Algorytmy handlują złotem zamiast ludzi. Niepokojąca cisza na rynku srebra

Maszyny dziedziczą uprzedzenia, które w nie wbudowaliśmy

Jarosław Szeląg
9 min czytania
Algorytmy handlują złotem zamiast ludzi Niepokojąca cisza na rynku srebra

Srebro w ostatnich tygodniach robi coś, co na pierwszy rzut oka wygląda na całkowicie normalne. Po przebiciu poziomu 120 dolarów za uncję wycofało się w szeroki zakres 75–85 dolarów i zaczęło dryfować w trendzie bocznym, co po silnym wzroście jest zachowaniem podręcznikowym. Rynki zatrzymują się, konsolidują, dają uczestnikom czas na ponowną ocenę tego, co się właśnie wydarzyło. Niczego nadzwyczajnego.

Kurs srebra na tygodniowym interwale czasowym

A jednak w tej konkretnej konsolidacji jest coś, co z czasem zaczyna kłuć w oczy. To raczej kwestia tonu niż struktury – siła nie utrzymuje się długo, wzrosty wygasają w sposób niemal rutynowy, a najbardziej zdecydowana sprzedaż wraca o tej samej porze dnia handlowego, szczególnie w momencie wejścia Nowego Jorku. Poza tymi punktami rynek nie wykazuje zdecydowania w żadną stronę. Dryfuje z lekką tendencją spadkową, jakby coś delikatnie na niego naciskało, zamiast otwarcie spychać. Pojedynczo żaden z tych szczegółów niczego nie dowodzi – rynki są pełne szumu i łatwo widzieć wzorce tam, gdzie ich nie ma. Ale gdy schemat powtarza się wystarczająco często, nawet luźno, przestaje być zbiegiem okoliczności.

Narracja, która zadomowiła się zbyt wygodnie

Oferowane wyjaśnienie brzmi nieźle: jako przeciwny wiatr wskazuje się wyższe ceny ropy, argumentując, że rosnące koszty energii wywierają presję na popyt przemysłowy i ogólnie zacieśniają warunki finansowe. W tym kontekście słabsze ceny metali szlachetnych zaczynają nabierać sensu, a narracja utrwala się niemal automatycznie w komentarzach analityków.

Trudność polega na tym, że wyjaśnienie to nie współgra z całością obrazu. Srebro ma komponent przemysłowy, więc powiązanie go z kosztami energii nie jest bezzasadne. Jednak złoto poruszało się w podobny sposób, a złoto jest zazwyczaj definiowane jako aktywo monetarne, zabezpieczenie przed inflacją – coś, co powinno reagować pozytywnie, gdy koszty energii rosną. Jeśli ropa wskazuje na presję inflacyjną, można by oczekiwać, że złoto zachowa się odpowiednio.

Kurs złota na tygodniowym interwale czasowym
Kurs złota na tygodniowym interwale czasowym

Możliwe, że rynek po prostu ignoruje tę zależność lub priorytetyzuje coś zupełnie innego – dzieje się tak częściej, niż chcielibyśmy przyznać. Mimo to pozostaje wrażenie, że narracja pojawiła się zbyt szybko i zadomowiła się zbyt wygodnie, nawet kosztem niewyjaśnionych fragmentów obrazu. A gdy tak się dzieje, sensowniej jest odsunąć się od samego wyjaśnienia i przyjrzeć warunkom, w jakich w ogóle zakiełkowało.

CYNICZNYM OKIEM: Najwygodniejsza narracja to ta, która zwalnia z dalszego myślenia. Kiedy „winna jest ropa”, można odhaczyć temat i wrócić do kawy, zanim ktoś zauważy, że złoto powinno robić coś dokładnie odwrotnego.

Kiedy rynek staje się cieńszy niż powinien

Tym, co bardziej rzuca się w oczy niż sama opowieść, jest „wyczucie” rynku. Termin nieprecyzyjny, niedający się przenieść na wykresy, ale znajomy każdemu, kto obserwuje notowania od lat. Rynki mają zwykle pewną teksturę – przeciąganie liny między uczestnikami o różnych horyzontach czasowych, różnych ograniczeniach i różnych poziomach przekonania, momenty niezgody, wahania, nagłej pilności.

Tutaj ta tekstura wydaje się cieńsza. Nie nieobecna, ale zredukowana. Jest mniej oznak wzajemnego oddziaływania, mniej momentów, w których cena wydaje się odkrywana poprzez autentyczną interakcję. Zamiast tego ruch sprawia wrażenie bardziej jednolitego, jakby był generowany w obrębie węższego zestawu reakcji. Częściowo może to odzwierciedlać po prostu to, kto uczestniczy w rynku, a kto nie.

