Elif Eralp, nowo wybrana główna kandydatka Partii Lewicy (Die Linke) na wybory do berlińskiego landtagu w 2026 roku, apeluje o rozszerzenie prawa wyborczego na wszystkich migrantów zamieszkujących Berlin, także tych bez niemieckiego obywatelstwa, w tym migrantów ekonomicznych i uchodźców.
Podkreśla, że osoby z przeszłością migracyjną stanowią niemal połowę mieszkańców Berlina i są pełnoprawną częścią miasta oraz kraju. Według niej ich wkład życia i pracy powinien się przełożyć na prawo udziału w wyborach lokalnych – co obecnie jest niemożliwe bez obywatelstwa niemieckiego.
CYNICZNYM OKIEM: Eralp proponuje przedefiniować demokrację tak, by głos mieli ci, którzy płacą podatki i kształtują miasto, niezależnie od paszportu – co przewraca tradycyjne pojęcie narodu do góry nogami.
Odważna postawa na tle berlińskiej polityki
Wypowiedzi Eralp padły podczas strategicznego spotkania Die Linke, które obecnie plasuje się na poziomie 17% w sondażach – za CDU, ale przed SPD i Zielonymi. Ma to szansę umożliwić jej partię wejście do koalicji rządzącej i potencjalne objęcie stanowiska burmistrza Berlina.
Eralp, wiceprzewodnicząca berlińskiej Die Linke od 2025 roku i posłanka od 2021, jest znana z działalności na rzecz migracji i przeciwdziałania dyskryminacji. Krytykuje CDU za schlebianie prawicowej AfD i dzielenie miasta.
Na tle rosnących napięć politycznych w Berlinie Eralp formułuje wizję miasta otwartego i inkluzywnego, gdzie każdy, niezależnie od pochodzenia, ma prawo do udziału w decyzjach politycznych.
Eralp odwołuje się do sukcesu lewicowego kandydata Zohrana Mamdaniego, wybranego niedawno burmistrzem Nowego Jorku – miasta, które podobnie jak Berlin, zmaga się z wyzwaniami wielokulturowości i nierówności.
„Miliony ludzi zagłosowały na dobre życie dla wszystkich i na miasto dostępne dla każdego. Jeśli lewicowiec może wygrać w Nowym Jorku, może również w Berlinie” – mówiła Eralp, podkreślając, że walka o prawa i dobrobyt nie zna granic.
Wyzwania i perspektywy
Propozycja rozszerzenia praw wyborczych postawi wymóg znaczącej zmiany w niemieckim prawie konstytucyjnym, które obecnie ogranicza głosowanie do obywateli w wyborach federalnych i stanowych.
Plan Eralp może spotkać się z oporem konserwatywnych sił w Berlinie i Niemczech, ale zyskuje poparcie części społeczeństwa poszukującego bardziej inkluzywnej demokracji.
CYNICZNYM OKIEM: To nie tylko walka o głosy, lecz o tożsamość miasta – czy Berlin stanie się otwartym laboratorium nowej polityki?
Elif Eralp to symbol zmiany, która nadchodzi w Berlinie – propozycja, by wszyscy migranci mieli prawo głosu, jest równie rewolucyjna, co kontrowersyjna. Jej sukces mógłby przedefiniować pojęcie obywatelstwa i demokracji w jednym z najbardziej dynamicznych miast Europy.
Wybory w Berlinie 20 września 2026 roku pokażą, czy Berlinianie są gotowi na tak radykalną zmianę. Dla Eralp to okazja, by „stworzyć historię” i uczynić Berlin miastem, gdzie prawo do głosu nie będzie zależeć od koloru paszportu, lecz od bycia częścią społeczności.


