Sam Altman, prezes OpenAI, nie boi się nazywać rzeczy po imieniu: według niego obecny entuzjazm inwestorów wobec sztucznej inteligencji bardzo przypomina bańkę spekulacyjną z czasów boomu Dot Com pod koniec lat 90.
– „Czy AI jest najważniejszą rzeczą, jaka przydarzyła się od bardzo dawna? Moim zdaniem tak. Czy inwestorzy są dziś nadmiernie podekscytowani? Też tak” – stwierdził w wywiadzie dla CNBC.
Podkreślił, że kiedy pojawiają się bańki, to często „ludzie stają się zbytnio podekscytowani ” – wskazując, że prawda o rewolucji AI jest istotna, ale wzrosty i oczekiwania mogą być przesadzone.

Porównania do bańki internetowej i rozbieżności opinii
Altman nie jest osamotniony w swoich obawach. Współzałożyciel Alibaba Joe Tsai, funduszowiec Ray Dalio i ekonomista Torsten Slok (Apollo Global Management) także ostrzegają przed nadmiarową spekulacją.
Slok porównał boom na AI do bańki internetowej, sugerując, że jeszcze nigdy w historii inwestorzy nie byli aż tak przewartościowani jak dziś.
Z drugiej strony, Ray Wang z Futurum Group utrzymuje, że obecne inwestycje w AI i półprzewodniki oparte są na solidnych fundamentach, choć przyznaje wzrost udziału kapitału spekulacyjnego ścigającego słabsze podmioty.

CYNICZNYM OKIEM: Euforia wokół AI przypomina typowy spektakl nowej złotej ery technologii – olśniewające wizje przyszłości, błysk milionów w startupach i oddanie się marzeniom o cyfrowym raju. Tylko że jak zawsze, mnożą się skutki uboczne w postaci spektakularnych upadków oraz tego, że najbardziej na tym zarabiają założyciele, a nie pionierzy naprawdę kodujący przyszłość.
CNBC wskazuje na przykład chińskiego startupu DeepSeek, który twierdził, że potrafi wytrenować zaawansowany model AI za mniej niż 6 milionów dolarów, podczas gdy gigantyczni gracze amerykańscy, tacy jak OpenAI, inwestowali w ten cel miliardy.
Te rewelacje wzbudziły kontrowersje i nieufność, podkreślając konkurencyjną i dynamiczną, ale też bardzo nierówną naturę globalnego rynku AI.

OpenAI – wyzwania i kontrowersje wokół GPT-5
Sam Altman nie ukrywa, że nawet jako lider rynku, OpenAI stoi przed poważnymi problemami. Firma dąży do osiągnięcia 20 miliardów dolarów rocznych przychodów, ale wciąż pozostaje nieopłacalna. Wdrożenie modelu GPT-5 spotkało się z mieszanymi opiniami, co zmusiło OpenAI do przywrócenia dostępu do poprzedniej wersji GPT-4 dla subskrybentów.

Co więcej, Altman zaczyna pytać, czy termin „sztuczna inteligencja ogólna” (AGI) ma jeszcze sens, sugerując, że oczekiwania co do jej bliskiego pojawienia się mogą się nie spełnić.
Rynek kapitałowy i plany rozwojowe OpenAI
Mimo to, wiara inwestorów wydaje się niewzruszona: OpenAI szykuje się do sprzedaży akcji za około 6 miliardów dolarów, wyceniając firmę na około 500 miliardów dolarów, ledwie kilka miesięcy po historycznym pozyskaniu 40 miliardów przy wycenie 300 miliardów.

Altman zapowiada, że firma może inwestować nawet biliony dolarów w centra danych, planuje ekspansję w obszar sprzętu konsumenckiego i interfejsów mózg-komputer. Pojawiły się nawet sugestie dotyczące zakupu przeglądarki Chrome w sytuacji, gdy Google miałoby zostać zmuszone przez regulatorów do jej sprzedaży.

CYNICZNYM OKIEM: Cała ta infrastruktura i masa kapitału przypomina gigantyczną machinę cyrkulującą pieniądze i nadzieje na przyszłość, opartej na huśtawce hype’u i chwilowej dominacji rynku. Miliardy wypuszczane w błyskawicznym tempie to nie gwarancja rewolucji, ale pokaz czyjegoś wyścigu – wyścigu, w którym prawdziwi twórcy mogą pozostać na bocznym torze, a reszta to spektakl inwestorów i mediów.
Zapytany, czy za trzy lata nadal będzie CEO OpenAI, Altman z lekkim uśmiechem odpowiedział:
„Może wtedy już będzie sztuczna inteligencja ogólna. To dużo czasu.”
To zdanie znakomicie oddaje niepewność i ogrom wyzwań, które stoją przed jednym z najważniejszych graczy na polu AI.

W czasach, gdy „naucz się kodować” przestało być receptą na sukces, a AI staje się akceleratorem rewolucji i wytracania równowagi, jedyne, co pozostaje to rozwaga, krytyczne spojrzenie i gotowość na nieprzewidywalną przyszłość.

Bo nawet największe marzenia technologiczne nigdy nie powinny przesłonić zdrowego sceptycyzmu – a prawdziwa innowacja wymaga czasu, pokory i… wytrwałości.


