Amerykanie buntują się przeciw podatkowi od własnego domu

„Tylko go wynajmujemy od rządu”

Adrian Kosta
13 min czytania
Amerykanie buntują się przeciw podatkowi od własnego domu

Przy stole z petycjami ustawionym wewnątrz hali, gdzie w deszczowe sobotnie popołudnie odbywają się targi broni w okolicach Cleveland, obywatele rozmawiają o wykolejonym amerykańskim śnie. Jest tam starsze małżeństwo, które spłaciło kredyt hipoteczny kilkadziesiąt lat temu, ale dziś nie stać ich na opłacenie podatków od nieruchomości za własny dom, a lokalne władze teoretycznie mogą przejąć posiadłość i wystawić ją na licytację, jeśli roczne rachunki pozostaną nieuregulowane. Jest też świeżo upieczony emeryt, który podjął pracę na pół etatu w sklepie budowlanym Lowe’s, by opłacić podatki od nieruchomości na wynajem i nie podnosić czynszu lokatorom. Do tego dochodzą rodzice, których dzieci opuściły już dom, a którzy nie mogą przeprowadzić się do mniejszych mieszkań, bo stopy procentowe są zbyt wysokie, rolnicy opisujący sytuację jako beznadziejną oraz świeżo upieczeni absolwenci uczelni, narzekający, że muszą szukać przystępnych mieszkań coraz dalej od domu rodzinnego.

Uczestnicy targów, z bronią i amunicją w rękach, zatrzymują się przy stole Beth Blackmarr w drodze do wyjścia i dzielą się z nią tymi obawami. Jeśli 413 000 mieszkańców stanu Ohio podpisze petycję przed 1 lipca, w listopadowym głosowaniu pojawi się postulat całkowitego zniesienia lokalnych podatków od nieruchomości. Blackmarr, koordynatorka do spraw mediów i główna wolontariuszka liczącej ponad 3000 członków grupy Citizens for Property Tax Reform, zapewnia, że jeśli liczba podpisów okaże się niewystarczająca, zebrane formularze posłużą w przyszłym roku albo tak długo, jak będzie trzeba. „W Ohio naprawdę cierpimy. Ludzie nigdy nie sądzili, że znajdą się w takiej sytuacji” – powiedziała redakcji The Epoch Times.

podatek

CYNICZNYM OKIEM: Amerykański sen zaczyna przypominać kontrakt najmu z dożywotnią klauzulą podwyżek. Spłacasz dom przez trzydzieści lat, dostajesz akt własności, a urząd gminy traktuje go jak abonament odnawialny rok w rok.

Czterdzieści sześć stanów już ustawia tamy, ale fala rośnie

Skala buntu przekracza granice jednego stanu. Czterdzieści sześć stanów oraz Dystrykt Kolumbii wprowadziły już limity rocznych podwyżek lokalnych podatków od nieruchomości, a władze Florydy i Teksasu pracują nad kolejnymi przepisami ograniczającymi „elastyczność” rządu w zakresie zwiększania dochodów, jak wynika z wrześniowego raportu firmy konsultingowej McKinsey & Co., której klientami są rządy stanowe i lokalne. Jednocześnie szkoły, już borykające się z brakiem gotówki, znajdują się w zawieszeniu, bo okręgi szkolne zmagają się ze spadkiem liczby uczniów, nieubezpieczonymi wymogami prawnymi, utratą pomocy stanowej i federalnej oraz skokowymi wzrostami kosztów ubezpieczeń zdrowotnych pracowników.

Burmistrzowie i rady miast stoją przed analogicznym dylematem przy zapewnianiu bezpieczeństwa publicznego, mediów i infrastruktury. Zdesperowani właściciele domów uważają, że najwyższy czas wypróbować inny sposób finansowania społeczności – choćby poprzez wyższy podatek od sprzedaży lub stanowy podatek dochodowy, w połączeniu z drastycznym ograniczeniem biurokracji. „Niech stan znajdzie sposób, w którym 100 procent populacji płaci za edukację. Firmom przynoszącym zyski dają ulgi, a nam nie” – powiedział Ron Shumate, jeden z wolontariuszy współpracujących z Blackmarr, mieszkaniec przedmieść Cincinnati. 83-letni Shumate przygotowuje się na wysoki rachunek, bo sąsiad właśnie sprzedał znacznie mniejszy dom za 348 000 dolarów – ponad dwa razy więcej, niż on sam zapłacił za swój siedem lat temu, a ostatnia wycena miejska w tej okolicy odbyła się w 2021 roku.

