Duży statek towarowy w pobliżu Cieśniny Ormuz zgłosił w niedzielę, że został zaatakowany przez wiele małych jednostek. Informację przekazało brytyjskie centrum United Kingdom Maritime Trade Operations, monitorujące bezpieczeństwo żeglugi w regionie. To co najmniej dwudziesty czwarty incydent w samej cieśninie i jej okolicach od czasu wybuchu wojny z Iranem.
Niezidentyfikowany masowiec płynął kursem północnym, a według dostępnych przesłanek może chodzić o drobnicowiec Pasargad 11 zmierzający do Dubaju po zawróceniu z pierwotnej trasy. Wszyscy członkowie załogi są bezpieczni, jak podał ośrodek monitorujący atak u wybrzeży Sirik w Iranie, na wschód od cieśniny.
Kto kontroluje cieśninę i kto za to płaci?
Irańscy urzędnicy twierdzą, że to oni kontrolują przesmyk i że statki niepowiązane ze Stanami Zjednoczonymi lub Izraelem mogą przez niego przepływać. Warunkiem przejścia jest jednak uiszczenie opłaty, co zmienia strategiczny szlak handlowy w prywatną rogatkę Teheranu.

Do niedzielnego ataku nikt nie przyznał się natychmiast. Jest to pierwszy zgłoszony incydent w rejonie od 22 kwietnia, gdy inny statek towarowy poinformował o znalezieniu się pod ostrzałem.
Poziom zagrożenia w regionie pozostaje krytyczny, a Teheran faktycznie zamknął cieśninę poprzez ataki na statki i otwarte groźby. Irańskie łodzie patrolowe są małe, zwrotne i trudne do wykrycia, a niektóre z nich napędzane są jedynie dwoma silnikami zaburtowymi.

CYNICZNYM OKIEM: Wolność żeglugi przez Ormuz kosztuje teraz tyle, ile zażąda kasjer w mundurze. Globalny rynek ropy klęczy przed kilkoma łódkami z silnikami zaburtowymi, a wszyscy udają, że to jeszcze normalna logistyka.
Czy zawieszenie broni przetrwa kolejny tydzień?
W zeszłym miesiącu prezydent Donald Trump nakazał amerykańskiemu wojsku „strzelać i zabijać” w przypadku małych irańskich łodzi rozmieszczających miny w cieśninie. Rozkaz odzwierciedla skalę zagrożenia ze strony jednostek o ograniczonych możliwościach technicznych, lecz wystarczająco licznych, by destabilizować żeglugę.
Z osobnych doniesień irańskiej agencji FARS wynika, że kilku kapitanów statków w rejonie Ras Al-Chajma w Zjednoczonych Emiratach Arabskich otrzymało przez radio VHF polecenie opuszczenia swoich kotwicowisk. Pięć godzin po irańskim ostrzeżeniu sytuacja wyglądała jednak normalnie, a pozycje statków w dużej mierze nie uległy zmianie.
Kruche, trzytygodniowe zawieszenie broni nadal się utrzymuje, choć każdy nowy incydent stawia je pod znakiem zapytania. W sobotę Trump powiedział dziennikarzom, że dalsze uderzenia pozostają możliwe, co pokazuje, jak cienka jest linia między obecnym rozejmem, a otwartą eskalacją.



