Styczniowy rajd srebra powyżej 120 dolarów za uncję wywołał powszechną wyprzedaż rodzinnych skarbów. Bloomberg donosi o lawinie srebrnych sztućców, żyrandoli i zastaw stołowych, które teraz trafiają do skupów monet i lombardów. Właściciele sklepów numizmatycznych alarmują: „każda babcia sprzedaje swoje widelce, noże i lampy”.

Gene Furman z King Gold & Pawn w Nowym Jorku mówi o czerwonym dywanie dla srebra. Klienci przynosują dziedziczone zastawy stołowe, świeczniki i biżuterię, wykorzystując historyczne ceny kruszcu. Gary Tancer z Coin & Jewelry Gallery w Boca Raton potwierdza: średni czek wynosi 8–10 tysięcy dolarów, a klienci „przychodzą całymi stadami”.

CYNICZNYM OKIEM: Srebro dało babciom lepszy zwrot niż obligacje państwa. Dziedzictwo rodowe zamienione na czysty kruszec.
Google potwierdza: „sprzedaj moje srebro”
Wzrost cen wywołał eksplozję wyszukiwań „sell my silver”, wraz z frazami typu „scrap silver price” i „where to sell silverware”. Dane Google Trends pokazują szczyt zainteresowania, porównywalny z 2011 rokiem – poprzednią wielką hossą spekulacyjną.

Teraz, gdy ceny spadły do 82 dolarów za uncję, fala srebra wciąż nie słabnie. Rafinerie metali szlachetnych – jak niemiecka Heraeus Precious Metals – zmagają się z kilkumiesięcznymi kolejkami. Dominik Sperzel, szef handlu w Heraeus, ostrzega: „Zamówienia na srebro nie realizujemy w tygodniach – mówimy o miesiącach.”
Milton Berg z MB Advisors przewiduje bessę: napływ złomu przewyższa nawet poziomy z 2011 roku, zalewając rynek podażą.

Srebro z szuflady bije fundusze
Skupy monet i lombardy stały się nowymi świątyniami kapitalizmu. Zamiast akcji czy ETF-ów, Amerykanie przynoszą dziedziczone komplety stołowe, puchary i ramki. W czasach niepewności fizyczne srebro okazało się bardziej przekonujące niż wirtualne aktywa.
Heraeus, jedna z największych rafinerii metali szlachetnych, potwierdza rekordowe zatory. W normalnych warunkach przetwórstwo srebra trwa tygodnie – teraz miesiące.
Analitycy wskazują, że styczniowa panika cenowa przyciągnęła nie tylko kolekcjonerów, ale zwykłych obywateli z domowymi skarbami. „Średni Amerykanin miał gdzieś w piwnicy srebrną zastawę” – podsumowuje Gary Tancer.
Gdy kurz opadnie, rynek oceni straty sentymentalne i zyski fizyczne. Babcie wygrały krótkoterminowo, rafinerie przegrywają logistycznie, a srebro – niezależnie od ceny – udowodniło, że najlepsze inwestycje czasem wiszą na żyrandolu.



