Pytanie zadane przez portal oilprice.com na początku tygodnia brzmiało prowokacyjnie: dlaczego ropa nie osiągnęła jeszcze poziomu 150 dolarów? Sam fakt, że taka cena weszła do debaty, pokazuje, jak bardzo zmieniły się oczekiwania rynku. Odpowiedzi na to pytanie szuka dyskusja, którą gości serwis ZeroHedge.
Do rozmowy zaproszono dwie byłe gwiazdy banku Goldman Sachs, aby rozstrzygnąć, czy niedawny gwałtowny wzrost cen ropy to jedynie tymczasowy szok geopolityczny, czy też świat wchodzi w okres strukturalnie wyższych cen energii. Stawką jest rozróżnienie między chwilowym wstrząsem, a trwałą zmianą reżimu cenowego.
Czy zamknięcie Cieśniny Ormuz opróżni amerykańskie magazyny?
Do debaty dołączyli dawni koledzy z banku. Jeff Currie pełni dziś funkcję dyrektora do spraw strategii ścieżek energetycznych w Carlyle Group, a Arjun Murti jest partnerem w Veriten. Obaj zbudowali reputację na trafnym przewidywaniu kierunku cen ropy.
Currie przygląda się historii dyplomatycznych prób odblokowania szlaku. Doszło już do pięciu potencjalnych porozumień mających ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz, lecz żadne nie doprowadziło do pełnego wznowienia ruchu. Tym razem ekspert obstawia, że nie będzie inaczej.
Ciekawą obserwację dorzucił Jim Bianco. Jak zauważył, „gdybyś kupował dołek ropy naftowej za każdym razem, gdy Trump mówił, że wojna się skończyła, zarobiłbyś 58 dolarów, mimo że od początku wojny cena wzrosła tylko o 27 dolarów”. Liczby te obnażają przepaść między politycznymi deklaracjami a rzeczywistym ruchem cen.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek ropy nauczył się już, że pokój ogłaszany z mównicy to najlepszy sygnał do zakupów. Słowo „koniec wojny” warte jest dziś dwa razy więcej niż sama wojna.
Currie przekonuje, że nawet bez Iranu fundamenty były słabe. Jego zdaniem globalne rynki ropy borykały się ze strukturalnymi niedoborami podaży jeszcze przed eskalacją napięć. Lata niedoinwestowania sprawiły, że cały system stawał się coraz bardziej podatny na zakłócenia.
Konflikt jedynie przyspieszył to, co i tak nadchodziło. Według eksperta obecna sytuacja przybliża okres trwale wyższych cen ropy, którego wielu inwestorów jeszcze w pełni nie docenia. Połączenie zamkniętej cieśniny i zakorzenionych ograniczeń podaży może opróżnić amerykańskie zbiorniki magazynowe już 4 lipca – w sam raz na wielkie obchody 250-lecia kraju.
Dlaczego Murti od dawna stawia na drożejącą ropę?
Drugi rozmówca również pozostaje nastawiony na wzrosty. Arjun Murti dołączył do debaty już w październiku ubiegłego roku, w czasach spokojnych, gdy ropa odmiany WTI kosztowała 60 dolarów za baryłkę. Już wtedy argumentował, że ceny ropy zmierzają w górę.
Kolejne miesiące potwierdziły jego rację. Teraz pytanie brzmi, czy historia się powtórzy i prognoza znów okaże się trafna. Dotychczasowa skuteczność dodaje wagi jego ostrzeżeniom.
Wspólnie obaj eksperci mają przeanalizować, czy bieżące ceny w pełni odzwierciedlają podstawową sytuację podażową. Padnie też pytanie, w jakim stopniu dzisiejsze wzrosty można przypisać Iranowi, a w jakim innym czynnikom. Na stole leży również rola, jaką w przyszłości odegra polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych oraz to, czy inwestorzy powinni przygotować się na długotrwały okres podwyższonych cen energii.



