Wiceprezydent JD Vance ogłosił z trybuny AmericaFest, że era „woke” właśnie została pogrzebana – a z nią poczucie winy za kolor skóry.
Mówiąc do entuzjastów Turning Point USA, Vance ogłosił zwycięstwo administracji Trumpa nad DEI (Różnorodność, Równość, Włączenie) – programami, które według niego dzieliły naród na ofiary i winowajców. „Ameryka wraca do nagradzania zasług i ciężkiej pracy, nie polityki tożsamości” – grzmiał, kończąc słowami, które brzmią jak wyzwolenie: „Nie musisz już przepraszać za to, że jesteś biały.”
Zasługi ponad pigmentem
„W Stanach Zjednoczonych wierzymy w ciężką pracę i zasługi. Nie traktujemy nikogo inaczej ze względu na rasę czy płeć” – podkreślał Vance, cytując Nikki Minaj. DEI, według niego, trafia „do kosza historii, gdzie jego miejsce”.
Azjaci nie muszą już ukrywać koloru skóry przy rekrutacjach na studia, mężczyźni nie są prześladowani za testosteron, geje ani heterycy nie dostają punktów za orientację. „Jedno wymagamy: bądź wielkim amerykańskim patriotą” – podsumował.
Deklaracja zbiegła się z rozkazem wykonawczym Trumpa z 20 stycznia 2025, który zlikwidował DEI w całym rządzie federalnym – zaledwie godziny po inauguracji. Sekretarz Wojny Pete Hegseth dodał, że w armii awansy tylko za kompetencje, nie za tabele krzyżowe.
CYNICZNYM OKIEM: Woke skończyło się szybciej, niż trwało – jak dieta celebryty.
Korporacje budzą się z DEI-koszmaru
Nawet biznes idzie w ślad za Waszyngtonem. McDonald’s, Walmart i Coors wycofują się z DEI, po raporcie Econ Journal Watch, który obalił mity McKinsey o „dywersji = zyskach”. Badania? Niepowtarzalne, jak obietnice polityków. Dom z kart runął, odsłaniając DEI jako marketingowy blef dla korporacyjnych sumień.
Vance widzi w tym odrzucenie globalizmu – elity tracą kontrolę, młodzi konserwatyści (jak ci z TPUSA) szykują się na 2028. CEO Erika Kirk poparła Vance’a jako przyszłego kandydata.
Pod rządami Trumpa kończy się „chaotyczna obsesja tożsamością” poprzedników i otwarte granice. Teraz jedność przez siłę, zasługi ponad manipulacją, miłość do Ameryki bez przeprosin. Vance maluje wizję: wolność kwitnie, podziały więdną.
Zaskoczenie? DEI padło nie przez protesty, lecz przez dane i dekret. Korporacje, armia, rząd – wszyscy nagle „odkryli” merytokrację.
CYNICZNYM OKIEM: Vance mówi „nie przepraszaj za biel”, a świat odpowiada: „wreszcie możemy przestać udawać”.


