Autonomiczny robot Neo za 20 000 USD wymaga… zdalnego sterowania

Producent sprzedaje wizję przyszłości, ale produkt jest cieniem tych marzeń

Jarosław Szeląg
4 min czytania

W świecie technologicznych obietnic często trafiamy na produkty, które kuszą nas wizją futurystycznej wygody – jednym z nich jest robot domowy Neo wyceniany na bagatela 20 000 dolarów, o którym niedawno pisaliśmy. Twórca kanału penguinz0 wziął na warsztat tę głośną nowinkę, rozkładając ją na czynniki pierwsze i odsłaniając iluzję, jaką sprzedaje producent. To nie kolejna rewolucja, jaką mają nam sprzedać, ale raczej kolejna sprzedaż produktu, który jest znacznie bardziej ograniczony, niż się nam przedstawia.

neo

Robot domowy Neo – technologiczne marzenie czy smakowita iluzja?

„Jakiś czas temu mówiłem o robocie Neo, który był jak technologia z serialu Jetsonowie – zaawansowana, ale wciąż niedostępna.”

To był robot, o którym producenci marzyli, ale dzisiaj?
„10 miesięcy później Neo jest już dostępne i kosztuje 20 000 dolarów.”

Brzmi imponująco, lecz to dopiero początek rozczarowań.

Robot ma wzrost 5’6″ i wagę 66 funtów, chodzi na dwóch nogach, ma 10 palców i zdolność do pracy na baterii przez 4 godziny, po czym sam się ładuje. Wygląda niemal ludzko, z jednak… z maską jak horrorowy Jason Vorhees.

Na papierze – spełnienie marzeń: „Może złożyć pranie, umyć naczynia, podlać rośliny, odkurzyć.”

Ale jak się okazuje, to wszystko wymaga zdalnego sterowania.

Zdalne sterowanie – prawda o „autonomii”

Jeden z najbardziej rzeczowych filmów recenzenckich, autorstwa Joanny Stern, ujawnia smutną prawdę:
100% czynności pokazywanych na filmach z robotem było kontrolowanych w trybie zdalnym przez operatora z zestawem VR w innym pomieszczeniu.”

Robot nie myśli sam, nie podejmuje decyzji, a jedynie jest przedłużeniem ludzkiej ręki.

„To tak, jakbyś miał swojego cyfrowego kamerdynera – ale za 20 000 dolarów!”

Pomimo ceny i ograniczeń technologicznych, producent chce znaleźć klientów – głównie wśród osób starszych i niepełnosprawnych, dla których robot ma być pomocą w codziennych czynnościach.

Jednak 20 000 dolarów to dla nich często cena zbyt wysoka, a produkt w stanie „beta”, czyli testowym, wymaga regularnych aktualizacji i akceptacji inwazji na prywatność – operator może kontrolować robota i podsłuchiwać otoczenie.

„Będziesz króliczkiem doświadczalnym za 20 tys. zielonych dolarów.”

Producent pokazuje nam wizję przyszłości, ale produkt obecny jest cieniem tych marzeń.

„Sprzedają ideę robota, który jest idealny i autonomiczny, podczas gdy rzeczywistość to długa droga do funkcjonalnej samodzielności.”

Twórca zgryźliwie zauważa:
„Płacisz za stal, która stoi i biega powoli próbując zrobić zmywanie, jak Hugh Jackman próbujący czyścić toaletę, z robotem u boku.”

Prywatność i cena bycia beta-testerem

Kupując Neo, zgadzasz się na to, że firma będzie miała dostęp do twojego domu i życia codziennego. Kamery i mikrofony w robocie to wejście w prywatność, które nie każdemu przypadnie do gustu.

„Wyobraź sobie, że ktoś obcy może patrzeć przez twojego robota – czy to naprawdę jest przyszłość, w którą chcesz inwestować?”

Czy warto kupić Neo?

Obecny obraz technologii i ceny stawia poważne pytania:

  • Czy masz 20 000 dolarów na inwestycję, która wymaga jeszcze lat dopracowywania, testów i poświęcenia prywatności?
  • Czy jesteś gotów być człowiekiem-operator-strojem dla przedsprzedażowego robota?
  • Czy nie lepiej poczekać na prawdziwy przełom niż przepłacać dziś za prototyp?

CYNICZNYM OKIEM: Robot Neo za 20 000 dolarów to produkt, który wygląda na marvelowską przyszłość, ale dziś jest bardziej teleoperowanym gadżetem niż autonomicznym członkiem rodziny.

Autor kanału penguinz0 z gorzkim humorem i szczerym cynizmem naświetla szlachetne marzenia zderzone z rzeczywistością bezlitosnego rynku i rozbuchanej marketingowej fikcji.

Na koniec przypomina:
„Lepiej nie dać się zwieść modzie na drogą technologię, bo może skończyć się tym, że będziesz płacić za bajkę, a w domu dalej będziesz sprzątać sam.”

I to chyba najlepsza rada, jeśli nie chcesz trafić na przysłowiowe „20 000 dolarów w błoto”.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *