Na radarach obserwatorów lotniczych pojawił się niepokojący obraz przypominający początki operacji Pustynna Burza. Od połowy stycznia co najmniej 112 amerykańskich samolotów transportowych C‑17 Globemaster zostało zauważonych w drodze do Europy i na Bliski Wschód.

To liczby, które eksperci opisują jako „skalę przedwojenną”.
Według danych z otwartych źródeł, część samolotów już wylądowała, inne są w locie. Równolegle trwają operacje logistyczne RAF‑u między Marham w Wielkiej Brytanii a Akrotiri na Cyprze, a także wzmożone ruchy w ramach amerykańskich korytarzy transportowych CORONET.
C‑17 to nie są zwykłe transportowce. Każdy z nich może przenieść 77 ton ładunku – od czołgów po setki żołnierzy – i lądować na pasach długości zaledwie 1 km. Dla wojskowych logistyków to latająca manifestacja gotowości bojowej.
CYNICZNYM OKIEM: Gdy cywile debatują o pokoju, wojskowi trenują, jak szybciej dostarczyć amunicję z jednego kontynentu na drugi.
Dyplomacja bez przekonania
W tym samym czasie, gdy Waszyngton i Teheran prowadzą pośrednie rozmowy przez Oman, Pentagon najwyraźniej stawia na plan B. Oficjalnie chodzi o „wzmocnienie obecności” i „stabilizację regionu”, nieoficjalnie – o gotowość do uderzenia na Iran.
Iran odrzuca żądania USA dotyczące ograniczenia programu rakiet balistycznych, uznając je za zamach na suwerenność. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi przyznał w niedzielę, że „działania wojskowe Stanów Zjednoczonych podważają zaufanie do sensu negocjacji.”
CYNICZNYM OKIEM: „Rozmowy w dobrej wierze” najlepiej prowadzi się wtedy, gdy za plecami krąży 112 samolotów z pełnymi zbiornikami paliwa.
Cień nad Zatoką
Araghchi ostrzegł, że ewentualny atak USA nie spotka się z bezpośrednią odpowiedzią na ich terytorium, lecz na amerykańskich bazach w regionie. To znaczy – na terenie sojuszników. W praktyce oznaczałoby to natychmiastowe rozlanie konfliktu na całą Zatokę i potencjalne zaangażowanie Izraela, Arabii Saudyjskiej oraz Turcji.
Analitycy wskazują, że skala obecnych przerzutów sprzętu nie jest charakterystyczna dla „rutynowych ćwiczeń”. Od czasów Iraku 2003 r. nie widziano tak dużej koncentracji strategicznego lotnictwa w tym rejonie.
Jeśli więc faktycznie nadchodzi nowa Pustynna Burza, to zaczyna się od chmur kondensacyjnych na niebie – zanim jeszcze padną polityczne błyskawice.