Reformatorskie inicjatywy mnożą się w zaskakującym tempie. W zachodniej części stanu Massachusetts grupa obywatelska All Band Together z miejscowości Great Barrington chce przerzucić większą część kosztów utrzymania szkół i infrastruktury na właścicieli domów letniskowych – w jej projekcie roczny podatek mieszkańca stałego od domu wycenianego na 200 000 dolarów spadłby o 1293 dolary, a stawka dla domu sezonowego o tej samej wartości wzrosłaby o 356 dolarów. W Minnesocie i Dakocie Północnej republikańscy ustawodawcy proponują powiązanie limitu podwyżek z inflacją i wzrostem liczby ludności, tak że przy 3-procentowej inflacji i 1-procentowym wzroście populacji jednostka opodatkowująca mogłaby podnieść daninę nie więcej niż o 3,5 procent, a przekroczenie tego progu wymagałoby zgody wyborców.

John Phelan, ekonomista z Center of the American Experiment w Minnesocie, który napisał modelowe przepisy dla obu stanów, tłumaczy, że projekt powstał w reakcji na ubiegłoroczne podwyżki rzędu 8–9,5 procent w niektórych hrabstwach. „Ciężar nie powinien wynikać z wartości aktywów. Jeśli okręgi szkolne chcą wydawać więcej pieniędzy, powinny uzyskać na to zgodę mieszkańców” – powiedział The Epoch Times. W Montanie republikanie chcą wprowadzić 2-procentowy limit podwyżek dla samorządów, ale bez objęcia nim szkół, które pochłaniają około 55 procent wpływów z tej daniny. Kendall Cotton, prezes i dyrektor generalny ośrodka Frontier Institute, ostrzega, że wyceny domów w rozwijających się społecznościach wzrosły w tym roku o 60 procent, co przełożyło się na dwucyfrowe podwyżki podatków. „Te wielkie skoki wywierają ogromną presję na system, ale rządy nie reagują w adekwatny sposób” – ocenia, dodając, że „ludzie są faktycznie wypędzani z domów przez podatki. My te domy tylko wynajmujemy od rządu”.

W Nebrasce członkowie grupy Epic Option, podobnie jak ich koledzy z Ohio, zbierają podpisy pod inicjatywą zniesienia podatku, lecz tegoroczną zbiórkę 160 000 podpisów wstrzymali i skupią się na 2028 roku. Gubernator Teksasu Greg Abbott zasugerował zniesienie szkolnych podatków od nieruchomości, na Florydzie ustawodawcy proponują zakończenie pobierania ich przez samorządy lokalne z zachowaniem podatków szkolnych, a w Georgii oraz Pensylwanii toczą się prace nad stopniowym wycofywaniem daniny w zamian za podniesienie podatku od sprzedaży. Podobne projekty rozważane są w Idaho, Illinois, Indianie, Iowa, Kansas, Oklahomie, Dakocie Południowej i Wyoming.

Szkoły puchną, choć uczniów ubywa

Według Narodowego Centrum Statystyki Edukacji ponad jedna trzecia finansowania szkół publicznych w USA pochodzi z lokalnych podatków od nieruchomości, a resztę pokrywa pomoc stanowa i federalna oraz miejskie i stanowe podatki od sprzedaży. Łączne wydatki na edukację K-12 w całym kraju przekraczają obecnie bilion dolarów, jak podało 23 kwietnia laboratorium Edunomics Lab przy Uniwersytecie Georgetown, a wydatki publiczne na jednego ucznia wahają się od około 11 000 dolarów w Idaho do ponad 31 887 dolarów w Dystrykcie Kolumbii. Zatrudnienie i stawki podatku szkolnego w większości okręgów stale rosną, podczas gdy liczba uczniów maleje.

Typowe formuły pomocy stanowej i federalnej opierają się na liczbie zapisanych uczniów, więc okręgi muszą albo ciąć koszty, albo podnosić lokalne podatki, gdy maleje kwota dotacji na ucznia. Pogłębieniu kryzysu sprzyjało uzależnienie wielu okręgów od 189 miliardów dolarów z federalnego funduszu pomocy pandemicznej, który napędzał masowe zatrudnianie, a obecnie się wyczerpał. Najgłośniejszym przykładem jest okręg w Buffalo w stanie Nowy Jork, który w latach 2018–2025 przyjął 900 nowych pracowników, w tym o 569 procent więcej kadry administracyjnej i biura centralnego, mimo że liczba uczniów spadła o 11 procent, czyli o 3679 osób. Władze Buffalo wdrożyły czteroletni plan likwidacji ponad 400 stanowisk i zamknięcia dwóch budynków szkolnych po 2026 roku.

W skali całego kraju liczba uczniów publicznych szkół K-12 spadła w ostatniej dekadzie o około 900 500, podczas gdy zatrudnienie w tym samym czasie wzrosło o około 700 000, czyli o 11,9 procent. Edunomics Lab odnotowało zwolnienia lub redukcje personelu zaplanowane na ten rok w Bostonie, Cleveland, Milwaukee, Las Vegas, Los Angeles, San Diego, San Francisco, Richmond, Tulsa, Toledo, Anchorage, Cedar Rapids, Fort Lauderdale i „niezliczonych małych i średnich okręgach”, kwitując zjawisko stwierdzeniem, że „to nie jest tymczasowe. To wielki reset”.

