny metalu zbliżyły się niemal do historycznych szczytów z roku 1980.
Ta dawno nie widziana sytuacja jest sygnałem ostrożności wobec globalnej gospodarki i poszukiwania bezpiecznych przystani.
CYNICZNYM OKIEM: W epoce cyfrowych va-banków i spekulacji kryptograficznych, inwestorzy tłumnie wracają do srebrno-złotych pierwowzorów wartości – jeśli byłeś kiedyś ignorantem złota, teraz wiesz, że to może być ostatnia przystań.
Bitcoin i Ethereum: rynek kryptowalut w szalonym tańcu płynności
Bitcoin przeżył znakomity tydzień, bijąc zeszłotygodniowe rekordy, ale piątkowy spadek mocno ostudził inwestorską euforię. Zaskakująco, zarówno Bitcoin, jak i Ethereum poruszały się niemal równolegle w całodziennych notowaniach, co wskazuje na silną korelację w obliczu globalnego trendu spadku płynności – poziom ten jest najniższy od drugiego kwartału 2022 roku.
Przypomina to rynek mocno zależny od globalnych płynności bilansów banków centralnych, które obecnie nie rosną, ale panuje oczekiwanie na możliwą nową rundę luzowania ilościowego (QE).
CYNICZNYM OKIEM: Kryptowaluty to techno-cyrk pełen entuzjazmu i dramatu – dziś triumfują, jutro padają, a za fasadą euforii kryje się zależność od monetarnej magii bankierów.
Akcje i kołysanie indeksów – Nasdaq kontra Dow Jones i S&P
W ujęciu tygodniowym lidera wyznaczyły przede wszystkim spółki technologiczne z grupy Mag7, które zanotowały solidne wzrosty, podobnie jak małe spółki.
Jednak indeks Dow Jones zamknął tydzień ze stratą, a S&P 500 zakończył go również na minusie.
Co więcej, akcje typu „meme” eksplodowały wzrostami, potwierdzając, że spekulacyjny potencjał rynku, mimo poważnych zawirowań, wciąż trzyma inwestorów w napięciu.
Dolar i ropa: zmienne w szachownicy globalnej gospodarki
Indeks dolara praktycznie nie zmienił się w ujęciu tygodniowym, poruszając się w wąskim zakresie równowagi. Tymczasem ceny ropy spadły do najniższego poziomu od trzech miesięcy, głównie ze względu na decyzję OPEC+ o podniesieniu produkcji oraz słabe dane z rynku pracy.
Interesującym wskaźnikiem jest cena ropy wyrażona w złocie, która osiągnęła najniższy poziom w historii, z wyjątkiem okresu związanego z absurdalnym lockdownem COVID-19.

CYNICZNYM OKIEM: W tym chaotycznym szaleństwie rynku surowce i waluty działają jak pionki, których ruch dyktują polityczno-ekonomiczne kaprysy gigantów z Waszyngtonu i Rijadu.

Warunki finansowe luźniejsze niż kiedykolwiek – czy to cisza przed burzą?
Według danych Goldman Sachs, warunki finansowe w USA osiągnęły rekordowo niski stopień restrykcyjności od 2006 roku, co oznacza, że dostęp do kapitału i płynności jest wyjątkowo łatwy. Pytanie pozostaje, czy sygnał spowolnienia gospodarczego, pokazany słabymi danymi z rynku pracy, przełoży się na realne zaostrzenie warunków kredytowych w przyszłości.
Jeżeli tak, to może powstać niebezpieczne sprzężenie zwrotne pomiędzy spadkiem popytu, wyższymi kosztami finansowania i pogłębioną korektą na aktywach ryzykownych.

CYNICZNYM OKIEM: Gdyby Jerome Powell miał uszy Donalda Trumpa, usłyszałby zapewne: „Zrobiłeś to za późno. Ból będzie nieunikniony.”
Ostatni tydzień na rynkach to obraz inwestorów odwracających logikę – złe dane makroekonomiczne postrzegając jako sygnał większych luzowań i wzrostów. Jednak historia uczy, że boom wywołany łatwą gotówką, inflacją i spekulacją jest zawsze krótkotrwały, a finał może być bolesny.
Dlatego tylko ostrożność, rozważne zarządzanie ryzykiem i zrozumienie prawdziwych fundamentów gospodarki mogą uchronić inwestorów przed nadchodzącą burzą.
Kupuj wszystko? Albo raczej – czujnie obserwuj ten kapryśny tygiel, bo zanim pojawi się jasność, rynek jeszcze nie raz pokaże, jak kruche są podstawy tej chwili triumfu.



