Problemy ze snem stały się cywilizacyjną epidemią, której skala zaskakuje nawet badaczy. Najnowsze dane z badania Statista Consumer Insights pokazują, że zaburzenia snu dotykają ponad jedną trzecią respondentów w 25 z 32 badanych krajów. Na szczycie tej niepokojącej listy znalazł się kraj, którego mało kto by się spodziewał – Szwecja, kojarzona raczej z hygge, równowagą życiową i nordyckim spokojem.
Szwecja – światowa stolica bezsenności
Dane nie pozostawiają wątpliwości. Objawy zaburzeń snu w ciągu ostatniego roku zgłosiło aż 56% Szwedek i 45% Szwedów, co czyni ten kraj absolutnym liderem zestawienia. Różnica między płciami wynosi tu 11 punktów procentowych i jest jedną z większych wśród badanych populacji.
Dla porównania – w Stanach Zjednoczonych ta dysproporcja jest znacznie mniejsza. Problemy ze snem zgłasza 39% Amerykanek i 35% Amerykanów, co daje zaledwie 4 punkty procentowe różnicy.

CYNICZNYM OKIEM: Kraj z najlepszym work-life balance w Europie śpi najgorzej – widocznie leżenie bezsennie w ciemności to też forma skandynawskiego minimalizmu.
Jednym z najbardziej wyrazistych wniosków z raportu jest uniwersalna dysproporcja płciowa – we wszystkich badanych populacjach kobiety częściej doświadczają zaburzeń snu niż mężczyźni. To nie przypadek ani statystyczny szum, lecz wzorzec powtarzający się globalnie.
Hormony, role społeczne i zdrowie psychiczne
Według Sleep Foundation częstsze występowanie bezsenności u kobiet wynika z nałożenia się kilku czynników jednocześnie. Pierwszy z nich to zmiany w produkcji hormonów, które towarzyszą kobietom na różnych etapach życia.
Drugi element to czynniki społeczno-kulturowe. Różnice wynikające z ról płciowych i nierówności społecznych przekładają się bezpośrednio na jakość snu.
Trzecim filarem są predyspozycje zdrowotne. Kobiety są bardziej narażone na określone problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, które bezpośrednio zakłócają sen.
CYNICZNYM OKIEM: Kobiety pracują podwójne zmiany – w pracy i w domu – a nauka zastanawia się, dlaczego gorzej śpią. Zagadka godna Nobla.
Te trzy czynniki działają jak system naczyń połączonych. Biologiczna podatność wzmacniana jest przez presję społeczną i obciążenia zdrowotne, tworząc błędne koło, z którego trudno się wyrwać bez wsparcia.