CYNICZNYM OKIEM: Idealny model zarządzania publicznego: uczniów ubywa, kadry administracyjnej przybywa o 569 procent, a rachunek wystawia się starszym państwu z hipoteką spłaconą jeszcze za pierwszej kadencji Reagana. Pieniądze federalne na pandemię poszły na etaty doradców, nie na nowe kotły.

Podatnicy domagają się głosu, a kotły idą na bok

Kendall Cotton z Frontier Institute przytoczył przykład okręgu szkolnego w pobliżu stolicy Montany, gdzie podatników zaskoczono prośbą o sfinansowanie kosztownej wymiany kotłów przed mroźną zimą. Inwestycja powinna zostać w całości opłacona z federalnej pomocy pandemicznej kilka lat wcześniej, ale władze szkolne przeznaczyły dotacje na zatrudnienie kolejnych administratorów i doradców do spraw zdrowia psychicznego. „Źle ustawione priorytety” – skwitował Cotton.

Gniew nie ogranicza się do wąskich kręgów aktywistów. Lokalne podatki od nieruchomości na finansowanie szkół i samorządów są zazwyczaj naliczane jako stawka od każdych 1000 dolarów wartości szacunkowej domu, którą rzeczoznawcy miejscy i powiatowi mają obowiązek aktualizować zgodnie z realiami rynkowymi. Wielu stanów oferuje niewielkie zniżki dla gospodarstw o niskich dochodach, w szczególności seniorów utrzymujących się ze świadczenia Social Security, jednak przeciwnicy systemu zwracają uwagę, że stagnacja płac nie nadąża za inflacją i corocznymi podwyżkami danin. Blackmarr przyznała, że miesięczny podatek od jej domu w miejscowości Lakewood w Ohio wynosi 383 dolary, czyli o 31 dolarów więcej niż rata kapitałowo-odsetkowa kredytu hipotecznego, choć jeszcze w 2007 roku podatek pochłaniał zaledwie 15 procent miesięcznej opłaty – dziś jest to prawie 50 procent.

Aktywistka zna 58-letniego właściciela, który wydłużył kredyt o co najmniej kolejne 30 lat, bo wzrost podatków i składek ubezpieczeniowych sprawił, że miesięczna rata za dom kupiony w 2001 roku stała się nieosiągalna. Shumate dodaje, że obecny system zniechęca też właścicieli do remontów, dobudówek czy budowy basenów. „Amerykański sen to posiadać dom, pracować co najmniej 30 lat, spłacić go, przejść na emeryturę 10 lat później i żyć wygodnie. Jeśli polegasz tylko na Social Security, to się nie wydarzy” – oświadczył.

Procedury budżetowe okręgów szkolnych różnią się w zależności od stanu – wiele wymaga zgody wyborców na podwyżki związane z kosztami operacyjnymi i dużymi zakupami, ale nie na kontrakty pracownicze. W zachodniej części stanu Massachusetts wyborcy okręgu szkolnego South Hadley odrzucili 14 kwietnia propozycję, która podniosłaby podatki nawet o 50 procent dla utrzymania całej obecnej kadry i programów, w wyniku czego władze szykują się do likwidacji kilku stanowisk administracyjnych i nauczycielskich, kursów Advanced Placement, lekcji muzyki oraz wszystkich zajęć sportowych i pozalekcyjnych. Członkowie grupy obywatelskiej Massachusetts Fiscal Alliance przyjęli wynik z zadowoleniem, a jeden ze zwolenników napisał na Facebooku: „Ludzie mają dość bycia opodatkowanymi na śmierć i patrzenia, jak te pieniądze są marnotrawione”.

Tendencję widać w twardych liczbach. W Ohio wskaźnik poparcia w głosowaniach nad podwyżkami podatków powyżej stanowego limitu spadł w 2024 roku do rekordowo niskich 19 procent z historycznych 37 procent, jak wynika z raportu McKinsey. Mieszkaniec Ohio Gene Wodzisz, który 53 lata temu kupił bungalow w Parmie za 42 000 dolarów, twierdzi, że stać go na obecne daniny, ale sprzeciwia się im z zasady – przez ponad pół wieku dokładał się do lokalnych szkół publicznych, jednocześnie opłacając czesne w prywatnej placówce dla własnych dzieci. „Rozumiem to w przypadku rodzin, które nie mają wielu pieniędzy, ale jeśli zarabiasz 100 000 dolarów? Bądźmy rozsądni. Rodzice muszą baczniej przyglądać się swoim radom szkolnym” – podsumował, dorzucając do kotła argumentów ten, którego nie ma w żadnym oficjalnym raporcie: że amerykańska klasa średnia coraz wyraźniej odmawia roli dożywotniego sponsora struktur, na które nie ma realnego wpływu.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *