W dobie dronów-kamikadze, które potrafią zniszczyć czołg za ułamek jego wartości, równowaga sił w technologii wojennej przesunęła się ostatecznie z metalu na mikroprocesory.
Startup Sentradel – działający na pograniczu robotyki i obronności – zaprezentował właśnie nowy etap rozwoju swojego systemu przeciwlotniczego CUAS (Counter-Unmanned Aircraft System). Zamiast kosztownych rakiet, jego autonomiczne wieżyczki niszczą drony zwykłymi pociskami, działając samodzielnie, bez operatora i – co najważniejsze – za ułamek kosztu tradycyjnych systemów.
Jak tłumaczy firma, współczesne pole walki przypomina ekonomiczny absurd: „dron za 500 dolarów może zniszczyć czołg za 10 milionów”, a odpowiedź na to zagrożenie nie może polegać na używaniu rakiet za sto tysięcy. Sentradel chce więc odwrócić proporcje – uczynić obronę tak samo tanią i masową, jak sam atak.
CYNICZNYM OKIEM: Jeszcze niedawno pisano o „sztucznej inteligencji w służbie człowieka”. Dziś służy głównie do tego, by szybciej, taniej i precyzyjniej zestrzeliwać jego zabawki.
Zrobotyzowana tarcza XXI wieku
Nowa wersja systemu Sentradel potrafi śledzić szybciej poruszające się drony, również w warunkach ograniczonej widoczności, dzięki rozbudowanemu zestawowi kamer termowizyjnych.
Wprowadzono też ulepszenia w algorytmach namierzania – wieżyczka potrafi przewidzieć tor lotu obiektu, nawet jeśli ten porusza się poprzecznie do pola widzenia. Oznacza to zdolność zwalczania wielokierunkowych ataków, w tym niskolecących FPV, które stanowią największe zagrożenie na współczesnym froncie, zwłaszcza w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Twórcy pracują nad funkcją jednoczesnego śledzenia wielu celów – rozwiązaniem, które zamieni pojedynczy punkt obrony w autonomiczny mikrosystem walki. Takie technologie mogą w najbliższych latach zrewolucjonizować nie tylko wojsko, ale też ochronę infrastruktury cywilnej w miastach, gdzie – według raportu amerykańskiego rządu – rośnie ryzyko ataków dronami na wydarzenia masowe, jak choćby noworoczne pokazy sztucznych ogni w Chicago.
CYNICZNYM OKIEM: Drony stworzyły nową ekonomię wojny, w której wartość życia mierzy się w centach za gram prochu. Sentradel po prostu wprowadziło w ten cennik rabat.
Autonomiczne systemy obronne jeszcze niedawno należały do gatunku science fiction. Dziś stają się filarem doktryny przetrwania w epoce tanich zagrożeń. Gdy ofensywa kosztuje setki dolarów, a obrona – tysiące, tradycyjne armie tracą przewagę. Sentradel chce to zmienić – dostarczając technologię, która nie próbuje być „mądrzejsza od człowieka”, lecz po prostu szybsza.
Wojna przyszłości przestaje być starciem żołnierzy i staje się wyścigiem algorytmów reagujących szybciej niż człowiek zdąży drgnąć. A w takim świecie nawet iskra z taniego drona może być początkiem globalnego pożaru – albo nauki, że automatyzacja wojny jest prostsza niż jej zatrzymanie.


