Autor publicystyki o degradacji amerykańskiego społeczeństwa, piszący na ten temat od ponad półtorej dekady, przedstawia listę dwunastu zjawisk, które jego zdaniem dowodzą przyspieszającego upadku kultury, instytucji i moralności w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie nie zgadzają się już co do ogólnie przyjętego zestawu wartości moralnych, a wszystkie główne instytucje rozpadają się równolegle z chaosem panującym na ulicach amerykańskich miast. Autor przyznaje, że przez lata miał nadzieję, iż obnażanie problemów zainspiruje ludzi do walki o zmianę, ale stan rzeczy z roku na rok ulega coraz większej degeneracji, a sygnały przyspieszenia tego procesu pojawiają się dosłownie każdego dnia.
Otwierające zestawienie liczby dotyczą skali przemocy z użyciem broni palnej. W bieżącym 2026 roku w Stanach Zjednoczonych doszło już do stu szesnastu masowych strzelanin, co oznacza wynik wyższy o trzydzieści sześć procent od i tak zawrotnego tempa z roku poprzedniego. Skala potencjalnego ryzyka jest jednak znacznie większa, ponieważ jak wynika z badania opublikowanego w JAMA Network Open, około dziewiętnastu milionów trzystu tysięcy dorosłych Amerykanów, czyli mniej więcej tyle, ile wynosi łączna populacja Nowego Jorku i Los Angeles, w pewnym momencie poważnie rozważało zastrzelenie innej osoby.
Strzelanina rodzinna, napad jak z filmu i przejęcia ulic
Drugi punkt zestawienia dotyczy strzelaniny w Shreveport w Luizjanie, w której mężczyzna zabił ośmioro dzieci, w tym siedmioro własnych oraz jedno z ich kuzynostwa. Policja opisała sposób, w jaki dzieci zostały zabite, jako egzekucję, a wśród ofiar było pięć dziewczynek i trzech chłopców w wieku od trzech do jedenastu lat, których biuro koronera zidentyfikowało imiennie jako Jaylę i Shaylę Elkins, Kaylę i Laylę Pugh, Markaydona Pugha, Sariahh Snow, Khedarriona Snow oraz Braylona Snow. Sam napastnik zginął w wymianie ognia z policją, a zdarzenie zostało określone jako najkrwawsza strzelanina w kraju od ponad dwóch lat.
Kolejnym punktem jest sprawa Daytona Webbera, pierwszego w historii American Cornhole League zawodnika po amputacji wszystkich czterech kończyn, oskarżonego o morderstwo. Webber miał zastrzelić pasażera siedzącego z przodu podczas kłótni w trakcie jazdy samochodem wieczorem dwudziestego drugiego marca 2026 roku w hrabstwie Charles w stanie Maryland, choć wcześniej deklarował publicznie, że Bóg postawił go na tej planecie po to, by inspirował innych do wiary w możliwość osiągnięcia wszystkiego, czego zapragną.
CYNICZNYM OKIEM: Statystyki strzelanin biją rekordy, a kandydatów na sprawcę nie brakuje nawet wśród zawodników gier rekreacyjnych po amputacji czterech kończyn. To już nie patologia jednostek, lecz infrastruktura kraju.
Spektakularny napad dwóch zamaskowanych mężczyzn uzbrojonych w karabiny na opancerzoną furgonetkę firmy Brinks w Filadelfii pokazuje, że przestępczość zorganizowana operuje dziś w pełnym świetle dnia. Sprawcy uciekli z kwotą, która według władz może wynosić nawet milion osiemset tysięcy dolarów w gotówce, a zdarzenie miało miejsce o godzinie dziewiątej czterdzieści pięć rano przy ulicy Torresdale Avenue, w trakcie obsługi centrum finansowego Budget Financial Center przez transport pieniędzy dla banków i sprzedawców detalicznych. W tym samym mieście dwudziestosześcioletni Dieufort Joly celowo wjechał swoim SUV-em w kwaterę główną drugiego dystryktu policji, o mało nie uderzając w stojące wewnątrz osoby, i usłyszał szesnaście różnych zarzutów obejmujących między innymi sześć przypadków napaści kwalifikowanej oraz spowodowanie ryzyka katastrofy.
