Niemiecki gigant chemiczny Bayer znowu zrobił to, co potrafi najlepiej – zamienił kryzys w notowanie giełdowe. Po ogłoszeniu ugody wartej 10,5 miliarda dolarów w sprawie obecnych i przyszłych pozwów dotyczących rakotwórczego działania środka chwastobójczego Roundup, akcje spółki poszybowały najwyżej od trzech miesięcy.

Porozumienie obejmuje dwie części. Pierwsza – 7,5 miliarda dolarów – ma rozwiązać sprawy już złożone w sądach stanowych w Missouri i zapobiec nowym roszczeniom w ciągu najbliższych 20 lat. Druga – 3 miliardy – to ugody z osobami, które już wytoczyły procesy w Stanach Zjednoczonych. Wielu z nich twierdzi, że regularne korzystanie z Roundupu doprowadziło do rozwoju chłoniaka nieziarniczego i innych nowotworów.
CYNICZNYM OKIEM: W kapitalizmie nawet choroba może mieć termin ważności – wystarczy wycenić ją na miliardy i dodać klauzulę o „zminimalizowaniu ryzyka prawnego”.
Sądowy maraton z happy endem dla inwestorów
Bayer od lat toczy batalię o reputację po przejęciu firmy Monsanto, producenta Roundupu – środka, który miał zwalczać chwasty, a zwalczył zaufanie konsumentów. Od 2020 roku koncern zapłacił już około 10 miliardów dolarów, by zamknąć większość pozwów, ale wciąż brakowało mu rozwiązania dotyczącego przyszłych roszczeń.
Teraz, jak zapewnia prezes Bill Anderson, firma „maksymalnie ogranicza ryzyko prawne”, a nowe porozumienie jest „ważnym uzupełnieniem” sprawy rozpatrywanej przez amerykański Sąd Najwyższy.
Inwestorzy zareagowali błyskawicznie – kurs akcji Bayera wystrzelił w górę jakby firma właśnie wynalazła lekarstwo na raka, a nie ugodę z tymi, którzy twierdzą, że go przez nią dostali.
CYNICZNYM OKIEM: Na Wall Street nikt nie czyta drobnym drukiem. Ważne, że słowo „settlement” brzmi jak „spokój”, a spokój inwestorów jest warty więcej niż zdrowie rolników.
Roundup – chwastobójca o długim życiu prawnym
Roundup to najczęściej używany środek przeciw chwastom w Europie i USA – jego składnik aktywny, glifosat, jest na świecie tak powszechny, jak cynizm w komunikatach korporacyjnych. Mimo badań wskazujących potencjalny związek z rakiem, produkt wciąż sprzedaje się w milionach litrów rocznie.
Bayer nie przyznaje się do winy, ale płaci jak winny. To globalna lekcja zarządzania ryzykiem: zamiast tłumaczyć, lepiej zainwestować w ciszę. A jeśli jeszcze kurs wzrośnie o kilka punktów procentowych – tym lepiej.


