Gdy bomby spadają na Iran, na giełdach trwa inne widowisko. Akcje europejskich i azjatyckich spółek obronnych wystrzeliły w górę po uderzeniu USA i Izraela na Iran w ramach operacji nazwanej „Epic Fury”, a ruch ten przeniósł się błyskawicznie na amerykański handel. Lockheed Martin zyskał 7,9 procent, Northrop Grumman 5,8 procent. W Europie BAE podrożało o 8,3 procent, Rheinmetall o 6 procent. Japoński producent pirotechniki wojskowej Hosoya Pyro-Engineering skoczył o niemal 10 procent. Chiński producent dronów AVIC Chengdu UAS – o 20 procent.
Inwestorzy nie czekali na analizy. Skupowali „akcje wojenne” w panicznym tempie, które analityk MWB Research Jens-Peter Rieck opisał bez ogródek: „każdy ruch prawdopodobnie będzie napędzany bardziej przez nastroje niż przez zmiany w prognozach zysków”.
CYNICZNYM OKIEM: Operacja wojskowa dostała nazwę „Epic Fury”. Brzmi jak tytuł gry komputerowej – i być może o to chodzi, bo wystarczyła, żeby chiński producent dronów zyskał 20 procent w jeden dzień. Geopolityka jako katalizator portfela inwestycyjnego to nie nowa obserwacja, ale rzadko bywa tak dosłowna.
Kto zarobi, kto uzupełni zapasy?
Goldman Sachs wskazał BAE Systems jako spółkę najbardziej eksponowaną na Bliski Wschód – około 15 procent sprzedaży – oraz na wydatki Departamentu Obrony USA, stanowiące około 42 procent przychodów. Analityk Jeremy Elster zwrócił uwagę na konkretny popyt operacyjny: USA i ich sojusznicy wystrzelili w operacji około 1400 irańskich rakiet i dronów, co oznacza pilną potrzebę uzupełnienia zapasów pocisków przechwytujących SM-3 i Patriot.
Gdyby USA sięgnęły po europejskie zasoby, alternatywą jest system SAMP/T produkowany przez joint venture Thales i MBDA – konsorcjum, w którym udziały mają Airbus, BAE i Leonardo. Łańcuch zamówień jest już gotowy.
Analityczka Jefferies Sheila Kahyaoglu oceniła, że chęć zwiększania wydatków wojskowych rozleje się na cały region Bliskiego Wschodu, a główne amerykańskie firmy zbrojeniowe przejmą znaczną część nowych zleceń.

Europejska obrona z zastrzeżeniami
Elster zauważył, że europejski sektor obronny notuje niższe szczyty w porównaniu do szerszego rynku – fundusze hedgingowe rotowały ostatnio kapitał z powrotem w stronę lotnictwa cywilnego, a branża wchodzi w trudną fazę wykonawczą zwiększania produkcji.
Zwrócił uwagę, że „od tego momentu ceny akcji Eu Defence osiągają coraz niższe szczyty w porównaniu z SXNP w wyniku procyklicznej rotacji i spowolnienia spowodowanego wejściem w fazę „realizacji” programu zwiększenia produkcji przez Eu. Bez przedłużającego się konfliktu i/lub zaangażowania Eu tendencja ta utrzyma się”.

CYNICZNYM OKIEM: Europejskie firmy zbrojeniowe rosną na wiadomościach o wojnie, ale analitycy zaznaczają, że prawdziwe zyski przyjdą tylko przy rozszerzeniu konfliktu. To nie jest prognoza – to biznesplan oparty na eskalacji. Różnica między analizą rynkową a lobbingiem wojennym bywa cieńsza niż arkusz kalkulacyjny.
Indeks Goldman Sachs US Defense szykuje się na wybicie. Amunicja się zużywa. Zamówienia czekają.