Kolejne zjawisko to nocne przejęcia ulic przez dzikie bandy młodych ludzi, dziejące się także w najbogatszych dzielnicach amerykańskich miast. W ekskluzywnej dzielnicy Navy Yard w Waszyngtonie sobotni wieczór zamienił się w chaos po wkroczeniu hałaśliwej grupy nastolatków, którzy wyległy na luksusowe ulice stolicy, podczas gdy mieszkańcy próbowali zjeść kolację. Nagrania opublikowane w serwisie X przez śledczą Elissę De Souzę pokazały tłumy biegnące środkiem ruchliwego skrzyżowania pieszo i na rowerach. Podobne zjawisko obejmuje również młodzież muzułmańską w dzielnicy Middle Village w Queens, gdzie sprawcy wymachujący palestyńskimi flagami blokowali ruch, rozpalali ogień i wykonywali akrobacje samochodowe w prorodzinnej okolicy.
Demografia, religia i polityka publicznej moralności
Punkt ósmy zestawienia dotyczy planów władz Minneapolis dotyczących legalizacji łaźni dla dorosłych i miejsc spotkań seksualnych, znoszących trzydziestoośmioletni zakaz wprowadzony podczas epidemii AIDS. Inicjatywa jest napędzana przez aktywistów oraz, jak donosi New York Post, przez społeczność gejowską Somalijczyków w Minneapolis, która domaga się legalizacji tego rodzaju przybytków. Autor traktuje ten przypadek jako symbol normalizacji rozwiązłości seksualnej w przestrzeni publicznej współczesnej Ameryki.
Równolegle do tych zmian obyczajowych autor wskazuje na kryzys demograficzny, ponieważ współczynnik płodności w Stanach Zjednoczonych spadł w 2025 roku do kolejnego rekordowo niskiego poziomu pięćdziesięciu trzech i jednej dziesiątej urodzenia na tysiąc kobiet w wieku rozrodczym, w porównaniu z pięćdziesięcioma trzema i ośmioma dziesiątymi rok wcześniej. Liczba urodzeń obniżyła się o jeden procent do poziomu trzech milionów sześciuset sześciu tysięcy czterystu, według danych Narodowego Centrum Statystyk Zdrowia, co przedłuża trwający od dwóch dekad regres demograficzny.
Z drugiego końca skali wieku Nowy Jork dołączył do ponad tuzina stanów oraz Waszyngtonu D.C., które zalegalizowały samobójstwo wspomagane przez lekarza, podpisując ustawę o medycznej pomocy w umieraniu. Matt Sharp z organizacji Alliance Defending Freedom skomentował tę decyzję krótko, mówiąc, „na mocy tego prawa śluzy zostały teraz otwarte na oścież”. Krytycy ostrzegają przed wprowadzeniem kraju na niebezpieczną ścieżkę w kwestiach życia i śmierci, podczas gdy zwolennicy interpretują ten krok jako wyraz współczucia wobec osób umierających.
CYNICZNYM OKIEM: Na jednym końcu życia dzieci są księgowane jako ciężar finansowy, na drugim seniorzy otrzymują lekarski podpis pod własnym wyjściem. Postępowe społeczeństwo właśnie zoptymalizowało rachunek demograficzny.
Zestawienie zamykają dwa punkty dotyczące religii i światopoglądu młodego pokolenia. Według badań Instytutu Gallupa odsetek Amerykanów nieidentyfikujących się z żadną religią, popularnie nazywanych „nones”, osiągnął w 2025 roku rekordowy poziom dwudziestu czterech procent populacji, podczas gdy w 1948 roku wynosił zaledwie dwa procent. Mniej niż połowa dorosłych deklaruje obecnie, że religia jest dla nich „bardzo ważna” w życiu codziennym, co potwierdzają wywiady przeprowadzone z ponad trzynastoma tysiącami dorosłych Amerykanów w ramach miesięcznych sondaży Gallupa.
Najbardziej dramatyczne dane przyniosło jednak badanie George’a Barny z Centrum Badań Kulturowych Uniwersytetu Chrześcijańskiego w Arizonie, przeprowadzone w styczniu na próbie dwóch tysięcy dorosłych Amerykanów. Tylko jeden procent pokolenia Z posiada biblijny światopogląd, mimo deklarowanego wzrostu zainteresowania chrześcijaństwem oraz frekwencją w kościołach w miesiącach po zamachu na Charliego Kirka. Badanie zatytułowane Amerykański Inwentarz Światopoglądu zawierało pięćdziesiąt trzy pytania sprawdzające, czy respondenci żyją zgodnie z biblijnym światopoglądem, i pokazało skalę odejścia młodego pokolenia od tradycyjnych ram odniesienia.
Kto napisze przyszłość amerykańskiego społeczeństwa?
Autor stawia pytanie kluczowe dla całej diagnozy, zauważając, że dzisiejsi młodzi dorośli będą liderami jutra, a kierunek, w którym poprowadzą kraj, można już dziś przewidzieć na podstawie wskaźników światopoglądowych i obyczajowych. Wielkie społeczeństwa powstawały i wielkie społeczeństwa upadały przez całą historię ludzkości, a przyszłość amerykańskiej cywilizacji zostanie zapisana decyzjami jej obecnych mieszkańców. Autor nie ukrywa pesymizmu i otwarcie pisze, że na obecnym etapie potrzeba dosłownie wielkiego cudu, aby odwrócić bieg wydarzeń.
Zebrane przez niego dwanaście zjawisk układa się w mozaikę obejmującą przemoc fizyczną, rozpad rodziny, przestępczość zorganizowaną, anarchię uliczną, rewolucję obyczajową, kryzys demograficzny, instytucjonalizację wspomaganego umierania oraz odejście od religijnych ram życia. Każdy z tych elementów osobno mógłby zostać uznany za lokalny problem, ale ich zbieg w jednym momencie historycznym jest zdaniem autora dowodem na coś znacznie poważniejszego. Diagnoza nie pozostawia czytelnikowi wygodnego wyjścia ani gotowego planu naprawczego, lecz wzywa do uznania powagi sytuacji.
Felietonista podkreśla, że pisze nie po to, by epatować pesymizmem, lecz po to, by ludzie dostrzegli skalę kryzysu, zanim stanie się ona nieodwracalna. Gdyby przywódcy podejmowali zupełnie inne decyzje, możliwe byłyby zupełnie inne rezultaty, ale obecnie sprawy wymknęły się całkowicie spod kontroli, a zegar tyka coraz głośniej. Wszystko, co kochają obywatele swojego kraju, staje się dziś przedmiotem stopniowego rozkładu, którego skutki będą odczuwalne nie tylko przez nich samych, ale także przez kolejne pokolenia odziedziczające państwo w stanie głębokiego załamania kulturowego i instytucjonalnego.
Autor nie próbuje przy tym wskazywać jednej winnej grupy ani jednego mechanizmu przyczynowego, lecz traktuje przedstawione dane jako lustro stawiane przed twarzą społeczeństwa. Zjawiska te dzieją się równolegle i wzajemnie się napędzają, tworząc spiralę, z której wyjście wymagałoby nie reform politycznych, lecz fundamentalnej zmiany sposobu, w jaki Amerykanie myślą o sobie, swojej wspólnocie i wartościach, które gotowi są bronić w życiu codziennym.




