Bill Clinton znowu gra z Kongresem USA ws. Epsteina – powrót do pogardy

„Nie będę siedział bezczynnie”

Adrian Kosta
3 min czytania

Bill Clinton znów otwiera dobrze znaną amerykańską scenę polityczną – z sobą w roli głównej. W opublikowanym w serwisie X wpisie były prezydent oświadczył, że „nie będzie siedział bezczynnie, gdy ktoś próbuje użyć go jako rekwizytu w zamkniętym farsowym przesłuchaniu.” To komentarz do planowanego przesłuchania przed komisją Izby Reprezentantów, związanego z dochodzeniem w sprawie finansów i kontaktów małżeństwa Clintonów.

Jego stanowisko stawia pod znakiem zapytania wcześniejsze ustalenia – po tym, jak obupartyjna komisja przygotowała już głosowanie nad uznaniem Clintonów za winnych pogardy Kongresu. Wtedy, w ostatniej chwili, oboje zgodzili się na depozycję. Gdy głosowanie odwołano – Bill Clinton ponownie zasugerował, że nie zamierza się podporządkować.

clinton

CYNICZNYM OKIEM: Dla przeciętnego obywatela wezwanie z Kongresu to obowiązek. Dla Clintonów – zaproszenie, które można przyjąć lub nie, zależnie od humoru dnia.

Ikona uników wraca do formy

Spór wcale nie dotyczy tego, czy byli prezydenccy małżonkowie zostaną przesłuchani, lecz jak. Komisja nadzorująca chce bowiem, by przesłuchania odbyły się za zamkniętymi drzwiami, co pozwoli ekspertom prowadzić długie i szczegółowe pytania, obejmujące wrażliwe dane oraz dokumenty.

Clintonowie wolą show w świetle kamer. Publiczne posiedzenia dają nie tylko ochronę wizerunkową, ale i chaos: pięciominutowe rundy i nerwowe wystąpienia kongresmenów, które z reguły kończą się większą liczbą memów niż odpowiedzi.

CYNICZNYM OKIEM: „Jawność życia publicznego” brzmi szlachetnie, dopóki nie przypomnimy sobie, ilu polityków zawdzięcza jej swoje najlepsze momenty milczenia.

Eksperci przypominają, że to nie pierwszy raz, gdy Bill Clinton gra z systemem. Podczas przesłuchań przed Niezależnym Prokuratorem również dyktował warunki, ustalał czas i zakres pytań, a mimo to sąd federalny uznał go za winnego kłamstwa pod przysięgą.

Tym razem scenariusz może się nie powtórzyć. Komisja nie zamierza negocjować warunków depozycji, a wezwanie ma charakter prawny, nie polityczny. Clinton może więc jedynie – jak każdy obywatel – pojawić się i powołać na Piątą Poprawkę, jeśli uzna, że odpowiadanie godzi w jego interes.

Dla obserwatorów to klasyczna scena: człowiek, który sam reformował pojęcie „wiarygodności politycznej”, ponownie próbuje ją definiować na własnych zasadach. Tym razem jednak kurs na lekcje z pogardy dla Kongresu może nie skończyć się uśmiechem telewizyjnym, lecz sankcją prawną.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *