Z giełdowym rokiem 2025 na finiszu, inwestorzy zadają sobie jedno pytanie: co dalej? Goldman Sachs wskazuje pięć megatrendów, które zdefiniują gospodarkę i rynki w 2026 roku. To nie tylko zmiana cyklu – to geopolityczna i technologiczna transformacja, która może zdecydować, kto znajdzie się po właściwej stronie nowej rzeczywistości finansowej.
CYNICZNYM OKIEM: Goldman jak zwykle podsumował przyszłość w pięciu punktach – bo nawet światowy chaos da się wycenić w dolarach.
1. Sztuczna inteligencja – „koniec początku” technologicznej rewolucji
Według analityków, AI przestała być modą, a stała się infrastrukturą. Zakończył się okres bezkrytycznego hurraoptymizmu – teraz nadszedł czas chłodnej selekcji zwycięzców i ofiar. „To koniec początku opowieści o AI” – pisze Mark Wilson z Goldman Sachs.
Największe zyski nie trafią już do firm tworzących modele językowe, ale do tych, które budują zaplecze – centra danych, układy obliczeniowe, systemy zasilania i korporacje umiejące wykorzystać AI do realnych wzrostów produktywności.
Goldman przyrównuje obecny etap do „nowego wyścigu kosmicznego” – kto wyda najwięcej na badania i infrastrukturę, ten zapewni przyszłe przełomy naukowe, niekoniecznie natychmiastowe zyski. To czas inwestowania w innowację, nie w hype.
„Nigdy nie było lepszego momentu, by grać na wzrost innowacji” – podkreśla raport, wskazując, że plany umieszczania centrów danych w przestrzeni kosmicznej kilka lat temu wydawały się fantazją, a dziś stają się realnym kierunkiem rozwoju.
CYNICZNYM OKIEM: AI przypomina religię. Najpierw wiarę szerzyli prorocy, teraz przychodzi etap budowy świątyń – i dziesięciny dla dostawców prądu.
2. Nowy szef Fed może przewrócić rynki walutowe
Rynki walutowe szykują się na „moment Hassetta” – tak inwestorzy nazywają potencjalne nominowanie ekonomisty Kevina Hassetta na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Jego podejście oznacza jedno: więcej wzrostu, mniej strachu przed inflacją.
Goldman przewiduje, że jeśli nowy Fed pozwoli gospodarce „pracować na gorąco”, dolar wejdzie w okres słabości, który potrwa kilka kwartałów, a rynki akcji zyskają wiatr w żagle. Dla wielu inwestorów oznacza to konieczność przedefiniowania portfela – mniej dolarów, więcej surowców i aktywów z rynków wschodzących.
Długoterminowa konsekwencja? Nawet najmocniejsze waluty świata, jak frank szwajcarski, straciły ponad 80% siły nabywczej wobec złota w ostatnich dwóch dekadach. Jeśli to nie ostrzeżenie, to definicja erozji wiary w papierowy pieniądz.
3. Miedź nowym złotem
W świecie poprzemysłowym to nie kruszec, lecz przewód decyduje o potędze. Goldman nazywa miedź „nowym złotem ery elektryczności”. Surowiec osiągnął w grudniu historyczne maksima, napędzany rosnącym popytem ze strony sektora energetycznego, elektromobilności i obronności.
Według prognoz banku, ponad 60% globalnego wzrostu zapotrzebowania na miedź do 2030 roku będzie pochodzić z rozbudowy sieci energetycznych i infrastruktury zasilania dla sztucznej inteligencji. W praktyce to oznacza większe inwestycje w dystrybucję i zabezpieczenie sieci elektrycznych – a więc wzrost znaczenia surowców, które te sieci budują.
Co ciekawe, notowania spółek wydobywczych wciąż nie nadążają za realiami deficytu podaży. Goldman nazywa to „jednym z najbardziej niedoszacowanych zjawisk surowcowych dekady”.
CYNICZNYM OKIEM: Złoto błyszczy, ale to miedź przewodzi – i to ona dziś napędza światło, prąd i zyski.
4. Dywersyfikacja to nie opcja, to warunek przetrwania
Po latach dominacji amerykańskich gigantów technologicznych, światowe indeksy wracają do równowagi. Goldman przypomina: „Dywersyfikacja jest ceną, jaką płacisz, by dalej grać w tę grę.”
W 2025 roku rynki europejskie i azjatyckie przyniosły wyższe nominalne zyski niż Nasdaq. Wielkie pieniądze wracają do Tokio, Seulu i Londynu, a nawet… do Paryża. Co więcej, aż 20% wzrostu S&P 500 pochodziło z jednej spółki – Google’a (GOOGL). Taka koncentracja ryzyka może oznaczać, że nawet minimalne potknięcie gigantów technologicznych będzie mieć systemowy efekt domina.
Strategia na przyszły rok? Kupuj spadki, ale rób to globalnie.
5. Europa w punkcie zwrotnym
Goldman określa miniony rok mianem „globalnego momentu zwrotu” – a Europa znajduje się w jego centrum. Według analityków, kontynent jest w procesie bólu i odrodzenia – od energetycznego szoku po falę protekcjonizmu i stagnacji inwestycyjnej.
Wprawdzie Jamie Dimon ostrzegł, że Europa ma „problem antybiznesowy”, a same rynki kapitałowe kontynentu cierpią na biurokratyczny paraliż, jednak Goldman widzi w tym nie tylko słabość, lecz i potencjał. Chroniczne niedoinwestowanie wymusza inwestycje. Silne euro i restrykcyjna polityka EBC mogą w krótkim terminie dusić wzrost, ale w dłuższej perspektywie tworzą warunki dla reform.
Bank zwraca uwagę, że prywatny sektor Europy to nie problem, ale rozwiązanie – od niemieckich producentów po włoskie koncerny kosmiczne i energetyczne. Potrzebne jest tylko jedno: odbudowa politycznego realizmu.
CYNICZNYM OKIEM: Europa może być chora na biurokrację, ale wciąż jest bogata w geniusz – musi tylko przypomnieć sobie, jak zamieniać go w eksport, a nie w regulamin.
Wnioski na 2026: trzy słowa – „pozostań w grze”
Z analizy Goldmana wyłania się prosty morał: świat przyspiesza, innowacja eksploduje, a polityka wraca na pierwszy plan. Dolar może słabnąć, Europa może się zmieniać, ale gospodarka globalna nie stoi w miejscu.
Nowy przewodniczący Fed, boom surowcowy, eksplozja AI i zmiana układu sił geopolitycznych – wszystko to oznacza jedno: każdy, kto wyłączy się z rynku, zostanie wyłączony z przyszłości.
Lub jak podsumował Wilson: „Wzrost przyspiesza, inflacja słabnie, a świat stoi na progu eksplozji innowacji – najważniejsze to pozostać w pełni zainwestowanym.”


