Berlin: Ośrodek krył zbiorowy gwałt na dziecku, by dbać o wizerunek muzułmanów

Priorytet godny podręcznika instytucjonalnego absurdu

Adrian Kosta
5 min czytania
Berlin Neukölln gwałt Jugendamt skandal

W berlińskiej dzielnicy Neukölln – jednej z najbardziej wielokulturowych w stolicy Niemiec – rozgrywa się skandal, który obnażył patologię instytucjonalną trudną do pojęcia. Pracownicy ośrodka młodzieżowego w Gropiusstadt nie zgłosili policji zbiorowego gwałtu na turecko-kurdyjskiej uczennicy, ponieważ – jak wynika z doniesień dziennika „Bild” – chcieli uchronić sprawców przed napiętnowaniem jako „typowi muzułmanie”. Zamiast ochrony ofiary wybrano ochronę wizerunku oprawców.

Sprawa nie pojawiła się z dnia na dzień. Od miesięcy z ośrodka napływały niepokojące sygnały – niechciane uściski, dotykanie piersi i pośladków dziewcząt bez ich zgody, wciąganie ich na kolana chłopców. Wszystko to działo się na oczach personelu, który najwyraźniej uznał przemoc seksualną za element codzienności placówki.

Gwałt, nagranie i szantaż – a personel wymyślił „hasło bezpieczeństwa”

W styczniu doszło do incydentu z udziałem dziewięciu chłopców pochodzenia arabskiego, którzy grupowo napastowali ofiarę na zapleczu ośrodka. Każdy z nich po kolei ją molestował, podczas gdy jeden stał na czatach w drzwiach. Przestali dopiero wtedy, gdy do pomieszczenia wszedł pracownik.

Trzy dni później dziewczynka wyznała personelowi coś znacznie gorszego. Została zgwałcona już w listopadzie – wieczorem w ogrodzie ośrodka. Po zdarzeniu kuliła się w kącie przez wiele godzin.

Kiedy w końcu próbowała opuścić teren, cały obszar był zamknięty. Musiała wspiąć się na płot, łamiąc przy tym kostkę.

Napaść została sfilmowana. 17-letni chłopak o pseudonimie Medi używał nagrania jako narzędzia szantażu: „Chcę cię tu widzieć w każdy poniedziałek, albo wyślę to twoim rodzicom”. Gdy wieść o nagraniu się rozniosła, inni chłopcy z grupy zaczęli z niej drwić. Chcieli również, aby dziewczyna przedstawiła im swoją 14-letnią siostrę.

CYNICZNYM OKIEM: Dziecko gwałcone, szantażowane i wyśmiewane przez miesiące w publicznej placówce – a dorośli odpowiedzialni za jej bezpieczeństwo martwili się przede wszystkim o to, żeby nikt nie pomyślał źle o sprawcach. Priorytet godny podręcznika instytucjonalnego absurdu.

Reakcja ośrodka na ujawnione fakty przeszła najgorsze oczekiwania. Zamiast powiadomić policję, odwiedzającym dziewczętom podano „hasło bezpieczeństwa”, którego miały używać, gdy poczują się zagrożone. Dodatkowo zdjęto z zawiasów drzwi do pokoju na zapleczu. Pracownicy odmawiali pójścia na policję, mimo nacisków ze strony kolegów z innych placówek.

Wewnętrznym uzasadnieniem była chęć zachowania sprawy w tajemnicy, aby młodzi ludzie nie zostali natychmiast zaszufladkowani jako „typowi muzułmanie”.

Rodzice musieli sami iść na policję

Dziewczynka ostatecznie szukała pomocy poza ośrodkiem, bo personel konsekwentnie odmawiał zgłoszenia sprawy. Osoba wspierająca ofiarę porozmawiała z jej rodzicami, którzy bardzo ciężko przyjęli wiadomość. Wspólnie z oficerem policji ds. prewencji udali się do Państwowego Urzędu Kryminalnego, gdzie dziewczyna złożyła zeznania wideo, aby nie musiała wielokrotnie powtarzać opisu zdarzeń.

Funkcjonariusze zabezpieczyli telefon komórkowy podejrzanego. Ojciec złożył formalne zawiadomienie przeciwko domniemanemu gwałcicielowi oraz skargi przeciwko osobom odpowiedzialnym w placówce i urzędnikom, którzy nie podjęli działań.

Szef urzędu ds. młodzieży – Jugendamt – został poinformowany o sprawie już 29 stycznia. Administracja Neukölln tłumaczyła, że „urząd ds. młodzieży nie złożył zawiadomienia, ponieważ nie zna nazwisk ani ofiary, ani sprawcy”.

Sekretarz stanu ds. młodzieży Falko Liecke z CDU nie gryzł się w język.

„To skandaliczne, że najwyraźniej chroni się tu muzułmańskich sprawców, by uniknąć ich stygmatyzacji, podczas gdy ofiara zostaje porzucona. Taka postawa jest całkowicie nie do zaakceptowania” – powiedział w wypowiedzi dla „Bild”.

Zapowiedział zbadanie, czy nie doszło do naruszenia przepisów o ochronie dzieci. Dodał: „Tę sprawę ewidentnie chciano zamieść pod dywan z powodów politycznych. Nie została nawet wpisana do porządku obrad w urzędzie dzielnicy, choć powinna. Ani urząd ds. młodzieży, ani odpowiedzialna radna miejska nie złożyli żadnego zgłoszenia na policję. To skandal, który musi mieć konsekwencje”.

Burmistrz Neukölln Martin Hikel z SPD stwierdził, że nie widzi podstaw do działań dyscyplinarnych wobec radnej ds. młodzieży z partii Lewicy, ponieważ została ona poinformowana przez własny urząd dopiero 2 marca.

Przyznał jednak powagę sytuacji, mówiąc, że „ten wstrząsający przypadek pokazuje, że struktury i procesy w urzędzie ds. młodzieży wymagają samokrytycznego przeglądu wewnętrznego”. Zapowiedział dyskusję nad badaniem dotyczącym napaści seksualnych w placówkach rekreacyjnych dla młodzieży w celu wypracowania systemowych ulepszeń.

CYNICZNYM OKIEM: Dziecko musiało wspiąć się przez płot ze złamaną kostką, żeby uciec z miejsca, które miało je chronić. System odpowiedział „hasłem bezpieczeństwa” i zdjęciem drzwi z zawiasów. Gdyby to był film, recenzenci napisaliby, że scenariusz jest zbyt absurdalny, by być wiarygodnym.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *