W czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji Wołodymyr Zełenski w BBC potwierdził: zwycięstwo to odzyskanie wszystkich ziem utraconych od 2022 roku, w tym wschodniego Donbasu. Odmawia ustępstw terytorialnych – kluczowego żądania Kremla i sugestii Trumpa. „Nie patrzę na to tylko jako ziemię. To porzucenie setek tysięcy naszych ludzi. Podział społeczeństwa”, argumentuje.
Trump obiecywał szybki koniec wojny, ale brak kompromisów blokuje negocjacje. Rosja żąda Donbasu i neutralności Ukrainy, Kijów – granic z 1991 roku. Zełenski: „To sprawiedliwość. Zwycięstwo Ukrainy to niepodległość, dla świata – zwrot wszystkich ziem.” Przyznaje brak sił i broni – apeluje o wsparcie Zachodu.
CYNICZNYM OKIEM: Cztery lata później: Rosja kopie okopy, Ukraina liczy na F-16, Trump na cudowną dyplomację.
Bezpieczeństwo na 30 lat czy NATO w Kijowie?
Kolejny klincz: gwarancje bezpieczeństwa. Zełenski chce 30-letniego paktu z USA przed wyborami, europejscy liderzy – NATO-wskich wojsk z amerykańskim wsparciem powietrznym. Moskwa odrzuca – to casus belli. Negocjacje w Genewie utknęły: Rosja gotowa na dalsze mielizny, Ukraina na kolejne miliardy pomocy.
„Zrobi to, to pewne. Czasu potrzeba. Bez milionów strat – armia rosyjska jest duża, brak ludzi i broni”, mówi Zełenski. Trump naciska na realistę: Ukraina straci Donbas w krwawej jatce, lepiej negocjować teraz.
CYNICZNYM OKIEM: Zełenski gra na czas i dolary NATO, Putin na zmęczenie Zachodu – wojna jako licytacja wytrzymałości.
Wojna bez horyzontu
Po czterech latach: 14 lutego 2022 inwazja, dziś pozycje utknęły. Rosja nie cofnie się od żądań, Ukraina nie odda ziemi. Trumpowski plan „szybkiego pokoju” tonie w realiach: brak elastyczności stron blokuje deal. Zełenski potrzebuje broni i ludzi – Zachód daje dolary, ale nie ochotników.
Rosyjskie roszczenia: Donbas, neutralność, demilitaryzacja. Ukraińskie: granice 1991, NATO, reparacje. Genewa nie przyniosła przełomu. Wojna miele dalej – Zełenski stawia wszystko na „sprawiedliwość”, ryzykując kolejne lata okopów. Trump może naciskać, ale bez ustępstw Kijowa pokój pozostanie mrzonką. Cztery lata to za długo – czas na kalkulacje, nie ideały.