Zaangażowanie inwestorów detalicznych, według doniesień, przesunęło się na boczny tor. Zmienność ostatnich miesięcy nie była łaskawa dla pewności siebie, a duże wahania wyczerpują zainteresowanie w takim samym stopniu, w jakim je budują. Ludzie odchodzą – nie zawsze na stałe, ale na tyle długo, by zostawić lukę. A jeśli ta luka istnieje, nawet tymczasowo, otwiera się intrygująca możliwość: być może pod nieobecność części uczestników rynek jest coraz częściej kształtowany przez systemy reagujące na inne systemy.

Algorytmy handlują złotem zamiast ludzi Niepokojąca cisza na rynku srebra

Maszyny dziedziczą uprzedzenia, które w nie wbudowaliśmy

Sama idea nie jest nowa. Handel algorytmiczny dominuje od lat. Istnieje jednak różnica między algorytmami operującymi na rynku bogatym w ludzkie zachowania, a algorytmami działającymi w środowisku, w którym te zachowania uległy przerzedzeniu. W pierwszym przypadku maszyny wchodzą w interakcję z ludźmi. W drugim coraz silniej oddziałują na siebie nawzajem – czerpią sygnały z tych samych danych, reagują na podobne wyzwalacze i wzmacniają podobne wzorce.

Modele stojące za tymi systemami nie są neutralne w sposób, w jaki czasem zakładamy. Buduje się je na danych historycznych, które u podstaw są zapisem ludzkiego podejmowania decyzji – strachu, pędu, nadmiernej reakcji, wahania. Wszystko to zostawia ślady, które można zmierzyć, zamodelować i włączyć do strategii. Z czasem strategie stają się bardziej wyrafinowane, szybsze i bardziej dominujące.

Stąd rodzi się pytanie, które wywołuje lekki dyskomfort: jeśli algorytmy są trenowane na wzorcach ludzkich zachowań, to czy są wolne od uprzedzeń, które ukształtowały te wzorce, czy też są ich wydestylowaną wersją? Błąd świeżości nie znika tylko dlatego, że został wyrażony w kodzie. Model skalibrowany pod kątem tego, co sprawdzało się ostatnio, będzie naturalnie przywiązywał większą wagę do tych wyników. To samo dotyczy w luźniejszym sensie samej narracji – wybór danych wejściowych, sformułowanie sygnałów, a nawet struktura modelu odzwierciedlają założenia o tym, co jest ważne. Gdy wiele systemów budowanych jest według podobnych wytycznych, rezultatem może być ciche dopasowanie, w którym reakcje gromadzą się w klastry, zamiast się różnicować.

CYNICZNYM OKIEM: Maszyny miały być chłodnym antidotum na ludzkie emocje, a okazały się ich destylatem w wersji szybszej i tańszej. Strach, pęd i nadmierna reakcja po prostu noszą teraz lepszy garnitur i mniej śpią.

W tym miejscu znów pożyteczna staje się idea rynków jako systemów adaptacyjnych – rynki ewoluują, uczestnicy dostosowują się do siebie nawzajem, a strategie tracą skuteczność, gdy stają się zbyt popularne. Gdy jednak rosnąca część tej adaptacji odbywa się przez maszyny, warto zapytać, jak właściwie wygląda „adaptacja” w tym kontekście. Czy systemy te naprawdę weryfikują swoje podstawowe założenia, czy raczej optymalizują się w ramach danej struktury, stając się coraz bardziej wydajne w wykorzystywaniu wzorców, które same mogą być tymczasowe? A jeśli te wzorce zaczną się załamywać, czy korekta następuje płynnie, czy z dozą niestabilności?

Możliwe, że nic z tego nie jest szczególnie niezwykłe. Rynki zawsze miewały okresy, w których wydawały się mniej intuicyjne, a zachowanie cen zdawało się oderwane od oferowanych wyjaśnień. To może być po prostu kolejny taki okres, ukształtowany przez pozycjonowanie, makroekonomiczne prądy krzyżowe i normalny przypływ uczestników. Jednocześnie w obecnym zachowaniu srebra, a do pewnego stopnia również złota, jest coś bardziej mechanicznego niż zwykle – nie dramatycznie, ale zauważalnie dla kogoś, kto spędza wystarczająco dużo czasu na obserwacji notowań. Wzorce są obecne, reakcje spójne, a narracje, choć prawdopodobne, nie wyjaśniają całości obrazu.

Żaden z tych obserwacji nie prowadzi do twardych wniosków i być może wystarczy samo uznanie pewnej możliwości: równowaga między ludzkim zachowaniem a handlem systemowym nie jest stała i czasami przesuwa się bardziej, niż nam się wydaje. Jeśli tak się dzieje, nawet tymczasowo, wzorce, na których polegamy, mogą nie zachowywać się w dokładnie ten sam sposób co kiedyś. W takim wypadku ciekawszym pytaniem może nie być to, co robi rynek, ale kto – lub co – go tak naprawdę tworzy.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *