Prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenko, znany z nieustępliwego trwania przy władzy i ostrych deklaracji, tym razem postawił na cyfrową rewolucję. W obliczu coraz bardziej dotkliwych sankcji nakładanych na jego kraj przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone w ramach kary za wspieranie rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Łukaszenko zaczął forsować masowe rozszerzenie wykorzystania kryptowalut.
Podczas spotkania z szefami banków komercyjnych i centralnego, jak podała państwowa agencja BiełTA, zaapelował o zwiększenie roli cyfrowych tokenów w gospodarce. „W ciągu ostatnich pięciu lat gospodarka narodowa i sektor bankowy Białorusi stanęły wobec bezprecedensowych wyzwań. Rząd i Narodowy Bank otrzymali odpowiednie instrukcje. Teraz działajcie” – mówił bez owijania w bawełnę.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy tradycyjne narzędzia zawodzą, a sankcje zadziałały jak młot, co pozostaje? Wrzućmy wszystko na kryptowaluty i zobaczmy, czy bankierzy zdążą się przestawić zanim gospodarka zbierze kolejne baty.
Rynek kryptowalut pod lupą – miliony dolarów płyną przez białoruskie platformy
Łukaszenko nie tylko chwali rosnącą aktywność kontraktów na kryptowaluty w kraju, ale też zachęca do przeniesienia płatności z tradycyjnej bankowości na blockchain. Według oficjalnych danych, obroty na białoruskich giełdach kryptowalutowych mogą przekroczyć 3 miliardy dolarów do końca roku, a liczba użytkowników kryptowalut na Białorusi może wzrosnąć do 855 tysięcy do 2026 roku.
To spora grupa, zważywszy że populacja kraju to około 9,1 miliona. Adopcja kryptowalut ma wtedy sięgnąć niemal 10%. W toku rozwoju inwestycji wspierają takie marki jak Binance, OKX oraz KuCoin, które już teraz pompują wartość transakcji i dokładają cegiełkę do cyfrowej transformacji białoruskiej gospodarki.
CYNICZNYM OKIEM: Kto by pomyślał – zamiast eksportu ziemniaków i stali niespełna roku temu, dziś Białoruś eksportuje Bitcoiny i… nadzieję na ominięcie sankcji.
Białoruś stoi dziś na cyfrowej rozdrożu. Oficjalne zakazy transakcji peer-to-peer i regulacje z 2022 roku nie powstrzymują rozwoju rynku kryptowalutowego. Wręcz przeciwnie, ich legalizacja w 2018 roku i aktywne wsparcie rządu – choć niepozbawione ambiwalencji – stanowią fundament możliwości nawigacji finansowej pomiędzy ekonomicznymi barkami USA i UE.
Jednocześnie Łukaszenko naciska na banki, aby przyspieszyły adopcję cyfrowych systemów płatności – od kodów QR po błyskawiczne płatności, które mają działać na terenie całego kraju jeszcze w tym roku. Rosyjski bank VTB Białoruś już zaczął oferować klientom takie rozwiązania.
CYNICZNYM OKIEM: Technologiczna szarża antysankcyjna jakby powiedział Lenin: „Nie pytaj, co waluta może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić, aby pomóc walucie ominąć okowy ekonomiczne agresorów.”
Nowoczesne technologie i cyfrowa suwerenność – plany Łukaszenki
Prezydent podkreślił, że cyfrowa transformacja to nie tylko moda, ale konieczność dla przetrwania kraju. Wskazał na biometrię, budowę własnej, niezależnej firmy IT ograniczającej wpływy zagranicznych dostawców oraz integrację sztucznej inteligencji jako kluczowe obszary rozwoju.
„Cyfryzacja nie jest celem samym w sobie; musi przynosić konkretne wyniki ekonomiczne” – mówił Łukaszenko, zabierając głos w tonie twardego pragmatyzmu.
CYNICZNYM OKIEM: Biometria, AI i blockchain – brzmi jak scenariusz z filmu sci-fi, ale na Białorusi to ostatnia deska ratunku przed ekonomicznym izolacjonizmem i bankructwem pod presją sankcji.
Białoruś balansuje między legalizacją i ograniczeniami. W 2018 roku zalegalizowano kryptowaluty, a w 2020 roku minister energii dostał polecenie rozwijania przemysłu wydobywania na bazie nadwyżek energii elektrycznej.
Jednak latem 2023 ministerstwo rozważało zakazy transakcji peer-to-peer, by wprowadzić kontrolę nad rynkiem i ograniczyć anonimowość transakcji. To pokazuje, że nawet w świecie kryptowalut Białoruś stara się balansować na cienkiej linii między innowacją, a polityczną kontrolą.
CYNICZNYM OKIEM: Rządowe „kocham cię, ale nie ufam” wobec kryptowalut pokazuje, że nawet najbardziej zdesperowane kraje boją się utracić kontrolę nad cyfrową gospodarką.
W cieniu szerokich sankcji i geopolitycznych napięć, Białoruś stawia zakład na kryptowaluty i cyfrową rewolucję, by choć na chwilę odzyskać swobodę ekonomiczną.
Pod kierownictwem Łukaszenki kraj ten staje się tym samym jednym z najbardziej intrygujących poligonów doświadczalnych dla blockchaina i technologii cyfrowych w Europie Wschodniej.
Czy tę cyfrową ofensywę uda się utrzymać, czy też pandemia sankcji i izolacji doprowadzi do kolejnego zapaści? Jedno jest pewne – Białoruś na nowo definiuje, czym dziś jest suwerenność i walka o przetrwanie w XXI wieku.



