50% światowych tankowców LNG uwięziona w Zatoce Perskiej

Rynek gazu stoi na krawędzi. „Sytuacja jest tragiczna”

Jarosław Szeląg
6 min czytania
LNG Katar Ormuz tankowce kryzys

Kiedy mowa o globalnych kryzysach energetycznych, zwykle wyobrażamy sobie puste stacje benzynowe lub polityczne przepychanki w klimatyzowanych gabinetach. Tym razem scenariusz jest znacznie bardziej dosłowny – co najmniej 20 tankowców LNG, czyli około połowa dostępnej światowej floty, stoi unieruchomiona w Zatoce Perskiej, a świat patrzy, jak ceny gazu wystrzeliwują niczym rakiety, które ten cały bałagan spowodowały.

lng

Globalna flota produktów naftowych liczy według niektórych szacunków niemal 9000 jednostek, wyłączając te objęte sankcjami. Tysiące statków to imponująca armada i tylko niewielki jej ułamek czeka na przeprawę przez cieśninę Ormuz. Problem w tym, że flota LNG stanowi zaledwie drobny procent tej liczby – a teraz większość z niej utknęła po niewłaściwej stronie wąskiego gardła.

Bloomberg podaje listę znanych tankowców LNG, które obecnie przekazują swoje pozycje:

  • Al Rayyan
  • Al Kharaitiyat
  • Umm Al Amad
  • Lebrethah
  • Gaslog Skagen
  • Sohar LNG
  • Disha
  • Al Daayen
  • Mubaraz
  • Al Sahla
  • Rasheeda
  • Patris
  • Seapeak Bahrain
  • Fuwairit
  • Mihzem
  • Mraikh
  • Al Ghashamiya

Większość z nich znajduje się tuż przy wybrzeżu Zjednoczonych Emiratów Arabskich:

ormuz

Są jak taksówki zablokowane w korku – z tą różnicą, że każda minuta postojowego kosztuje fortunę.

Kostas Karathanos, dyrektor operacyjny ateńskiej firmy Gaslog zarządzającej 34 gazowcami, nie owija w bawełnę: Sytuacja jest tragiczna i będzie miała trwały wpływ na rynek, niezależnie od tego, jak szybko zakończy się konflikt. Firma wie, co mówi – z pierwszej ręki obserwuje, jak jej statki stoją bezczynnie, a klienci rwą sobie włosy z głów.

CYNICZNYM OKIEM: Dwadzieścia procent światowego eksportu LNG pochodzi z krajów Zatoki, ale dopiero kiedy ktoś zamknie kurek, wszyscy nagle odkrywają, że uzależnienie od jednego regionu to może nie był najlepszy pomysł strategiczny. Dywersyfikacja dostaw brzmi świetnie na konferencjach – gorzej z jej wdrażaniem.

Ceny w górę, nerwy na dół

Brokerzy okrętowi przekazali dane, które mogą przyprawić o zawrót głowy każdego, kto płaci rachunki za gaz. Stawki dzienne za czarter tankowca LNG wzrosły do ponad 200 000 dolarów z niecałych 98 000 dolarów sprzed rozpoczęcia działań wojennych z Iranem. To ponad dwukrotny skok, a traderzy energii spodziewają się dalszych wzrostów cen LNG, które pogłębią i tak już 40-procentowy wzrost odnotowany w ciągu jednego tygodnia w Azji i Europie. Karathanos dodaje z chłodną precyzją: Wpływ na transport LNG potrwa kilka miesięcy dłużej niż sam konflikt. To zdanie powinno wisieć w ramce w każdym ministerstwie energii na świecie.

Katar, dostarczający 20 procent światowego LNG, zamknął terminal eksportowy Ras Laffan po ataku irańskiego drona. Ten jeden ruch wywrócił rynek do góry nogami i spowodował gwałtowny wzrost cen gazu na dwóch kontynentach jednocześnie. Shell Plc wraz z innymi firmami ogłosił stan siły wyższej wobec klientów w Azji z powodu wstrzymania przepływów z Bliskiego Wschodu. Kiedy gigant pokroju Shella mówi swoim klientom, że nie dostarczy towaru, bo nie może – wiadomo, że sytuacja jest poważna.

Tymczasem co najmniej dziewięć ładunków LNG, które pierwotnie płynęły do Europy, zmieniło kurs na Azję. Powód jest prosty – azjatyccy nabywcy zaoferowali wyższe stawki niż ich europejscy rywale. Rezerwa wolnych dostaw kurczy się w oczach, co grozi eskalacją konkurencji cenowej między dwoma największymi rynkami odbioru gazu na świecie. Europa, która jeszcze niedawno cieszyła się względną stabilizacją po szoku związanym z rosyjskim gazem, znów może stanąć przed widmem niedoborów.

Azja szykuje się na miesiące chaosu

Azjatyccy importerzy nie łudzą się, że wojna zakończy się szybko. Firmy w Tajlandii gorączkowo szukają ładunków z dostawą na maj. Bangladesz już zakupił dostawy na kwiecień i rozważa zabezpieczenie paliwa na kolejne miesiące. Tajwan i Korea Południowa przygotowują się do zakupu dodatkowych zapasów. Dai Jiaquan, główny ekonomista Instytutu Badań Ekonomicznych i Technologicznych CNPC, podczas szczytu BloombergNEF w Pekinie mówił wprost – firmy muszą opracować plany awaryjne na zakłócenia trwające od dwóch do czterech miesięcy.

Szczególnie interesujący jest przypadek Tajwanu, który potrzebuje LNG nie tylko do ogrzewania i energii, ale przede wszystkim do pozyskiwania helu – kluczowego komponentu w produkcji chipów przez Taiwan Semiconductor. Rzeczniczka gabinetu Michelle Lee poinformowała, że wyspa zabezpieczyła dostawy na marzec i kwiecień, a na maj trwają negocjacje. Indie z kolei, importujące około połowy swojego LNG z Kataru, gorączkowo poszukują alternatywnych źródeł z natychmiastową dostawą. Gail India zdołała zarezerwować ładunek na marzec dopiero po kilku nieudanych próbach.

CYNICZNYM OKIEM: Im dłużej katarski zakład pozostaje zamknięty, tym boleśniej świat przypomina sobie starą prawdę – nie ma alternatywnej trasy eksportu ani wolnych mocy produkcyjnych, które pokryłyby stratę. Ale przynajmniej brokerzy okrętowi mają się dobrze. Ktoś w końcu musi zarabiać na końcu świata.

Chaos na rynku LNG to nie abstrakcyjna gra liczb dla traderów w garniturach. To realny problem, który w najbliższych miesiącach przełoży się na rachunki za gaz od Warszawy po Tokio, na ceny chipów w elektronice i na kształt globalnej polityki energetycznej. Efekt domina dopiero się rozkręca, a połowa tankowców wciąż stoi nieruchomo na wodach Zatoki Perskiej – dryfując między geopolityką, a ekonomią, bez wyraźnego kursu na wyjście z kryzysu.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *