Gdy 2025 upływał pod znakiem adaptacji – do wyższych stóp procentowych, drugiej administracji Trumpa i zderzenia świata z realiami ery AI – rok 2026 zapowiada się jako moment konsolidacji i konsekwencji. Tak przynajmniej widzi to najnowsza edycja „Prediction Consensus” przygotowana przez Visual Capitalist, syntezująca ponad dwa tysiące prognoz od banków inwestycyjnych, firm konsultingowych, think tanków i technologicznych gigantów.
Jeśli wierzyć ekspertom z Morgan Stanley, Goldman Sachs czy Deloitte, świat wchodzi w rok ryzyka kontrolowanego – z pozoru stabilny, ale pod spodem napięty jak sprężyna.

CYNICZNYM OKIEM: Nic tak nie przypomina inwestorowi o kruchości optymizmu jak analityk, który zaczyna raport od słowa „ostrożny”.
Rok ryzyka i triumwiratu bodźców. AI – z narzędzia w partnera
Morgan Stanley ochrzcił rok 2026 mianem “Year of Risk Reboot” – czasu, gdy rynki mają wrócić do fundamentów, a nie do strachu. Po latach politycznej i monetarnej huśtawki inwestorzy mają skupić się na dochodach firm, zdolności do generowania zysków i faktycznym wzroście. Na razie pomaga im rzadko spotykana zbieżność trzech sił: fiskalnego pobudzania gospodarki, monetarnego łagodzenia i deregulacji – tak zwanego „policy triumvirate”.
The Economist studzi jednak entuzjazm. Jej redaktorzy przewidują, że rok 2026 będzie okresem „niepewności w stanie przewlekłym”, ponieważ geopolityczne reguły są w rozsypce, a granica między wojną a pokojem coraz bardziej rozmyta. W świecie dronów, cyberataków i satelitarnych prowokacji rośnie ryzyko konfliktów „szarej strefy” – takich, które nigdy nie kończą się rozejmem, bo nigdy formalnie nie wybuchają.
Trzeci rok z rzędu to właśnie sztuczna inteligencja pozostaje główną osią globalnych prognoz. Tym razem jednak nie chodzi o hype ani o wdrożenia – lecz o integrację i skutki. Deloitte szacuje, że do końca 2026 roku aż 75% firm będzie inwestować w tzw. agentic AI, czyli autonomiczne systemy potrafiące planować i działać z ograniczonym nadzorem człowieka.
Microsoft widzi w tym narodziny cyfrowych współpracowników: trzyosobowy zespół marketingowy z pomocą AI ma prowadzić globalną kampanię w kilka dni. Morgan Stanley dodaje, że produktywność zacznie wreszcie być mierzalna, a oszczędność czasu i kapitału wpłynie bezpośrednio na zyski spółek publicznych. Firmy technologiczne mogą według prognoz zwiększyć przychody z generatywnej AI dwudziestokrotnie w ciągu trzech lat.
Z drugiej strony – klasy zawodowe, które dotąd czuły się bezpieczne, zaczynają mieć powody do niepokoju. Pierwszy raz zagrożenie automatyzacją dotyczy elit wiedzy, nie fabryk.
CYNICZNYM OKIEM: AI nie zabiera miejsc pracy – tylko przestaje pytać o zgodę, gdy ktoś nie nadąża.
Rynki: złoto, indeksy i ściana sceptycyzmu
Nastroje inwestorów są zaskakująco spójne: bessa umarła, niepewność żyje dalej. Prognozy dla S&P 500 mieszczą się w wąskim przedziale – większość domów maklerskich zakłada dwucyfrowe wzrosty. JPMorgan w optymistycznym wariancie widzi indeks powyżej 8 000 punktów, a Morgan Stanley – najbardziej byczy scenariusz od lat, oparty na zyskach napędzanych AI i korzystnej polityce fiskalnej.
Analitycy z Bank of America spodziewają się 14% wzrostu EPS, ale ostrzegają przed spadkiem wskaźnika P/E – co oznacza, że rynek będzie się wspinał po ścianie sceptycyzmu, a zyski nadejdą nie z emocji, lecz z bilansów.
Złoto pozostaje ulubieńcem dekady. Morgan Stanley przewiduje 9% wzrost do poziomu 4 500 USD za uncję, a World Gold Council przypomina, że kruszec ustanowił ponad 50 rekordów cenowych w 2025 roku. Jeśli budżety państw nie wytrzymają ciężaru długu, złoto ma potencjał wzrostu nawet o 30%.
CYNICZNYM OKIEM: Złoto nie generuje odsetek, ale skutecznie przypomina bankierom, że inflacja ma lepszą pamięć niż oni.
Gospodarka: miękkie lądowanie z twardymi pytaniami
Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje globalny wzrost na poziomie 3,1%, co nie jest recesją, ale trudno to nazwać hossą. Największe gospodarki mają utrzymać dynamikę 1,5–1,6%, podczas gdy rynki wschodzące przekroczą 4%.
Era „higher for longer” – wysokich stóp na dłużej – dobiega końca. Konsensus zakłada, że Fed zetnie stopy do 3,0–3,25% w połowie roku i zatrzyma się na tym poziomie. Europejski Bank Centralny może pójść dalej i ciąć głębiej, wymuszony słabym wzrostem i inflacją poniżej celu. Jedynym jastrzębiem wśród gołębi ma pozostać Bank Japonii, z oczekiwaną podwyżką do 0,75%.
To oznacza umiarkowany, ale trwalszy spokój: gospodarka niby ląduje, ale koła podwozia skrzypią bardziej, niż chcą przyznać ekonomiści.
Geopolityka: taryfy, prowokacje i nowa mapa napięć
Rok 2026 to także czas trwałych ceł i trwałego konfliktu niskiej intensywności. Trumpowska polityka taryf przynosi USA niemal 300 miliardów dolarów rocznie i skutecznie przekształca handel w instrument geopolityki. Barclays zapowiada, że nawet jeśli Sąd Najwyższy uzna je za nielegalne, system ceł utrzyma się w innej formie. Świat handlu przestał być wolny – stał się taktyczny.
Chiny próbują odpowiedzieć eksportową ofensywą. Przy niskiej inflacji i kryzysie nieruchomości Pekin wybiera produkcję zamiast konsumpcji, licząc, że nadwyżki przemysłowe zalepią dziury w budżecie. Problem w tym, że nadprodukcja grozi nową falą dumpingów, a więc i nową rundą wojen celnych.
W tle trwa „szara rywalizacja” – cyberataki, prowokacje morskie, militarne testy graniczne. Rosja i Chiny mają zamiar sprawdzać odporność amerykańskiego sojuszu – nie przez wojnę, lecz przez ciągły stan nerwowego napięcia.
CYNICZNYM OKIEM: XXI wiek wymyślił wojnę doskonałą – taką, w której nikt formalnie nie walczy, ale wszyscy się zbroją.
Jeśli poprzednie lata były poligonem dla nowych kryzysów, 2026 ma być rokiem instytucjonalnej czujności. AI zmienia sposób pracy, złoto przypomina o kruchości pieniądza, a geopolityka przestaje mieścić się w dawnych definicjach pokoju.
Eksperci mogą się mylić w szczegółach, ale mają rację w jednym – żyjemy w epoce stałego testowania granic: technologicznych, fiskalnych i moralnych. I choć rynki mogą rosnąć, świat pod nimi wciąż drży.


