Akta Epsteina pod kluczem. DOJ odmawia niezależnego nadzoru

Trump w kampanii wyborczej obiecywał pełną transparentność

Adrian Kosta
3 min czytania

Afera wokół ujawnienia tzw. Epstein Files – dokumentów mających ujawnić sieć kontaktów finansowych, politycznych i obyczajowych miliardera – weszła w nowy etap. Departament Sprawiedliwości (DOJ) kierowany przez administrację Donalda Trumpa złożył wniosek do sądu o zablokowanie powołania niezależnego „special master”, czyli zewnętrznego obserwatora, który miał dopilnować realizacji obowiązku ujawnienia dokumentów.

Sprawa stała się symbolem kolejnej politycznej wolty: Trump w kampanii wyborczej obiecywał pełną transparentność, ale od momentu objęcia urzędu konsekwentnie unika tematu. Gdy w ubiegłym roku dziennikarz zapytał go o powiązania Epsteina z zagranicznymi służbami wywiadowczymi, prezydent odparł zirytowany: „Czy naprawdę wciąż mówicie o Jeffreyu Epsteinie?”

CYNICZNYM OKIEM: Transparentność w wersji Trumpa przypomina światło w tunelu – włączane tylko wtedy, gdy nie prowadzi do żadnego wyjścia.

„Tysiące nagrań” i redakcje bez końca

Wcześniej ówczesna prokurator generalna Pam Bondi twierdziła, że na jej biurku znajduje się „pełna lista klientów Epsteina”, dodając, że istnieją „dziesiątki tysięcy nagrań z udziałem dzieci” oraz „setki ofiar.” Mimo to, po uchwaleniu w listopadzie Epstein Files Transparency Act, DOJ opublikował jedynie mocno ocenzurowane dokumenty, z których zniknęły nazwiska osób związanych z elitami politycznymi i finansowymi.

Ujawnione fragmenty dotyczyły głównie powiązań z Demokratami, co krytycy uznali za polityczny wybieg mający zamazać obraz całości.

Kongres chce nadzoru, DOJ mówi: nie wasza sprawa

Dwupartyjny duet kongresmenów – republikanin Thomas Massie i demokrata Ro Khanna – zareagował na opieszałość Departamentu, żądając powołania niezależnego „special master”, który miałby zagwarantować rzetelne ujawnienie materiałów.

W odpowiedzi DOJ wystosował do sądu sześciostronicowe pismo, w którym oznajmił, że „sprawa Epsteina została zamknięta” i że kongresmeni „nie mają legitymacji, by nadzorować czynności prokuratury.”

Prokuratorzy argumentują, że powołanie nadzorcy byłoby „niekonstytucyjne” i stanowiłoby próbę „przedłużenia i przepisania zakończonego postępowania karnego.” W piśmie DOJ przypomniano, że amicus curiae (czyli strony wspierające sąd opinią prawną) „nie mogą inicjować nowych sporów ani egzekwować przepisów, które nie przewidują sądowej kontroli.”

CYNICZNYM OKIEM: Departament Sprawiedliwości zinterpretował słowo „jawność” po amerykańsku – jako prawo rządu do decydowania, czego nie pokaże.

Ostatecznie DOJ utrzymuje, że przydzielił do projektu ponad 500 osób, co ma dowodzić „skali wysiłku”. Jednak bez sądowego nadzoru trudno zweryfikować, czy te działania faktycznie prowadzą do ujawnienia prawdy, czy jedynie do jej redakcji.

Tymczasem opinie publiczna i kongresmeni lewicowi oraz prawicowi łączą się we frustracji – bo po latach spekulacji i obietnic to, co miało być aktem przejrzystości, stało się lekcją o granicach państwowej cenzury.

CYNICZNYM OKIEM: W Ameryce XXI wieku nikt nie wie, kto był na liście Epsteina. Ale wszyscy już wiedzą, kto jest na liście rzeczy, których lepiej nie pytać.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *